Recenzja książki "Niewidzialni"
Trudno powiedzieć, co jest bardziej intrygujące w książce Mateusza Marczewskiego „Niewidzialni”: temat czy styl, jakim jest napisana. I jedno, i drugie wydaje się bardzo odległe od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Wynikiem takiego połączenia jest reportaż, który może się bardzo podobać lub bardzo zniechęcić, ale na pewno pozostanie w pamięci.
„Niewidzialni” to książka, która opowiada o Aborygenach, a raczej o społeczeństwie białych Australijczyków i ich stosunku do pierwotnych mieszkańców tego kontynentu. Autor przedstawia bardzo wyrazisty obraz przepaści, jaka dzieli te dwie grupy. Napotkamy tu dużo obrazów biedy, w jakiej żyją Aborygeni, różnic pomiędzy cywilizacją białego człowieka a ich pierwotną kulturą. Nie jest to łatwa książka. Wiele w niej nieszczęścia, opisanego wprost, bez żadnego filtru. Ale też w tej bezpośredniości jest jej siła.
Marczewski relacjonuje to, co widzi. Przeszukuje przeszłość, chcąc znaleźć korzenie problemu. Nie robi tego beznamiętnie, bynajmniej. Cała książka jest żywiołowa, narracja miejscami zaczyna być aż gorączkowa. Autor nie ukrywa przed czytelnikiem swojej obecności w miejscach, o których pisze. Pustkowia Australii poznajemy przez pryzmat jego własnych doświadczeń. Odczuwamy jego pragnienie na pustyni, jego zdumienie ogromem nieczynnej już kopalni odkrywkowej. Opisy miejsc i ludzi mieszają się z odczuciami oraz wyobraźnią autora. Jego oczyma obserwujemy też Aborygenów (rzadko pisze „Aborygeni”, dużo częściej używa słowa „oni”, jakby chciał podkreślić ich odmienność). Trzeba przyznać, że pomimo tak subiektywnej narracji Mateusz Marczewski potrafi zachować obiektywizm. W tych momentach, która są dla książki ważne, wycofuje się, oddaje głos jej bohaterom. Rzeczywistość okazuje się wystarczająco uderzająca, nie potrzeba żadnych dodatkowych zabiegów, by opisane obrazy pozostały w pamięci na długo.
Marczewski nie pisze w sposób prosty. Jest autorem powieści poetyckich i widać to również w tym reportażu. Jest w tym stylu coś niepokojącego. Australia opisana w ten sposób staje się dziwnym, odrębnym światem, może odległym jeszcze bardziej niż o te kilkanaście tysięcy kilometrów. I może rzeczywiście tak jest. Jednak w miarę czytania ilość środków poetyckich zaczyna przytłaczać. Miejscami trudno skupić się na treści, szczegóły wydarzeń giną gdzieś w zawiłości opisu. Reportaż poetycki to ciekawy pomysł, ale jednak nie do końca sprawdza się w praktyce.
Niemniej „Niewidzialni” to intrygująca książka, niespotykany styl i wybór tematu. Taki reportaż z drugiego końca świata, dotyczący ludu, o którym wiemy w sumie niewiele, to oryginalne przedsięwzięcie. W roli przewodnika autor sprawdza się bardzo dobrze, już po kilkunastu stronach książki w umysłach zaczyna nam kształtować się obraz aborygeńskiego społeczeństwa, sugestywny i zapadający w pamięć. Bardzo żałuję przy tym, że nie było możliwości zilustrowania go zdjęciami z podróży, które kilkakrotnie są wspominane w tekście.
„Niewidzialni” to reportaż bazujący raczej na odczuciach niż faktach, choć nie znaczy to, że jest mniej prawdziwy. Może nie przypaść do gustu zwolennikom bardziej tradycyjnych form, ale uważam, że warto zaryzykować. W najgorszym przypadku przeczytamy książkę, która nas nie wciągnie. Ale może się zdarzyć, że dokonamy odkrycia.
„Niewidzialni” to książka, która opowiada o Aborygenach, a raczej o społeczeństwie białych Australijczyków i ich stosunku do pierwotnych mieszkańców tego kontynentu. Autor przedstawia bardzo wyrazisty obraz przepaści, jaka dzieli te dwie grupy. Napotkamy tu dużo obrazów biedy, w jakiej żyją Aborygeni, różnic pomiędzy cywilizacją białego człowieka a ich pierwotną kulturą. Nie jest to łatwa książka. Wiele w niej nieszczęścia, opisanego wprost, bez żadnego filtru. Ale też w tej bezpośredniości jest jej siła.
Marczewski relacjonuje to, co widzi. Przeszukuje przeszłość, chcąc znaleźć korzenie problemu. Nie robi tego beznamiętnie, bynajmniej. Cała książka jest żywiołowa, narracja miejscami zaczyna być aż gorączkowa. Autor nie ukrywa przed czytelnikiem swojej obecności w miejscach, o których pisze. Pustkowia Australii poznajemy przez pryzmat jego własnych doświadczeń. Odczuwamy jego pragnienie na pustyni, jego zdumienie ogromem nieczynnej już kopalni odkrywkowej. Opisy miejsc i ludzi mieszają się z odczuciami oraz wyobraźnią autora. Jego oczyma obserwujemy też Aborygenów (rzadko pisze „Aborygeni”, dużo częściej używa słowa „oni”, jakby chciał podkreślić ich odmienność). Trzeba przyznać, że pomimo tak subiektywnej narracji Mateusz Marczewski potrafi zachować obiektywizm. W tych momentach, która są dla książki ważne, wycofuje się, oddaje głos jej bohaterom. Rzeczywistość okazuje się wystarczająco uderzająca, nie potrzeba żadnych dodatkowych zabiegów, by opisane obrazy pozostały w pamięci na długo.
Marczewski nie pisze w sposób prosty. Jest autorem powieści poetyckich i widać to również w tym reportażu. Jest w tym stylu coś niepokojącego. Australia opisana w ten sposób staje się dziwnym, odrębnym światem, może odległym jeszcze bardziej niż o te kilkanaście tysięcy kilometrów. I może rzeczywiście tak jest. Jednak w miarę czytania ilość środków poetyckich zaczyna przytłaczać. Miejscami trudno skupić się na treści, szczegóły wydarzeń giną gdzieś w zawiłości opisu. Reportaż poetycki to ciekawy pomysł, ale jednak nie do końca sprawdza się w praktyce.
Niemniej „Niewidzialni” to intrygująca książka, niespotykany styl i wybór tematu. Taki reportaż z drugiego końca świata, dotyczący ludu, o którym wiemy w sumie niewiele, to oryginalne przedsięwzięcie. W roli przewodnika autor sprawdza się bardzo dobrze, już po kilkunastu stronach książki w umysłach zaczyna nam kształtować się obraz aborygeńskiego społeczeństwa, sugestywny i zapadający w pamięć. Bardzo żałuję przy tym, że nie było możliwości zilustrowania go zdjęciami z podróży, które kilkakrotnie są wspominane w tekście.
„Niewidzialni” to reportaż bazujący raczej na odczuciach niż faktach, choć nie znaczy to, że jest mniej prawdziwy. Może nie przypaść do gustu zwolennikom bardziej tradycyjnych form, ale uważam, że warto zaryzykować. W najgorszym przypadku przeczytamy książkę, która nas nie wciągnie. Ale może się zdarzyć, że dokonamy odkrycia.
Niewidzialni
Autor: Mateusz MarczewskiWydawnictwo: Czarne
Miejsce wydania: Wołowiec
Wydanie polskie: 10/2008
Liczba stron: 184
Format: 125 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7536-052-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,50 zł
--- Reklama ---
Sklep
Forum