Recenzja książki "Bohaterowie umierają"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
4 lutego 2012

www.sklep.gildia.pl
Matthew Stover. Akty Caine'a #1 - Bohaterowie umierają.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 35,10 zł  39,00
dodaj do koszyka

Caine. Odziany w skórzany strój, uzbrojony w noże do rzucania i twarde niczym stal mięśnie. Błyskotliwy, bezwzględny, niepowstrzymany. Bez znaczenia czy chodzi o arystokratę, niewygodnego maga, wodza barbarzyńców czy samego króla, który podpadł Zakonom: każdy, na kogo wydano wyrok może się już uważać za martwego, bowiem przeciwko legendzie Caine'a nie ma ochrony. Zabójca perfekcyjny. Obiekt uwielbiania awanturników, postrach książąt. Ostrze Tyshalle'a. Caine.

Harri. Starzejący się już Komediant, człowiek, który wyrwał się z nizin społecznych, ale nigdy nie awansuje ponad kastę Pracowników. W zhierarchizowanym świecie Harri jest nikim, mimo bogactwa, luksusowej, skomputeryzowanej willi i pewnej pozycji w dziesiątce najwybitniejszych aktorów Studia. W jego przygodach uczestniczą miliony ludzi, a setki milionów – rozrzucone po całym globie – tylko czekają, aż stanie się to ich udziałem. Ale jego los zależy od samopoczucia tych z wyższych pięter piramidy. Jest znany, kochany. Jest nikim. Harri.
 
Dwaj ludzie, dwa światy, dwie książki… A właśnie, że nie! Jeden człowiek, jeden świat (choć w dwóch amplitudach, o czym za chwilę) i jedna, bardzo nietuzinkowa książka, crossover klasycznej, fabularnej fantasy i nieco antyutopijnej science fiction. Oto powieść Matthew Woodringa Stovera „Bohaterowie umierają”.
 
W dalekiej, choć nie do końca określonej czasowo przyszłości, ludzkość znalazła sposób przemieszczania się pomiędzy światami alternatywnymi, a raczej Ziemiami w różnych wariancjach czasoprzestrzennych. Rzecz polega na drganiach, spinach i superstrunach – nie pytajcie, bo nie rozumiem, ale kupy się to trzyma na tyle, by pomysł łyknąć i potaknąć z szacunkiem głową. Sęk w tym, że na drugiej Ziemi (zwanej Nadświatem) panują nieco inne prawa fizyki, a największą różnicą jest… istnienie magii. Eksploracja nowego świata przebiega z wielkim rozmachem, choć nie do końca tak, jakbyśmy się mogli spodziewać. Zamiast bowiem stworzyć pomost porozumienia, ludzie wykorzystują Nadświat do celów… rozrywkowych. Wysyłają tam Aktorów, którzy mają wczepione urządzenia sczytujące na bieżąco wszelkie dostępne im wrażenia zmysłowe (wzrok, słuch, smak, zapach) i transmitują je na Ziemię. Oto nowe reality show, przy którym dom Wielkiego Brata mógłby być co najwyżej szatnią dla personelu! Harri / Caine to właśnie ten przypadek, tyle że wyjątkowo sławny. Przygody z nim w roli głównej należą do najlepiej sprzedających się, ale teraz Harri myśli już o emeryturze. I pewnie postawiłby na swoim, gdyby nie jego żona, która utknęła w Nadświecie bez łączności z Ziemią. Lada chwila rozstroi się jej amplituda drgań i kobieta zginie w wyniku bolesnej i bardzo widowiskowej desynchronizacji z własnym uniwersum. Nie ma rady: Harri raz jeszcze staje się Cainem, ale tym razem nie będzie łatwo. Wrzucony w środek zabójczej intrygi, perfekcyjny zabójca stanie naprzeciw wyzwania jedynego w swoim rodzaju. Jego przeciwnikiem będzie sam Ma'elKoth, cesarz i bóg. Przepełniony magiczną mocą bezbłędny strateg i niepokonany taktyk. Na domiar złego, Caine będzie miał przeciwko sobie jeszcze innego potężnego wroga z przeszłości (Berne'a), czas (tykający zegar życia jego żony Riss), dobrze zakamuflowanego zdrajcę pośród sojuszników i… Administratora Studia na Ziemi, który gotów jest go poświęcić dla dobrego widowiska i… zrobi to przy najbliższej sposobnej okazji. Ufff… sami przyznacie: mocny potencjał, prawda? Autor potrzebował niemal siedmiuset stron, by należycie zaprezentować swój pomysł i jedno jest pewne: pisał oszczędnie!
 
Hybrydy naukowo-fantastyczne z samego założenia są kuriozami, które trudno wpasować w czytelnicze gusty. Tak już jest, że sięgający po książkę fan literek preferuje albo miecze, ogniste kule i smoki, albo gwiezdne okręty, lewitujące samochody i komputery inteligentniejsze od szczurów. Bywały przypadki, w których łączenie tak odmiennych smaków się udawało (by wymienić przykład, moim zdaniem, najdoskonalszy, a mianowicie „Trylogię Czarnego Słońca” C. S. Friedman). „Bohaterowie umierają” łapie się do kategorii pozycji udanych: jest to doskonale pomyślane literackie widowisko, pełne adrenaliny, niegłupich intryg i animowane przez co najmniej kilka dobrej klasy postaci. Woodring Stover postarał się i stworzył dzieło w swojej kategorii niemal doskonałe: nierozbudowane filozoficznie, dalekie od metaficznych kipieli, acz wbijające w fotel i zatrzaskujące uwagę czytelnika w żelaznych kleszczach fabuły. Możemy powiedzieć, że jest to naprawdę porządny średniak bez aspiracji do stref wyższych, lecz pozostawić recenzję na tym etapie byłoby niedopowiedzeniem, bowiem w powieści wszystko jest ciut lepsze niż by mogło być: bardziej intrygujący bohaterowie (z jednym tylko wyjątkiem pewnej wojowniczki, której pieśń rozjechał walec sztampy – bardzo to nieładne ze strony autora, ale… raz wybaczyć taką wpadkę można), bardziej zagmatwana akcja, większa pula pomysłów. Dodajmy jeszcze potoczystą narrację (czasami nazbyt rozgałęzioną) i genialne poczucie humoru twórcy… Na dobrą sprawę, z „Bohaterowie umierają” dałoby się zrobić dwie lub trzy książki i każda miałaby prawo zebrać pochlebne recenzje.
 
Rewelacyjny warsztat pisarski to podstawa przy tak rozbudowanej opowieści, nawet jeśli jest to „tylko” fantastyka sensacyjna. Stover nie uniknął paru wpadek, lecz wszelkie uwagi krytyczne ustępują pod presją pozytywów. W tej książce można się zatracić, a jeśli jeszcze ma się w pamięci i sercu historie typowo fabularne… cóż, pozwolę sobie nie kończyć. Wszak wszystko jest jasne. Werdykt? Dajcie Caine'owi szansę, a on zamorduje dla Was wiele czasu…
 

Akty Caine'a #1 - Bohaterowie umierają

Autor: Matthew Stover
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 7/2009
Tytuł oryginalny: Overworld: Heroes Die
Rok wydania oryginału: 1998
Liczba stron: 670
Format: 135 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-139-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,00 zł


blog comments powered by Disqus