W poszukiwaniu utraconej duszy - recenzja książki "Ruda Sfora"

Autor: Michał Szklarski
26 sierpnia 2007

Ruda sfora Mai Lidii Kossakowskiej to jedna z najbardziej zaskakujących książek, jakie ostatnio czytałem. Wprawdzie pierwsze dwa tomy Zakonu Krańca świata sygnalizowały wyraźnie zainteresowanie autorki szamanizmem, ale nie pozwalały przewidzieć, że temu właśnie tematowi poświęci w całości następną powieść. W Rudej sforze Kossakowska zajmuje się nim tak poważnie, że jest to powieść antropologiczno-historyczna w nie mniejszym stopniu niż fantastyczna. Nie zmienia tego dokładnie odwrotne zastrzeżenie autorki (że jest to fantastyka), ponieważ służy ono jedynie podkreśleniu, że niektóre elementy świata przedstawionego zapożyczone są z innych szamańskich kultur; większość tekstu zajmuje jednak skrupulatna prezentacja jak najszerszej części wierzeń syberyjskich Jakutów. Metoda Kossakowskiej przypomina tu nieco tę, jaką kiedyś stosował Mika Waltari: „oprowadzenie” bohaterów po najróżniejszych krainach założonego świata pozwala czytelnikowi zyskać szeroką perspektywę i jak najpełniejszy jego obraz. Także tutaj bohaterowie: młody szaman Ergis oraz jego magiczny koń Bębenek – wędrują najpierw wśród jakuckich naslegów, później zaś między różnymi poziomami drzewa Ar łuk Mas, osi wszechświata, pogłębiając swoją i czytelnika wiedzę o świecie syberyjskiego ludu.

Metoda ta, ciekawa w książkach historycznych (gdzie o ciekawość, tj. o jak najpełniejszy obraz świata chodzi), łatwo może się przerodzić w rozwlekłą narrację, gdy stosuje się ją w fantasy. Dobrym przykładem są tzw. questy, w których autor każe swoim bohaterom odwiedzić niemal każdą krainę na narysowanej przez siebie mapce, naciągając w tym celu potrzeby fabularne. Podobna przypadłość nie ominęła i Rudej sfory, gdzie prowadzi się nas od epizodu do epizodu, w których bohaterowie napotykają mniej lub bardziej przypadkowo coraz to nowe postaci z jakuckich wierzeń. Dotyczy to w szczególności środkowej części książki, gdzie Ergis – przekonany, że odebrano mu część duszy – błądzi przez dwieście stron, kierując się wraz ze zbieranymi przez przypadek przyjaciółmi rozmaitymi „zdamy się chyba na los”, „podobno” czy „na waszym miejscu sprawdziłbym (...) W końcu, co wam szkodzi?”. Ale i na początku swej drogi w Drugim Niebie Ergis tylko dzięki zbiegom okoliczności natyka się a to na bohatera (uranchaja), a to na kikituka (ducha opiekuńczego zwierzęcia), na poselstwo demonów abaasy z Dolnego Świata, itd. Trochę za dużo tych przypadków, by fabuła nie rozlazła się nieco w szwach.

A jednak im dalej w las, tym więcej sensu nabiera to, czego już się dowiedzieliśmy, i nawet owa epizodyczna opieszałość okazuje się być uzasadniona. To, co zaczyna się jako przygodowa opowieść antropologiczna, przekształca się stopniowo w ponurą historię ginącego świata. W obliczu zagłady pozostaje tylko smutek i nostalgia za bezpowrotnie odchodzącą przeszłością. Współczesny człowiek nie rozumie już tego, co odeszło, uważając to co najwyżej za śmieszną mrzonkę. Jedyne, co można zrobić w tej sytuacji, to przypomnieć i opisać, by ocalić od zapomnienia. Warto przy tym zwrócić uwagę, że nostalgia autorki nie ma podłoża religijnego; bądź co bądź jej przedmiotem jest zupełnie obcy nam świat syberyjskich wierzeń, w którym wszystko, nie tylko ludzie, ma swoją duszę. Jest to więc raczej antropologiczny żal za zanikającym bogactwem kultur, które można co najwyżej skatalogować tak jak ginące gatunki roślin i zwierząt. I temu właśnie służy Ruda sfora – by zinwentaryzować i postawić na zakurzonej półce to, co kiedyś było żywym światem.

Jest to najpoważniejsza i najlepsza książka Mai Kossakowskiej, nie tylko swą jakucką tematyką wykraczająca poza to, co napisano dotychczas w fantastyce. Zakończenie Rudej sfory to majstersztyk klasy Gniazda światów Huberatha, przekształcający oryginalną opowieść przygodową w refleksję nad współczesnym światem i rolą, jaką mają w niej do spełnienia historycy, etnografowie, a przede wszystkim pisarze. Szkoda tylko, że – co ciekawe, znów podobnie jak w Gnieździe światów – cała środkowa część jest tu zbędna, a przynajmniej stanowczo za długa z uwagi na brak związku z osią fabularną tekstu. Ruda sfora mogła być powieścią genialną, a jest zaledwie jedną z najciekawszych polskich pozycji fantastycznych w ostatnich latach. Do wybitności zabrakło konsekwencji i dobrych nożyczek.

Ruda Sfora

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Ilustrator: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 8/2007
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60505-36-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus