O "Śmierci bogów" Nika Pierumowa

Autor: CD Jack

Znana polskim czytelnikom trylogia Nika Pierumowa „Pierścień mroku” kończyła się sceną przejścia jej bohaterów z tolkienowskiej Ardy do pierumowskiego Hjörwardu. To jakby łącznik pomiędzy owymi dwoma światami, choć napisanie bezpośredniej kontynuacji przygód wspomnianych bohaterów jest, jak przynajmniej wynika z zasłyszanych tu i ówdzie deklaracji autora, dopiero w jego planach.

okladkaLosami drugiego z wymienionych światów zajmuje się Pierumow w trzytomowych „Kronikach Hjörwardu”; każdy z tomów pokazuje ów świat z innej, znacząco różniącej się od pozostałych perspektywy – ich akcja toczy się nie tylko na różnych kontynentach, ale i opisuje odległe od siebie w czasie wydarzenia. A rozpoczyna „Kroniki” „Śmierć bogów”, trafiająca właśnie na półki naszych księgarń.

Podobają mi się historie z mnóstwem szczegółów i kontynuacjami. Lubię, gdy świat, bohaterowie i zdarzenia są solidnie przemyślane. Żeby świat nie był jedynie prozaiczną sceną w lakoniczno-szekspirowskim stylu, lecz prawdziwym światem, z historią, panoramami i tą całą resztą, której wymaga się od świata. Gdy wszystko zaczyna koncentrować się na tak zwanej idei książki (to znaczy dwóch, trzech frazach o przypowieściowym charakterze) – to mi się przestaje podobać. Jeśli cały sens można zawrzeć w dwóch linijkach, to po co pisać całą książkę? Lubię pogrążać się w świat, a jeśli to nie odpowiada jakimiś surowym kanonom literaturoznawstw…. Cóż, nie piszę dla kanonów, lecz przede wszystkim dla własnej przyjemności.

Jeszcze kilka lat temu nazwisko Nika Pierumowa nic nie mówiło nawet najbardziej zagorzałemu polskiemu zwolennikowi literatury fantastycznej. Ten mieszkający na stałe w Stanach Zjednoczonych Rosjanin zrobił jednak sporo szumu napisaną kilkanaście lat temu kontynuacją słynnego „Władcy pierścieni” J. R. R. Tolkiena, opublikowaną nie tak dawno nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Bez względu na ocenę wspomnianego dzieła – a opinie na jej temat krążyły niejednokrotnie całkowite odmienne, od skrajnego zachwytu do totalnej krytyki – wszedł nim Pierumow do annałów jeśli nawet nie światowej, to bez wątpienia rosyjskiej fantasy. Bo który z prawdziwych fanów Śródziemia nie chciałby dowiedzieć się o tym, co wydarzyło się w uniwersum stworzonym na kartach epopei Profesora, po tym, gdy Mistrz postawił ostatnią, końcową kropkę? Tę potrzebę zaspokajał przynajmniej w części właśnie Pierumow i jego „Pierścień mroku”.

Kto wie, jak potoczyłyby się literackie losy Pierumowa, gdyby nie ta trylogia i popularność, jaką mu przyniosła. Jedno jednak nie budzi wątpliwości: nazwisko jego przestało być anonimowe, a drzwi do literackiej kariery stanęły przed nim otworem.

W świecie Hjörvardu w imieniu Światła rządzili Młodzi Bogowie. Władza ich była absolutna, i tylko jeden mag Rakot ośmielił się zbuntować, za co zresztą od razu został ogłoszony wcieleniem Zła. Rakota przezwano Władcą Mroku; skoro tak tego wszyscy pragną, to on takim właśnie będzie! Przyjąwszy na swe barki owe brzemię, poniósł je z godnością. W czysto moralnym sensie Buntownik stał jednak o wiele ponad Młodymi Bogami. Nieobce mu było poświęcenie. Rzucił wyzwanie niepokonanej, zdawałoby się, sile, która swym absolutyzmem wyjałowiła świat.

Nikołaj Daniiłowicz Pierumow urodził się 21 listopada 1963 roku. Jego przodkowie byli członkami jednego ze znamienitszych rodów ormiańskich; założyciel rodu osiedlił się w Rosji w XIX wieku.

Pierumow ukończył wydział fizyczno-mechaniczny Politechniki Leningradzkiej, ze specjalizacją biofizyka. Następnie przez około dziesięć lat zajmował się immunologią molekularną w jednym z leningradzkich instytutów naukowych (zaiste, zadziwiająca kariera jak na mistrza fantasy!). Pierwsze opowiadania napisał jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych, debiut książkowy nastąpił jednakże dopiero w 1993 roku (powieść „Nischożdienije t’my, ili Sriedizem’je 300 liet spustja”, pierwszy tom wspomnianej trylogii „Pierścień mroku”), i to od razu w robiącym spore wrażenie nakładzie pięćdziesięciu tysięcy egzemplarzy.

Do chwili obecnej światło dzienne ujrzało 21 książek Pierumowa w łącznym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy, co stanowi absolutny rekord jeśli chodzi o rosyjskojęzyczną fantasy. W samym 2004 roku nakład wszystkich jego książek w Rosji przekroczył milion. Ponadto cztery książki Pierumow opublikował pod pseudonimem; przynajmniej na razie stanowczo odmawia ujawnienia owego pseudonimu.

W 2004 roku, na największym rosyjskim konwencie – odbywającym się na początku lutego w Moskwie Rosconie – przyznano Pierumowowi tytuł „fantasta roku” za największy łączny nakład książek osiągnięty w roku 2003, tj. 726 tysięcy egzemplarzy. W tym samym roku Pierumow został przez uczestników konwentu Eurocon uznany za najlepszego fantastę Europy.

Obecnie Pierumow mieszka w Stanach Zjednoczonych, w Północnej Karolinie, gdzie poza pisaniem książek pracuje w instytucie naukowym jako biolog.

Tak, Hedin i Rakot, wywołując swoje powstanie przeciwko wszechmogącym młodym bogom, działali początkowo niczym bohaterowie typowej amerykańskiej powieści sensacyjnej. Dopiero gdy odnieśli zwycięstwo, zrozumieli, że rządzić światem nie są w stanie i nie powinni! Ich powinnością, powinnością Nowych Bogów, jest obrona świata przed nienazwanym, przynoszącym śmierć wszystkiemu co żywe. Zwycięstwo moich bohaterów nie daje im szczęścia; w ogóle mam problemy ze szczęśliwymi zakończeniami. Ale dopóki nowi bogowie „trzymają niebo na kamiennych rękach”, dopóty pozostaną Bogami, nie bacząc na wszelkie próby powrotu podejmowane przez ich poprzedników.

„Śmierć bogów” jest jednym z elementów układanki o nazwie Uporiadocziennoje, czyli Uporządkowane. To powołane do istnienia przez Pierumowa całe multiuniwersum, w którym toczy się akcja większości jego utworów. Można w nim znaleźć i naszą Ziemię, i tolkienowską Ardę, i narodzone w wyobraźni Pierumowa fragmenty rzeczywistości.

Wszystko zaczęło się z woli Twórcy, który wypełnił swą rolę i… znikł. Potem zaczęła się era Starych Bogów. Na Ziemi bogowie ci znani byli między innymi jako Odyn i Loki. Po nich przyszli Młodzi Bogowie; było ich siedmiu pod wodzą Jamerta. Młodzi pokonali w zażartych bojach Starych Bogów, prawie całkowicie ścierając ich z oblicza świata. Przeżył tylko Odyn, ale stracił większość mocy i zaczął pędzić życie pustelnicze. Zdobywcy przynieśli światu pokój i porządek – był to jednak ich pokój i ich porządek.

Prócz nich można w Uporządkowaniu spotkać Wielkiego Orlangura, przejaw idealnej neutralności, spieszącego pomocą pod postacią złotego smoka, mniej lub bardziej lokalnych bogów (na przykład Zbawiciela, czczonego na kilku co najmniej planetach; wiara w niego łudząco przypomina znane nam chrześcijaństwo) czy też wcielenie Chaosu, czyli magów z wyspy Brandej.

Jak tylko siły wyższe odrywają się od swych wysokich problemów i zaczynają zajmować się sprawami śmiertelników, podpisują na siebie wyrok. Jeśli bogowie zaczynają wskazywać: „żyjcie tak i tak”, i karzą nieposłusznych, ich boskość bardzo szybko się kończy. Wszędzie, gdzie bogowie zaczynają sądzić śmiertelników albo wręcz mścić się na nich, tracą swą boskość.

Opublikowana po raz pierwszy w 1994 roku, wielokrotnie od tamtego czasu wznawiana „Śmierć bogów” jest apoteozą wojennej fantasy, gotowym scenariuszem do komputerowej rpg. Znaleźć w niej można wiarygodne przedstawienie panoramy walk i całych wojennych kampanii. Wszystko to bogato okraszone opisami najprzeróżniejszych przejawów magii; nie mogło zresztą być inaczej, skoro walkę prowadzą potężni magowie… Fani gatunku powinni docenić starania Pierumowa, gdyż – w opinii krytyki – rzecz zrobiona jest umiejętnie, profesjonalnie, ba - wręcz mistrzowsko; nie każdy jest w stanie opis jednej de facto bitwy rozciągnąć do rozmiarów kilkusetstronicowego tomiszcza.

Pierumow potwierdza tą powieścią, że nie dał się zamknąć w klatce z napisem „pogrobowiec Tolkiena”, że potrafi tworzyć własne teksty, własne światy, w oparciu o własne pomysły, że posiada dar, pozwalający wzbudzić fascynację swą prozą u setek tysięcy czytelników. I choć od pierwszego wydania „Śmierci bogów” minęło już przeszło dziesięć lat, trudno znaleźć w ojczyźnie autora godnego konkurenta. A, proszę mi wierzyć, potencjalnych kandydatów jest tam naprawdę wielu.

„Śmierć bogów” ma szanse ukazać się również na rynku amerykańskim. Przekład jest już gotowy i szuka wydawcy. Podobno powieścią tą są zainteresowani Norwegowie. My jesteśmy od czytelników z tamtych krajów w o wiele lepszej sytuacji – już za chwilę sami będziemy mogli ją ocenić, nawet bez znajomości języka Czechowa i Bułhakowa. Jestem przekonany, że powieść ta nie pozostawi nikogo obojętnym.

opracowano na podstawie materiałów prasowych wydawcy

Kroniki Hjörwardu #1 - Śmierć bogów

Autor: Nik Pierumow
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2005
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7469-106-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus