Recenzja antologii "City 1"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
31 grudnia 2009

www.sklep.gildia.pl
City 1. Antologia polskich opowiadań grozy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 35,90 zł  39,90
dodaj do koszyka

Antologie częstokroć uznawane są za zjawisko symptomatyczne dla danego gatunku literackiego – czy słusznie? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, szczególnie z uwagi na fakt, że opowiadania różnych twórców upchnięte razem na kilkuset stronach, goszczą w Polsce wcale nie rzadko. Rozpatrując więc zagadnienie kondycji literackiej grozy w kraju, decydujący się na to zapaleniec musiałby przebrnąć przez tony zbiorów i zbiorków, a i tak nie postawiłby zadowalającej diagnozy. Jedna z ostatnich propozycji na rynku, antologia polskich opowiadań grozy „City 1” z wydawnictwa Forma jest kolejną cegiełką, za pomocą której zbudujemy nowy dom, nawiedzony nowy dom...

Założeniem serii „City”, w której skład wchodzi nie tylko powyższa antologia, lecz i powieści różnych pisarzy ze stajni Formy, było oddanie miejskiego obłędu na kartach literatury. Do projektu zaproszeni zostali nie tylko uznani i szanowani twórcy rodzimego horroru, ale także, a być może przede wszystkim, początkujący pisarze lub debiutanci. Wydawać się może, że takowy przekrój pokoleniowy rozjaśni nieco sytuację na rynku i podpowie, na co możemy liczyć w najbliższych latach. Nic bardziej mylnego – lektura „City 1” dodatkowo namiesza czytelnikowi w głowie, który zapewne odkładając książkę po lekturze, zapyta donośnie: „quo vadis horrorze”?

Zbiór opatrzony jest swoistą klamrą kompozycyjną, którą stanowi kultowa już „Głowa do kochania” oraz jej kontynuacja, „Casting na kata”. Co znajduje się pomiędzy jednymi z najbardziej udanych w antologii historiami, przypomina wykres wariografu – tak nierówny jest poziom dzieł zamieszczonych w „City 1”. Zapewne trudno zebrać do kupy kilkanaście świetnych opowiadań różnych autorów, lecz skonfundowany czytelnik znajdzie tutaj wyśmienite opowiadanie Jakuba Małeckiego „Płuca w płomieniach”, poruszające się w konwencji dziwacznego koszmaru sennego, eksplorujące daleko wysunięte granice literackiej makabry, zaraz obok słabiutkiej „Simulacry” Jerzego Kozłowskiego, który wydaje się cierpieć na przypadłość wielu młodych pisarzy – chce, ale nie potrafi. Wyliczankę można oczywiście kontynuować, wyróżniając niezłe kawałki Dawida Kaina (z polotem napisana „Epilepsja jest tańcem”), Michała Cetnarowskiego (świetnie ukazany miejski obłęd w „Zarażonych strachem”) czy też wspomniane już opowiadania Kazimierza Kyrcza Jr. Niestety, tyle samo można zadenuncjować. Wniosek, że jak zwykle polegać możemy na uznanych już na rynku nazwiskach, byłby dla „City 1” krzywdzący, bowiem i młodzi stażem twórcy potrafią pokazać pazur. Przypatrując się na przykład Pawłowi Ziętkowi i jego utworowi „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny” znajdziemy nie tylko, jak pisze w posłowiu Bartłomiej Paszylk, „emigracyjną opowieść”, ale historię kanibalistyczną, o zacięciu groteskowym. Ziętek odnosi sukces dzięki temu, że nie wiąże sobie rąk staraniami o oryginalność, bazuje na ogranych schematach i umiejętnie z nich korzysta, serdecznie drwiąc sobie z czytelnika i zaskakując turpistycznymi opisami. Oczywiście inwencja twórcza, przelewanie swoich własnych, niepowtarzalnych pomysłów na papier jest jak najbardziej pożądane i w dużej mierze stanowi o kreatywności autora, jednak próba zmierzenia się z własną wyobraźnią nie zawsze jest udana. Widać to w przypadku Piotra Roemera, który z pewnością jest sprawnym pisarzem, ale gdzieś w labiryncie przyjętej formy, gubi się treść, choć „Pauza generalna” dobrze rokuje na przyszłość. Przekombinował też Emil Strzeszewski, skutecznie nudząc czytelnika swoimi „Trzema życzeniami”, podczas gdy ten ma tylko jedno – niech następna strona obwieści koniec. Podobnie u Pawła Przywary, którego świat przyszłości nie jest ani wciągający, ani... groźny. Właśnie. Groza. W końcu „City 1” to antologia polskiego horroru, który co prawda dominuje wśród opublikowanych opowiadań, lecz niektóre z kawałków nie wiedzieć czemu znalazły miejsce akurat w tym zbiorze, jak choćby bardzo dobry utwór „Pustki” Łukasza Radeckiego. Cóż, nie ma co kręcić nosem, skoro tak czy inaczej mamy do czynienia z dobrym pisaniem.

I właśnie owo „dobre” dominuje w „City 1”, niestety obok „miernego” i szczęśliwie „bardzo dobrego”, a w dwóch czy trzech tekstach, „celującego”. Przede wszystkim zachwyca jednak sama inicjatywa – wydawnictwo Forma, przy pomocy Kazimierza Kyrcza Jr oraz Bartłomieja Paszylka, dało szansę zaistnienia na rynku młodym twórcom i z pewnością publikacja ich prac w „City 1” pozytywnie wpłynie na morale i zachęci po powtórzenia sukcesów bardziej doświadczonych kolegów. Oni z kolei zaserwowali czytelnikowi naprawdę smakowity kąsek, bowiem chyba żadne z nazwisk znanych w świecie literackiego horroru nie zawiodło oczekiwań. W wywiadzie udzielonym naszemu serwisowi, Kazimierz Kyrcz Jr zapowiedział, że „City 1” planowane jest jako publikacja cykliczna. Pozostaje wyrazić nadzieję, że faktycznie tak będzie i w kolejnych latach przynajmniej raz do roku zagubimy się na kilka godzin w miejskim labiryncie.


 

City 1. Antologia polskich opowiadań grozy

Wydawnictwo: Forma
Miejsce wydania: Szczecin
Wydanie polskie: 10/2009
Seria wydawnicza: City
Liczba stron: 300
Format: 180x180 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60881-31-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus