Recenzja książki "Opętani nauką. Na tropie zagadki nowotworów"
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 28,80 zł
Nowotwór to jedno z czołowych pod względem śmiertelności schorzeń w krajach Zachodu. Dla wielu jest to wyrok równoznaczny śmierci, ponieważ jak do tej pory nie odkryto w pełni efektywnego leku przeciw niemu. Zresztą trudno mówić o jednym, jedynym remedium – nowotwór jest pojęciem ogólnym, w obrębie którego znajduje się szereg dolegliwości, często bardzo różnych od siebie, tak więc skuteczna terapia w przypadku jednej osoby nie będzie oznaczać tego samego u innej. Ale co właściwie wiemy o nowotworach, oprócz tego, że są jednymi z najbardziej paskudnych chorób znanych ludzkości? Co wiemy o historii zarówno ich samych, jak i badań nad nimi prowadzonych? Nowotwory znane są od setek lat, ale dopiero w dobie ostatnich kilkudziesięciu lat miały miejsce epokowe odkrycia, prowadzące do lepszego poznania i zrozumienia stojących za nimi mechanizmów. O tym traktuje książka „Opętani nauką. Na tropie zagadki nowotworów” pióra wielokrotnie nagradzanej dziennikarki naukowej, Natalie Angier.
Podejście autorki do zagadnienia jest o tyle nowatorskie (i muszę przyznać z całą szczerością: bardzo, ale to bardzo ciekawe), że postanowiła wprowadzić czytelnika nie tylko w meandry badań nad nowotworami, lecz także zaznajomić go ze środowiskiem naukowców – nie byle jakich, bo w końcu znajdujących się w czołówce biologów molekularnych. Dodaje to książce życia i animuszu; czytelnik śledzi nie tylko momenty chwały i upadku Nauki, lecz także ma możliwość zobaczenia niejako „od kuchni” wszystkiego, co dzieje się w dużym i prestiżowym laboratorium naukowym, gdzie centralne miejsce, rzecz jasna, zajmują naukowcy. Panuje pewien stereotyp naukowca: niedojda w białym kitlu z plastikowym przybornikiem zatkniętym w kieszonkę na piersi. Co do kobiet, kliszą jest przypominające matrioszkę, nieatrakcyjne indywiduum z mysimi włosami. I jak to bywa z podobnymi komunałami, są nieprawdziwe, czego dowodów dostarczają „Opętani nauką”.
Jeśli chodzi o aspekt „ludzki” książki, autorka wybrała dwa potężne ośrodki badawcze dla porównania, jeden kierowany przez Boba Weinberga, drugi przez Mike'a Wiglera. Angier portretuje ich nie tylko jako naukowców, ale także ludzi, bardzo od siebie odmiennych (Wigler to typ wszystko wiedzącego szachisty, natomiast Weinberg jest bardziej roztrzepany). W książce mamy zaprezentowany szeroki wachlarz innych naukowców, ale nieodmiennie z tej samej perspektywy – autorkę interesuje nie tylko, nad czym teraz pracują, ale także kim są, jakie są ich kariery, osobowości, charaktery, czy są zwyczajnie mili, czy też ponurzy i gburowaci, jakie są relacje pomiędzy nimi, jaka panuje atmosfera podczas wykonywania projektów, czy naukowcy sobie pomagają, czy rywalizują ze sobą (nawet jeśli działają w tym samym ośrodku).
Angier zręcznie wplata odpowiedzi na powyższe pytania w nurt opisu większych i mniejszych odkryć naukowych. Książka nabiera plastyczności, kolorytu, przez co na pewno nie mogę o niej powiedzieć, że jest nudną pozycją popularnonaukową. Moim zdaniem, największą zaletą takiego podejścia jest sprawienie, że czytelnika ogarnia wrażenie, jakby był razem z naukowcami w „labie”, zaglądał im przez ramię, uczestniczył w rozmowach i wspólnych wypadach, cieszył się z sukcesów oraz smucił z porażek (lub odwrotnie, jeśli kogoś nie polubi). W książce znalazło się również miejsce dla bardziej pikantnych szczegółów z życia badaczy: skandale i oszustwa naukowe, plotki i ploteczki (biolodzy molekularni uwielbiają plotkować!), zawiść, zazdrość, dbanie o własne interesy, małostkowość. Ale dla przeciwwagi są także chwile odwrotne, momenty prawdziwej koleżeńskiej współpracy.
Niemniej, nie jest to tylko książka opisująca, kim są poszczególni naukowcy, gdyż wtedy oczywiście nie byłaby pozycją popularnonaukową. Tak więc, oprócz życia codziennego i charakterów badaczy, czytelnik odnajdzie tu wspaniały opis zmagania się z kolejnymi elementami zagadki nowotworów. Zaczyna się od opanowania potężnego narzędzia w badaniach – transfekcji, którą do mistrzowskiego poziomu przyswoiło sobie laboratorium Weinberga. Później następuje opis nieustannych wyścigów pomiędzy konkurującymi ośrodkami badawczymi. Najpierw o wyizolowanie i sklonowanie ludzkiego onkogenu, potem odkrycie, że w rzeczywistości onkogeny to zmutowane ludzkie geny. Następnie badanie, co jest przyczyną mutacji i gdzie jest jej początek. Dalszą kwestią jest odkrywanie nowych onkogenów, co zaowocowało między innymi powstaniem teorii wielostopniowej kancerogenezy, czyli koncepcji, że onkogeny pomagają sobie nawzajem w zapoczątkowaniu i podtrzymaniu nowotworzenia. Następnie odkryto, że istnieją także antyonkogeny, czyli geny hamujące wzrost komórki, co stało się kolejnym owocnym obszarem dociekań. Książka kończy się opisem wyścigu sklonowania retinoblastomy (powodującej raka oczu i kości), która również jest onkogenem, ale to jej brak, a nie mutacja, powoduje powstanie nowotworu. Wszystko to podane jest w sposób przystępny oraz czytelny, w końcu autorka jest dziennikarką, a nie naukowcem, przez co świetnie zdawała sobie sprawę, dla kogo pisani są „Opętani nauką”.
Nie ukrywam, że książka Natalie Angier wessała mnie niczym wir na parę ładnych dni, a co więcej, każdego następnego dnia łapałem się na tym, że czytam więcej niż dzień wcześniej. Jeżeli miałbym porównać przystępność niniejszym recenzowanej pozycji, to określiłbym ją odpowiednikiem „Kłopotów z fizyką” Lee Smolina czy też „W poszukiwaniu harmonii” Betsy Devine i Franka Wilczka, co jest bardzo dobrą rekomendacją. Do tej pory miałem niewielką styczność z onkologią i biologią molekularną nowotworów, głównie za sprawą nielicznych i mniej interesujących artykułów naukowych, lecz moje zapatrywanie na te dziedziny zmieniło się diametralnie dzięki lekturze książki Natalie Angier. Mam nadzieję, że również tak będzie w przypadku każdego, kto sięgnie po „Opętanych nauką”. Warto, zdecydowanie polecam!
Opętani nauką. Na tropie zagadki nowotworów
Autor: Natalie AngierTłumaczenie: Agnieszka Kloch
Wydanie polskie: 10/ 2007
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Cena z okładki: 32 zł






