Recenzja książki "Ślepowidzenie"

Autor: Wojciech Kobza
12 listopada 2008

Znowu przypadło mi w udziale recenzowanie książki opowiadającej o spotkaniu rodzaju ludzkiego z obcą cywilizacją. Kolejny raz ludzkość znajduje się w punkcie zwrotnym swej historii. Lecz tym razem mamy do czynienia z najprawdziwszym, jeśli można tak powiedzieć, obcym, a nie takim przypominającym człowieka w gumowej masce.

„Ślepowidzenie” to powieść Petera Wattsa o naprędce zrobionej wyprawie, w której wzięła udział garstka naukowców i przedstawicielka wojska. Dowódcą ekspedycji jest wampir. Jej celem zaś jest zbadanie czegoś, co pojawiło się na radarach oraz innych urządzeniach, i znajduje się w odległym obszarze galaktyki. Nasza dzielna drużyna wyrusza na spotkanie z nieznanym. Będzie ono brzemienne w skutki, o czym można przekonać się, sięgając po tę książkę.

Co ciekawe, jej zawartość odbiega od powszechnie stosowanych w tego typu pozycjach schematów, gdzie mamy wielkie bitwy, wspaniałych herosów i krwiożerczych obcych. Wszystko, czego się dowiadujemy z kart „Ślepowidzenia”, buduje zupełnie inny obraz pierwszego kontaktu. Być może nawet najbardziej prawdopodobny. Główny bohater, Siri Keeton, oraz jego kompani to wytwory powstałe ze zderzenia zaawansowanej chirurgii i techniki, co stwarza ciekawy paradoks. W ramach pierwszego kontaktu z obcą istotą zwaną Rorshach, grupa, która przybywa na miejsce, jest najmniej reprezentatywna dla rodzaju ludzkiego: naukowcy zespoleni ze sprzętem, którego używają, posiadający czasem po pięć jaźni gnieżdżących się w jednym ciele, a do tego główny bohater, w młodości pozbawiony uczuć przez zabieg chirurgiczny.

No i jeszcze obcy, który jest... obcy. Niezrozumiały i enigmatyczny. Nie wiadomo, czy jest to jeden osobnik, czy może część jakiejś wielkiej cywilizacji; dorosły czy młody. Jakie są jego intencje względem wyprawy i samej planety Ziemi? Na te wszystkie pytania trudno znaleźć odpowiedzi, szczególnie że z powodu takiej różnorodności ludzkich charakterów bardzo łatwo jest stracić główny wątek samej powieści na rzecz nie mniej rozbudowanych wątków psychologicznych. Stanowią one zarówno siłę, jak i wadę tej powieści. Siłę, gdyż dowiadujemy się bardzo dużo nie tylko o wnętrzach bohaterów, lecz także o pewnych podstawowych relacjach i reakcjach ludzkich. Z drugiej strony czasem autorowi zdarza się wpadać w taki słowotok, okraszony pojęciami z tej dziedziny medycyny, że naprawdę potrzeba skupienia, by mieć jasny i pełny obraz sytuacji.

Powieść toczy się równo, finał zaś jest niestandardowy, ale dodajmy, że zadowalający i trzymający poziom całej książki.

Cieszy nowe podejście do tak oklepanej sprawy, jaką jest pierwszy kontakt ludzkiej cywilizacji z pozaziemską. Aczkolwiek przyjemność z odkrywania obcości czasem przysłonięta zostaje wątkiem obcości pomiędzy nami samymi.

Polecam wszystkim tym, którzy liznęli chociaż odrobinę psychologii, oraz oczywiście zatwardziałym fanom twardego sajens-fikszyn. Tym dwóm grupom na pewno „Ślepowidzenie” się spodoba.

Ślepowidzenie

Autor: Peter Watts
Okładka: Ireneusz Konior
Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 7/2008
Tytuł oryginalny: Blindsight
Rok wydania oryginału: 2006
Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 328
Format: 135x205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-097-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł


blog comments powered by Disqus