Eee... Że co? - recenzja książki "Kod Jedwabiu"

Autor: Wojciech Kobza
17 lipca 2008

Krzyczące z okładki napisy często starają się zrobić człowieka w przysłowiowego konia. Czy ten sam problem tyczy się „Kodu jedwabiu”? Zapraszam poniżej.

Każda dobra książka opiera się na jakimś ciekawym, intrygującym pomyśle, który rozwija się przez całą jej treść. W omawianym tytule mamy do czynienia z tak niewiarygodnymi pomysłami na fabułę, że po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów czytelnik zaczyna się skrobać po głowie i mówić cicho do siebie, że tym razem autor chyba odrobinę przesadził. Dlaczego?

Wszystko zaczyna się od morderstwa pewnego lekarza mieszkającego w Pensylwanii, który to zaprosił głównego bohatera, Phila D’Amato, na kilka dni, tłumacząc coś tajemniczo, ale o szczegółach nie chciał rozmawiać. Oczywiście na jednym trupie się nie kończy i czytelnik zostaje wciągnięty w zagadkę, która dotyczy niesamowitej technologii, opierającej się na mutacjach roślin i zwierząt. Działaniami tymi sterują Amisze, starający się zastąpić osiągnięcia reszty świata własnymi tworami. Nasz bohater ociera się o śmierć i nagle, szast prast, zostaje rzucony w zupełnie inną intrygę, która dzieje się ponad tysiąc lat temu na terenach dzisiejszych Chin bodajże, by w następnym momencie... Więcej zdradzić nie wypada, możliwe, że jednak ktoś będzie chciał tę książkę przeczytać.

"Kod Jedwabiu" ma jedną mocną stronę, której nie można zignorować. Książka jest naprawdę sprawnie napisana, akcja idzie swoim torem, raz przyspiesza, raz zwalnia, lecz nigdy nie można narzekać na nudę. Główny bohater podróżuje, bada, rozmawia, intryguje... lecz w żadnym momencie nie potrafiłem w sobie wykrzesać dla niego choćby krzty sympatii, tej odrobinki, która sprawia, że z zapartym tchem kibicuje mu się podczas rozwiązywania niezwykle zawiłej sprawy. Ot, po prostu jeszcze jeden poszukiwacz ukrytej prawdy, jakich ostatnio nam się namnożyło od groma. Również niesamowicie rozwlekła intryga, której fragmenty dzieją się nie tylko w różnych miejscach, ale i czasach, po pewnym (nomen omen) czasie doprowadza czytelnika do punktu, w którym nie wie on już nawet, o co w niej chodzi. Szczególnie pod koniec książki mamy do czynienia z coraz większymi niedomówieniami, coraz łatwiej zgubić się można w chaotycznych ruchach głównego bohatera.

W moim osobistym odczuciu ta książka nie ma do zaoferowania niczego, oczywiście niektórym może się spodoba, nie przeczę, że szybka akcja jest wciągająca, lecz reszta to po prostu niedopowiedzenia i przekombinowana fabuła, w której jest tyle dziur, co w serze szwajcarskim.

Naprawdę szkoda, bo gdyby autor trochę bardziej się przyłożył do tego utworu, mogłaby wyjść całkiem ciekawa powieść, a tak, przeczytawszy ją całą, człowiek zadaje sobie tylko pytanie: Eee... Że co? O co w niej chodziło?

Dr Phil D'Amato #1 - Kod jedwabiu

Autor: Paul Levinson
Wydawnictwo: Solaris
Miejsce wydania: Olsztyn
Tytuł oryginalny: Dr Phil D'Amato: The Silk Code
Rok wydania oryginału: 1999
Liczba stron: 310
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 8388431714


blog comments powered by Disqus