O czym to było?
Zacznę banalnie. Książki pisze się w jakimś celu. Banał, prawda? Albo w celu opowiedzenia dobrej historii, albo naświetlenia jakichś poważnych problemów bądź zagadnień, które autor postanowił pokazać przejrzyście, podać czytelnikowi niczym na widelcu. Niektórzy potrafią połączyć kilka tych widelców-wątków albo historii w sprawnie napisaną powieść, która w dodatku ma jeszcze jakieś przesłanie (czasem nawet kilka). Jest jeszcze oddzielna kategoria dzieł ponadczasowych, do której zalicza się choćby "Proces" Kafki. Jak jest z opisywaną tutaj książką "UGI"?
Autorem tej powieści jest Mirosław Tomaszewski, który, nawiasem mówiąc, już we wstępie przyznaje się bezwstydnie, że sam nie wie, o czym ją napisał. Czyżby się krygował? Książka wydana została w serii "Ze strachem" wydawnictwa Czarne, z oczywiście bardzo pozytywnymi (żeby nie rzec: entuzjastycznymi) opiniami na tylnej stronie okładki. Porównania, jakie tam padają (Orwell, wspomniany już wcześniej Kafka), sprawiły, że zacząłem się zastanawiać nad dwoma koncepcjami: albo ta książka to naprawdę coś przełomowego, wartego przeczytania i polecenia, albo jest to napisane w taki sposób, że nikt nie może tego zrozumieć i powieść ratują jedynie będące zwykłym nadużyciem porównania do owych twórców. W przypadku "UGI" nie wiadomo do końca, do której z tych dwóch kategorii książka należy, ale zacznijmy może od początku.
Główny bohater, Oskar Knop, to dziennikarz pracujący dla brukowca "Battery Post" w Nowym Jorku. Jest z pochodzenia Polakiem, ale udało mu się wyjechać i jakoś zaaklimatyzować. Poznajemy go w przełomowej chwili, gdy właśnie ma dostać nagrodę Kraina, jedną z najbardziej prestiżowych nagród dla pismaków. Świat powieści oglądamy dzięki pamiętnikowi Knopa, co pozwala nam za pośrednictwem zmysłów głównego bohatera obserwować historię, która od razu zaczyna nabierać tempa. Knop natrafia na ślady ogólnoświatowego spisku wielkich korporacji skupionych w tytułowym UGI (Universal Global Investments) i starających się zapanować nad ludzkimi odruchami kupowania. W pogoni za tym właśnie widmowym UGI Oskar powróci do Polski, gdzie znajduje się jedna z klinik, w której prowadzone są eksperymenty o niebagatelnym znaczeniu dla całego spisku. Będzie ćpał, wątpił i prowadził rozległe przemyślenia, a jego życie będzie nieraz w niebezpieczeństwie.
Zagmatwane to, prawda? Ale gdy przebrniemy przez tych ponad trzysta stron i zadamy sobie tytułowe pytanie: "O czym to było?", każdy czytelnik odpowie inaczej. Jedni mogą uznać tę powieść za thriller (którego ja w ogóle w niej nie dostrzegam), inni za manifest przeciwko nadmiernemu konsumpcjonizmowi i jednocześnie satyrę na niego, jeszcze ktoś mógłby powiedzieć, że to opowieść o człowieku, który zgubił się we własnym życiu. Więc o czym jest to książka? Nie pytajcie mnie, nie wiem. Wiem tylko, że każdy znajdzie w niej inną odpowiedź na to pytanie.
"UGI" nie jest pozycją dobrą, ale też nie jest złą. „UGI” po prostu jest, taka sama, jak reklamy proszków do prania w telewizji i nieszczere uśmiechy sprzedawców w telewizyjnych sklepach. Nie polecam ani nie odradzam. Wszystko jest kwestią gustu.
Ugi
Autor: Mirosław TomaszewskiWydawnictwo: Czarne
Wydanie polskie: 2006
Seria wydawnicza: Seria ze strachem
Liczba stron: 344
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89755-77-7
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum