Recenzja książki "Gamedec: Granica rzeczywistości"


Zastanawiam się, czy Marcin Przybyłek był w młodości wielbicielem Sherlocka Holmesa, czy może jednak powieści Raymonda Chandlera. Być może obu. Dołączył do tego swoją fascynację światem gier komputerowych i tak powstał Gamedec - gierczany detektyw.

Pięć z siedmiu opowiadań z tomu Gamedec. Granica rzeczywistości pojawiało się sukcesywnie w "Nowej Fantastyce".
Od pierwszego z nich poczułam sympatię do Torkila Aymore, uważanego za najlepszego wśród gamedeców, i do sposobu narracji autora, któremu znakomicie udaje się połączyć metody dedukcji Sherlocka oraz możliwości stwarzane przez wirtualną rzeczywistość. Natychmiast nasuwa się czytelnikowi skojarzenie, że mniej więcej tak mógł wyglądać świat, zanim powstał Matrix - wiele rozmaitych gier tworzących wirtualne rzeczywistości, przeznaczonych dla najrozmaitszych celów, choć głównie oczywiście rozrywkowych.
W światach tych funkcjonują enpece oraz, istotniejsze dla akcji, enpecki (od ang. npc - non player character, czyli postaci jedynie wirtualne, nie będące alter ego żadnego żywego człowieka). Czasem jakiś haker napisze program wprowadzający w świat danej gry postaci lub zachowania zupełnie nieprzewidziane przez jej autorów, co sprawia, że pojawiają się w niej najdziwniejsze anomalie, i wtedy do gry wkracza gamedec.

Warsztat literacki Przybyłka jest godny podziwu, narracja prowadzona bardzo sprawnie, płynność językowa zaskakująca.
Mam wprawdzie od razu zastrzeżenie - bardzo nie podoba mi się sztucznie brzmiące słowo "realium", chyba dużo lepiej byłoby wykorzystać znany powszechnie już w naszym świecie "real".
Równie postać głównego bohatera zaskakuje pozytywnie. Torkil w żadnym wypadku nie jest supermanem, zdarza mu się i bać, i mylić, i mieć wątpliwości, i wahania moralne. Czasem za bardzo zależy mu na pieniądzach, czasem z kolei z zapłaty rezygnuje świadomie. Wszystko przekazane zaś jest w taki sposób, że bohater tylko zyskuje sympatię czytelnika.

W ostatnich dwóch opowiadaniach, które mają swój pierwodruk w tym tomie, coraz większą wagę autor zaczyna przywiązywać do zoenetów, czyli ludzi, którzy na skutek jakiegoś wypadku lub choroby pozbawieni zostali ciała i przebywają w świecie wirtualnym na stałe. Ma powstać dla nich świat będący dokładnym odzwierciedleniem rzeczywistego, co może choćby pomóc w wychowywaniu zoeneckich dzieci. Problemy z jego stworzeniem staną się osnową opowiadania Finta. Potem zaś firma Novatronics konstruuje dla zoenetów dibeki, czyli mózgi syntetyczne, które nie starzeją się i nie psują, a do których można przenieść psychikę, zapewniając jej tym samym nieśmiertelność. Stąd już tylko krok do konkluzji "Skoro Novatronics potrafi skopiować mózg i psychikę, to znaczy że potrafi też skonstruować sztuczną duszę". Czyli możliwe będzie ożywienie enpeców. A Torkilowi będzie na tym zależało, choć spowoduje to wiele komplikacji i nastręczy wątpliwości.

Najsłabsze w zbiorze jest opowiadanie Flashback, w którym autor sięga - co nieuchronnie musiało się pojawić przy tej tematyce - po wirtualne rzeczywistości zagnieżdżone w sobie. Na ten temat napisał już wszystko Lem i niewiele więcej da się dodać. Docieranie do "prawdziwej rzeczywistości" podejrzanie przypomina doświadczenia Ijona Tichego w Kongresie futurologicznym. Przybyłek niestety zaplątał się w dodatku w symbolice dotykającej religii i wiary, i to opowiadanie jest nie tylko mało oryginalne, ale w dodatku bardzo mętne.
Jest to jednak autor o takiej sprawności językowej i łatwości tworzenia ciekawych postaci, że mam nadzieję na przeczytanie jego kolejnych książek, być może niekoniecznie już związanych z gamedecem. Choć z drugiej strony świat z ostatniego opowiadania o Torkilu, kiedy zaczynają na równych prawach współistnieć zoeneci, enpece i zwykli ludzie, wart byłby rozwinięcia. Może doczekamy się takiego...

Gamedec #1 - Granica rzeczywistości

Autor: Marcin Przybyłek
Wydawnictwo: SuperNOWA
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2004
Liczba stron: 364
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7054-165-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,00 zł


blog comments powered by Disqus