Decydujący wschód

Autor: Hubert Kuberski
Korekta: Przemek Szymczak
6 września 2009

www.sklep.gildia.pl
Norman Davies. Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 74,60 zł  82,95
dodaj do koszyka

Najnowszy tom Normana Daviesa „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo” może okazać się zaskoczeniem dla fanów brytyjskiego profesora historii, który specjalizuje w losach Europy Wschodniej, a w szczególności Polski. Już od dawna ten autor zdumiewał ilością publikowanych woluminów, które najczęściej okazywały się grubymi tomiszczami. I tym razem oksfordzki wykładowca na 632 stronach przedstawia ciekawe teorie, dotyczące przebiegu II wojny światowej na „starym kontynencie”.

Podstawową zaletą najnowszej pozycji brytyjskiego autora jest dokonanie przewartościowania działań wojennych. Davies odważnie pogrzebał życzeniowy sposób myślenia o II wojnie światowej prezentowany przez historiografię zachodnią. Zwrócił uwagę na nieudolne próby zrównania intensywności działań na froncie wschodnim i zachodnim. Przytaczane przez Brytyjczyka informacje i liczby mówią same za siebie, obnażając warsztatowe niedostatki monografii zajmujących się II wojną światową. I nie chodzi tu o globalne liczby żołnierzy zaangażowanych na europejskich teatrach wojennych. Daviesowi udało się udowodnić prymat działań na froncie wschodnim, gdzie zaangażowanych było więcej sił walczących w II wojnie światowej. Oksfordzki profesor podzielił swój wykład na sześć rozdziałów.

Już w pierwszym rozdziale – „Interpretacje” – Davies dokonuje rewizji „alianckiego schematu historii” czyli opisu działań napisanego przez zwycięzców. Jego ogólne rozważania są ciekawe i zapewniają zdrowy ferment w większości dotychczasowej historiografii. Sprowadzała się ona do gloryfikacji działań brytyjskich i amerykańskich przy jednoczesnym pomniejszaniu i upraszczaniu roli Związku Sowieckiego. A co gorsza, dochodziło do zakłamywania roli i znaczenia sowieckiego imperializmu, co spowodowało, że powojenne generacje wychowywano w kulcie koalicji antyfaszystowskiej, gdzie nie było miejsca na wielostronny obraz wydarzeń – nie eksponowano współpracy sowiecko-niemieckiej do 1941r., likwidacji struktur demokratycznych w Europie Wschodniej podbitej przez Armię Czerwoną, etc. Ważką konstatacją autora było uznanie wojennej Wielkiej Brytanii za bankruta od 1940r. i jej stosunku do USA jako klienta zależnego od doraźnych pożyczek amerykańskich.

Jednak nowatorski sposób myślenia został przyćmiony przez ogromną liczbę błędów merytorycznych samego autora, a dodatkowo dołożyło się do tego kiepskie tłumaczenie z angielskiego, dokonane przez Elżbietę Tabakowską. Już tutaj budzą zdziwienie pierwsze błędy – „wojna zimowa” miała trwać sześć miesięcy, gdy w rzeczywistości jedynie trzy i pół, czy pominięcie szesnastu polskich okrętów rozpaczliwie broniących wybrzeża w 1939r., podobnie jak brak sowieckich i niemieckich okrętów zaangażowanych w walki w 1945r. Autor w miejsce jednego X. Fliegerkorps wprowadził na Sycylię niemieckie korpusy lotnicze (w liczbie mnogiej). Brytyjski historyk nie zauważył dokonań kontrowersyjnego kolegi po fachu. To przecież David Irving pierwszy pisał o niemieckim programie atomowym. Podobnie nie wspomina prac najlepszego historyka zajmującego się działaniami na froncie wschodnim, jakim jest David Glantz. Davies „zapomniał”, że przekazanie Enigmy aliantom zachodnim miało miejsce w końcu sierpnia 1939r. w Piasecznie pod Warszawą, podobnie jak to, że infiltracja polskiego wywiadu umożliwiła zniszczenie pierwszego ośrodka rakietowego w Pennemuende. Brytyjczyk sugeruje, że w Bandenkämpfung uczestniczył Wehrmacht, podczas gdy gros pacyfikacji dokonywało SS i policja.

Wyraźnie zaznacza się całkowita nieporadność autora w operowaniu informacjami o charakterze wojskowym w rozdziale „Wojenne rzemiosło”. Dla Daviesa XV. Korpus Kozacki jest tylko Brygadą Kozacką, zaś niemiecka 6. Armia Pancerna SS jedynie 6. Dywizją Pancerną (w wielu innych przykładach dochodzi do mylenia wielkości związków taktycznych ze strategicznymi). Podobnie 33. DGren SS określił mianem formacji, zaś w Berlinie walczył jedynie niepełny pułk francuskich ochotników Waffen-SS. Czerwonoarmistów miały poddać się dziesiątki tysięcy podczas „wojny zimowej”, zaś pod Narvikiem wylądowała brygada brytyjsko-francusko-polska (gdy w rzeczywistości sami Polacy wystawili Samodzielną Brygadę Strzelców Podhalańskich). Wg Daviesa Jugosławia odmówiła ochrony ze strony Wehrmachtu, ale faktycznie zagwarantowała to sobie w układzie z Niemcami, zaś wojna domowa w Jugosławii rozpoczęła się od upadku królestwa Karadjodjeviciów. Trudną do udowodnienia tezą jest uznanie przywódców Hiszpanii i Portugalii za "neutralnych faszystów", zaś Białorusi i Ukrainy za sferę „Balticum”. Zbyt wiele pojawia się kwestii „niewyjaśnionych” i „pewnych osób” niewymienionych z nazwiska (jak chociażby czeski lotnik František z 303. Dywizjonu). Dla Brytyjczyka Żukow, Rokossowski, Watutin i Czujkow to „w najwyższym stopniu kompetentni” dowódcy, a przecież potrafili zwyciężać jedynie przy kilkukrotnej przewadze liczebnej i dzięki niewyobrażalnym stratom własnym – tak walczyć potrafi każdy dowódca, nieliczący się z podwładnymi, traktowanymi jak „mięso armatnie”. Zaskakuje stwierdzenie, że 97% ZSRS pozostało wolne od okupacji (de facto 80%), zapomnienie o węgierskiej 2. Armii na froncie wschodnim czy udziale 6.000 tysięcy (milionów) Kanadyjczyków i Brytyjczyków w desancie pod Dieppe. Błędem jest uwaga, że milion żołnierzy związała obrona przeciwlotnicza III Rzeszy, gdy powszechnie wiadomo, że do tej służby skierowano tysiące chłopców z Hitlerjugend (w tym przyszłego papieża Benedykta XVI) oraz ich rówieśników z Europy, od Estonii po Flandrię. Davies zapewne nie wie, że sowieckie czołgi były pozbawione radiostacji, dlatego napisał, że T-34 „zaprojektowano z przeznaczeniem do polowań stadami”. Za bzdurę można uznać stwierdzenie, że Sowieci i zwolennicy Tity unieszkodliwili dawny ruch oporu czetników, gdy doszło do tego dopiero w 1946 r. Autor przeinacza informacje z monografii Ungvary’ego o oblężeniu Budapesztu, gdzie walczyło 79.000 żołnierzy, a nie 150.000, jak podaje Davies.

Również w trzecim rozdziale, poświęconym polityce pojawiają się kwestie dyskusyjne, a nawet błędne, choć nie w takim stopniu jak w wykładzie o działaniach wojskowych. Niewątpliwie bardzo ważnym elementem pracy Daviesa jest nieustanne przypominanie o dwulicowym charakterze reżimu komunistycznego. Czytelnicy, w szczególności zachodni, mogą być zdziwieni sformułowaniami negującymi ich wyobrażenia o Rosji, „wujku Joem” czy pokojowym nastawieniu Związku Sowieckiego. W tym rozdziale można dowiedzieć się o meandrach dyplomacji mocarstw „wielkiej trójki”, które ukształtowały podział Europy na prawie półwiecze, nie pytając o zdanie samych zainteresowanych mieszkańców wschodniej części kontynentu, zwasalizowanego przez Moskwę. Podobnie znaczące jest przypomnienie procesu kreowania dominującej pozycji USA w świecie powojennym, co zapoczątkowała konferencja w Bretton Woods. Brytyjska flegma i zdystansowanie najlepiej są widoczne w przypadku kilkuwersowego opisu klęski głodu w Pendżabie i Bengalu, do której doprowadziły wojenne zarządzenia Brytyjczyków, a jej efektem było 5 mln ofiar!

Czwarty rozdział, koncentrujący się na losach żołnierzy, również zawiera niezliczone błędy, które trudno wyjaśnić – chyba jedynie napiętymi terminami wydawniczymi. Davies wprowadza własne neologizmy, jak np.: Waffen Schutzstaffeln. Błędnie sygnalizuje nazwy jednostek („Viking”) czy liczbę „słowiańskich” dywizji Waffen-SS, których było pięć, a nie osiem. Brytyjski historyk sugeruje, że podstawową jednostką formacji kolaboracyjnych były pułki, a nie ostbataillonen. Przy opisie walczących kobiet myli brytyjskie skrzydła lotnicze z sowieckimi pułkami i dywizjami lotniczymi oraz zapomina o grupie niemieckich SS-Helferin czy o fenomenie Polowo-Przechodnich Żon. Sowieckie samoloty może i siały spustoszenie wśród niemieckich statków i okrętów na Bałtyku, ale 90% ewakuowanych udało się wywieźć do Niemiec. Profesor myli 800mm działo kolejowe Gustav z samobieżnym 600mm moździerzem Karl/Thor, ostrzeliwującym powstańczą Warszawę. Podobnie jest z włoską armią na froncie wschodnim (ARMIR) pomyloną z korpusem (CSIR). Ogólnie tematyka wojskowa sprawia profesorowi Daviesowi największe problemy i ukazuje go jako całkowitego laika w tej problematyce.

Tłumaczka polskiego wydania ponownie wykazała się ogromną niefrasobliwością w tłumaczeniu nazw własnych – Korpus Wojskowy Australii i Nowej Zelandii (w miejsce ANZAC), Marynarka Królewska (Royal Navy) czy sekcja bombowców RAF (Bomber Command). Pani Tabakowska utworzyła też „średnich rozmiarów eskadry bombowców” czy „floty sowieckich bombowców”, gdy na froncie wschodnim Sowieci tworzyli armie lotnicze. Według tłumaczki rakietowy Me-163 był pozbawiony ogona. Kolejnym kwiatkiem jest „wymienienie okrętów »Hood« i »Glorious« na »[Admirala] Grafa Spee« i »Bismarcka«”, zaś w rzeczywistości chodziło o wyrównanie strat Royal Navy, która zatopiła wspomniane jednostki Kriegsmarine. Podobnie słowo „warship” to dla p. Tabakowskiej okręt wojenny, zaś w rzeczywistości chodziło o pancerniki. W innym miejscu dowiadujemy się o „reakcji Brytyjczyków na reakcję Rommla”. Fatalnie brzmi stwierdzenie „jednostki wojsk pancernych »Środka«”, gdy chodzi o grupy pancerne Heer Gruppe „Mitte”. Niezrozumiałe pozostaje zdanie „usunięto wszystkie większe niemieckie łuki na froncie”, gdy chodziło o wybrzuszenie w pozycjach. „Wyrzutnie rakietowe Tajfun do wyparcia czołgów” to w rzeczywistości samoloty myśliwsko-bombowe Hawker Typhoon Mk. IB z ośmioma wyrzutniami niekierowanych pocisków rakietowych. Z tym samolotem wiąże się kolejny błąd translatorski – „lotnictwo wspomagające”, podczas, gdy w rzeczywistości istniały siły wsparcia taktycznego (Tactical Air Force). Pani Tabakowska przypisała też zniszczenie siedemdziesięciu lotniskowców Hansowi Rudelowi, zaś stopień SS-Schütze przetłumaczyła jako strażnik SS, a nie szeregowiec.

Ilość błędów merytorycznych i translatorskich rzuca poważny cień na jakość ostatniej książki profesora Daviesa. Nauką, płynącą z „Europa walczy 1939-1945” jest niewątpliwie skrupulatniejsza kwerenda materiałów archiwalnych i opracowań naukowych. Dokonanie korekty lingwistycznej to tylko pierwszy krok do osiągnięcia poważnej monografii historycznej. Warto też poświęcić nieco czasu na korektę merytoryczną, dzięki której wydawnictwo uniknęłoby tej mnogości błędów, niwelujących nowatorskie wnioski profesora. Jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach.

Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo

Autor: Norman Davies
Tłumaczenie: Elżbieta Tabakowska
Wydawnictwo: Znak
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 8/2008
Liczba stron: 648
Format: 150 x 235 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-240-1010-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 82,95 zł


blog comments powered by Disqus