Recenzja książki "Rzemiosło zabijania"
Na tylnej okładce książki widnieje cytat autorstwa Nenada Popoviča z „Feral Tribune”: „Dzięki "Rzemiosłu zabijania" wojna w Chorwacji i byłej Jugosławii weszła do współczesnej niemieckiej literatury frontowymi drzwiami.” Ale srogo myliłby się ten, kto na podstawie tych słów pomyślałby, że ma do czynienia z monografią historyczną lub choćby beletrystyką. "Rzemiosło zabijania" pióra Norberta Gstreina jest pozycją tak odmienną, że już z racji samej oryginalności należy się książce plus.
Niemniej na samym pomyśle – choćby nie wiem jak ambitnym – nie da się stworzyć dobrego tytułu. Książka rzeczywiście opowiada o wojnie na Bałkanach pod koniec XX wieku oraz o czasach po niej, lecz czyni to jakby mimochodem, między wersami. Wojna nie wybija się tu na pierwszy plan, ale nieustannie towarzyszy bohaterom. Z jednej strony jest odległym horyzontem, na tle którego rozgrywają się wydarzenia, z drugiej zaś pojawia się niczym koszmarna zjawa, przypominając ludziom, jak bolesne może być spotkanie wyobrażeń z faktami.
Cała opowieść jest prowadzona w narracji pierwszoosobowej. Narrator, dziennikarz niemiecki, spotyka pewnego razu mężczyznę o imieniu Paul. Ich znajomość może i toczyłaby się wytartymi koleinami zwyczajowych spotkań, ale Paul pewnego dnia dowiaduje się o śmierci kolegi, również reportera, Christiana Allmayera, który był korespondentem wojennym na Bałkanach. Zginął od serii z karabinu niedaleko posterunku w Kosowie. Od tamtego wydarzenia bohaterowie zostają uwikłani w demony przeszłości. Paul, człowiek rozbity, rozedrgany, fanatycznie poszukujący związków przyczynowo-skutkowych mogących potwierdzić jego fantasmagoryczne koncepcje, bardziej widzący swoje idee aniżeli realny świat, stwierdza, że odnalazł osobistą misję: musi dać świadectwo Allemayera, opowiedzieć o nim i jego pracy.
Powyższe wydarzenia jak ulał pasują do starej ludowej mądrości, że istnieją sytuacje, które raz na zawsze zmieniają ludzi. Śmierć Allemayera i krucjatowy upór Paula wyzwalają ciąg zdarzeń, które odsłaniają co i rusz nowe informacje o bohaterach. W powieści nie na niewinnych – w tym sensie, że wszyscy będą musieli prędzej czy później odsłonić twarz. Nawet nie chodzi o wcześniejsze przyjmowanie przez nich masek. Niektóre sprawy chciałyby po prostu pozostać w cieniu, niezauważone.
Co jest zatem siłą powieści Gstreina? Konfrontacja punktów widzenia bohaterów – ich zdań o sobie, o wojnie, mniejszych lub większych zmian, rezygnacji czy twardego uporu brnącego niebezpiecznie w szaleństwo. Wszystko to w otoczce spokojnych Niemiec i na wpół idyllicznej, na wpół podziurawionej wojną Chorwacji, gdzie szczególnie uderzają spotkania z oprawcami z Jugosławii – ludźmi, którzy z kraju uczynili piekło, a potem zamiast wyginąć, zostali ukrytymi bądź jawnymi bohaterami, próbującymi wycisnąć dla siebie jak najwięcej z pogorzeliska. Dla takich osób zawsze było jasne, że spalenie ziemi użyźnia ją…
"Rzemiosło zabijania" to także książka o konfrontacji z Historią przez duże „H”. Na jednym biegunie mamy bohaterów, których dzieje Allmayera podczas konfliktu na Bałkanach odmieniają, czy tego chcą, czy nie. Z innej strony wyłania się specyficzne dla regionu rozumienie historii. Ma ona znaczenie jedynie, gdy dotyka ludzi. Wtedy zręcznie sprowadzają swoje życia na wytyczone tory – tu swój, tam wróg – nie odpuszczaj choćby na krok! Smutna i uwierająca to prawda, niemniej bez przyjęcia takiej wizji historii niemożliwe byłoby ludobójstwo, które miało miejsce na tych ziemiach.
Na zakończenie dodam, że bynajmniej książka nie jest pozbawiona wad. Związane są z bardzo charakterystycznym stylem pisania autora, który przeciąga zdania; tam, gdzie czytelnik spodziewałby się kropki jest przecinek, a za nim dalszy ciąg narracji. Stąd opowieści – na podobieństwo realnego życia – są poszarpane, pełne wtrętów, naznaczone osobistymi maniami, lekkością w zapominaniu jednych rzeczy, a koloryzowaniu drugich. Po pewnym czasie zaczyna to wyjątkowo nużyć, przeszkadzając w śledzeniu istotnych treści. Szczególnie gdy narrator bez ustanku peroruje, że coś jest bez sensu, nie ma znaczenia, jest absurdalne, banalne, schematyczne, etc. I tak przez całą książkę, co daje ciekawy efekt, kiedy narrator sam zachowuje się trywialnie. Nie jest to wielki minus, ale trzeba mieć go na uwadze.
"Rzemiosła zabijania", choć momentami rozlazłe w narracji, to książka godna polecenia. Warto zobaczyć, co czynią bohaterowie skonfrontowani z odmiennymi punktami widzenia innych ludzi. A nade wszystko z faktami i niewygodnymi domysłami, gdyż ostatni rozdział to ciężkie, odbierające mowę uderzenie, niczym w splot słoneczny. Ale i tak na koniec: „[...] jedynym faktem godnym uwagi było to, że za każdym razem droga była dosłownie usiana zwłokami”. Takie były Bałkany niedawno temu. Jak trafnie zauważył Popovič, wciągały w swoją tragedię: „[...] nawet ludzi pozornie niezaangażowanych”.
Rzemiosło zabijania
Autor: Norbert GstreinWydawnictwo: Czarne
Wydanie polskie: 9/2009
Seria wydawnicza: Inna Europa, inna literatura
Liczba stron: 280
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7536-112-4
Cena z okładki: 32,90 zł
Sklep
Forum