Recenzja książki "Miasto ryb"
„Miasto ryb” to trudna do streszczenia w kilku zdaniach, kilkutorowa powieść białoruskiej pisarski. Główna bohaterka, Ała, przyjeżdża do swojej rodzinnej wsi. Zaraz potem odwiedza ją znany poeta i ginie jej babcia (najstarsza mieszkanka wsi), zaś sama Ała odnajduje mapę skarbu, miesza się w polityczne intrygi, siedzi w areszcie, ukrywa przed policją i przeżywa powódź. Na dodatek okazuje się, że ma zdolność do przenoszenia się w czasie i podglądania Dobratycz w poprzednich wiekach. Gdyby tego było mało, poznajemy jej przeszłość, która wcale nie była łatwa. A to tylko kilka wybranych punktów akcji.
Czytając „Miasto ryb”, nie można się nudzić. Zabawne momenty mieszają się z tragicznymi, poważne z mniej istotnymi. Czasem trudno połapać się w gąszczu zdarzeń, ułożyć wszystko w sensowną całość, co zmusza do uważniejszego czytania i tylko czyni powieść jeszcze bardziej wciągającą. Tak jak trudno opisać najważniejsze wydarzenia, tak samo nie da się łatwo zaliczyć „Miasta ryb” do jednego gatunku literackiego. Elementy powieści detektywistycznej przeplatają się z komedią, dramatem, realizmem magicznym, thrillerem politycznym i sensacją.
Bardzo dobrze skonstruowana została postać głównej bohaterki. Ała to kobieta ciężko doświadczona przez los, ma problemy z alkoholem, zdaje sobie sprawę ze swoich wad, ale nie jest w stanie niczego w sobie zmienić. Przeciwieństwem jest jej siostra bliźniaczka – odważna opozycjonistka, o uporządkowanym i celowym życiu. Jednak nawet Ała, doprowadzona do ostateczności, potrafi postawić na swoim, poświęcić się dla innych.
W „Mieście ryb” pojawiają się niesamowicie realistyczne fragmenty. Autorka posiada niecodzienną zdolność do odkrywania świata przez opis najdrobniejszych szczegółów. Akcja powieści, wbrew temu co zostało napisane na okładce, toczy się w państwie nietolerującym żadnych przejawów samodzielnego myślenia, a sprawiedliwość można wymierzyć tylko własną ręką. Jednak są na świecie ludzie, którzy czynią świat nieco lepszym miejscem i nawet jeżeli związki z nimi są tylko chwilowe – w końcu Ała odwiedza swoją rodzinną miejscowość tylko na krótko – warto je pielęgnować i rozkoszować się każdą przyjemną chwilą.
Mimo że pozornie powieść ma dobre zakończenie, autorka przestrzega, że w życiu nie ma happy endu. Chociaż wszystko wygląda wspaniale, nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro. Mimo tego, książka nie nie skłania do pesymizmu, budzi raczej nadzieję, że kiedyś w końcu będzie lepiej.
„Miasto ryb” to powieść warta przeczytania nie tylko ze względu na wciągającą fabułę, lecz także na realia białoruskiej wsi z Internetem pod strzechami i bezwzględnym rządem. Oraz po to, by choć raz zmierzyć się z wizerunkiem Polski jako kraju wolności i dobrobytu.
Miasto ryb
Autor: Natalia BabinaTłumaczenie: Małgorzata Buchalik
Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 10/2010
Seria wydawnicza: Salamandra
Liczba stron: 304
Format: 135 x 215 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788375106350
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum