Recenzja książki "Plamy na banderze"

Autor: Hubert Kuberski
3 lipca 2008

Książka Mariusza Borowiaka "Plamy na banderze" zrywa z dotychczasową tradycją opisu przeszłości Polskiej Marynarki Wojennej (PMW) utrzymaną w hurra-patriotycznej retoryce. Osoby wychowane na "Wielkich dniach Małej Floty" mogą poczuć się przynajmniej zakłopotane po lekturze zaprzeczającej marynistycznym dokonaniom chociażby takiego autora jak Jerzy Pertek.

Jednak Borowiak nie pragnął pisać historii od nowa. Często wykorzystywał archiwalia zebrane przez swojego wielkiego poprzednika, jednakże wykazał się dociekliwością godną naukowca, którego zadaniem było ustalenie prawdziwych kulis działań polskich okrętów i ich dowódców w latach 1918-1946.

Kolejne rozdziały poświęcono nieudolnym operacjom podczas wojny niemiecko-polskiej w 1939 roku. Tchórzostwo komandora Kłoczkowskiego, niewykonanie rozkazów kontradmirała Unruga przez OORP Gryf, Wicher, Ryś, Sęp i Żbik – to tylko kilka epizodów dokumentujących fatalne zachowanie podczas nierównego boju z Niemcami. Informacje o zdradzie i defetyzmie w szeregach polskich dopełniają tragicznego obrazu tzw. kampanii wrześniowej. Borowiaka zainteresowały też wydarzenia przedwojenne, jak chociażby zdrady polskich oficerów i praca dla niemieckiego wywiadu, a także omyłkowe ostrzelanie marynarzy podczas ćwiczeń jednostek Flotylli Pińskiej. Zaskakująco prezentują się „osiągnięcia” polskiej marynarki podczas walk z niemiecką Kriegsmarine i włoską Regia Marina. Opisy wydarzeń udało się wydobyć z londyńskich archiwów oraz relacji polskich weteranów. Borowiak przypomina o licznych awariach (zderzeniach) polskich okrętów, które mogły zagrozić niewielkiemu stanowi posiadania PMW. Autor usiłował zwrócić honor tym oficerom, którzy stali się ofiarami nagonek i szczucia typowego dla „polskiego piekiełka”. Poznajemy w "Plamach na banderze" możliwe przyczyny samobójstwa komandora Krawczyka, wsławionego brawurową ucieczką na ORP Wilk z Bałtyku do Wielkiej Brytanii. Ujawnione intrygi dotyczyły Kierownictwa PMW z wiceadmirałem Jerzym Świrskim oraz bezpośrednimi podkomendnymi. Borowiak tylko częściowo przybliża kulisy dymisji Świrskiego, o którą zabiegał generał Sikorski. Ostatecznie do dymisji nie doszło, a jednym śladem niepowodzenia jest podpis pod fotografią wiceadmirała, informujący czytelników o jego energicznym zaangażowaniu w działania jednej z brytyjskich lóż wolnomularskich.

Obok oczywistych „plam” może dziwić zaliczenie do nich tajnej misji transportowca ORP Wilja podczas hiszpańskiej wojny domowej. Wtedy ten okręt wojenny ewakuował zwolenników generała Franco z polskiej ambasady w Madrycie, co było możliwe w zamian za dostawę uzbrojenia dla republikanów.

Jedynym zauważonym mankamentem "Plam na banderze" jest język opracowania. Autor wybrał stylistykę zdań wielokrotnie złożonych, co nieznacznie utrudnia obcowanie z treścią. Zaskakuje też wykorzystywanie w książce określeń w rodzaju „hitlerowcy” lub „hitlerowski/a”, którymi w „minionej epoce” starano się obarczyć winą za wojnę i zbrodnie jedynie „złych” Niemców z RFN. Dziwi też brak aparatu naukowego, który odbiera pracy Borowiaka charakter monografii naukowej, choć jego kwerenda archiwaliów nie budzi żadnych zastrzeżeń.

Autor wykonał kawał dobrej roboty, czego domagają się nadal tragiczne dzieje II Rzeczpospolitej Polskiej oraz osób tworzących jej historię w ostatnim burzliwym stuleciu.

Plamy na banderze

Autor: Mariusz Borowiak
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza AlmaPress
Wydanie polskie: 12/2007
Liczba stron: 464
Format: 175 x 245 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7020-370-2
Cena z okładki: 50 zł


blog comments powered by Disqus