Recenzja książki "Krzyże na rozstajach"

Autor: Wojciech Kobza
16 października 2008

Rafał Dębski po raz kolejny powrócił do jednej ze swych najlepszych literackich kreacji, czyli porucznika kontrwywiadu Michała Wrońskiego. "Krzyże na rozstajach" to już trzecie spotkanie z sympatycznym oficerem. Chyba nikt nie miał wątpliwości po części drugiej, "Żelaznych kamieniach", iż musi do tego dojść. Wątki pozostawione w poprzednim tomie, jak chociażby główny szwarccharakter, Łazarz, aż prosiły się, by stworzyć na ich bazie nową fabułę...

Ciężko jest napisać kolejny tom historii, nie popadając w powtórzenia. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z ustaloną konwencją całej opowieści, a bohaterowie, jak właśnie ma to miejsce w powieści Dębskiego, są bardzo jaskrawi. Nie ma tutaj postaci pozostających w szarej strefie. Albo jest ktoś dobry, albo zły. Jesteśmy tylko my i oni. Dlatego z zainteresowaniem sięgnąłem po "Krzyże na rozstajach", zastanawiając się, jak tym razem udało się wybrnąć autorowi z tego problemu.

Początek historii zastaje Michała Wrońskiego w Warszawie. Wraca on po urlopie i zostaje wezwany do nowego szefa, pułkownika Manke. Ze zdziwieniem dowiaduje się, że jego poprzedni szef i przyjaciel zarazem, Jacek Bzowski, który wciągnął go do pracy w kontrwywiadzie, po awanturze w rodzinnej Oleśnicy Wrońskiego został aresztowany z niewiadomych przyczyn. Nowy szef nie przepada za twardym agentem. W kilku sprzeczkach, bo spotkaniami nie można tego nazwać, obaj panowie tak zniechęcają się do siebie, iż już niebawem ten o niższym stopniu zostaje przeniesiony do pracy we wrocławskim oddziale ABW. Ale nim tam dotrze, ma jeszcze do wykorzystania zaległy urlop. Już podczas powrotu ze stolicy na swój rodzinny Dolny Śląsk czekają na niego kłopoty, a dalej...

Dalej mogę tylko powiedzieć, że robi się coraz ciekawiej i atmosfera się zagęszcza. Co prawda nie mamy tutaj już takiego rozmachu wydarzeń, jak choćby w „Żelaznych Kamieniach”, ale też nie można powiedzieć, że akcja wlecze się. Co to, to nie! Wroński, jak to on, chadzający własnymi ścieżkami, wpada w kolejne tarapaty, które owocują coraz to nowymi guzami.

Autor umiejętnie plecie intrygę, kilku elementów jej można naprawdę szybko się domyśleć i czyte1nik już uśmiecha się do siebie tryumfalnie i myśli: Ha! Tym razem cię rozgryzłem! Lecz do samego zakończenia pewne fakty zostają ukryte, a samo zwieńczenie akcji jest zaskakujące. Wszystkie wątki nie dokończone w tym tomie zwiastują nam czwarte spotkanie z porucznikiem Wrońskiem. Nie będę jednak nawet starał się domyśleć, w jakie perypetie się wda.

Książka jest napisana ciekawie, akcja toczy się o wiele szybciej niż w poprzednich tomach i posiada kilka naprawdę zaskakujących zwrotów, jest też kilka humorystycznych fragmentów. Podział czarno-biały w kreacji postaci czasem daje się we znaki, a i brakuje jakiegoś historycznego smaczku, będącego wszakże znakiem firmowym tej serii, jest dotkliwy. Tutaj mamy do czynienia ze zderzeniem z szarą rzeczywistością, nie ma nic związanego z zagadkami sprzed lat. Trochę szkoda.

Mimo wszystko książka ta jest wciągająca, dynamiczna i ciekawa. Trup ściele się gęsto, język jest mocny i dosadny, zatem nie będzie to najlepsza lektura dla młodszego czytelnika. Dla już wyrobionego mola książkowego, fana serii lub gatunku to naprawdę ciekawa pozycja, w której znajdziemy wszystko, co powinno być w takowym kryminale. Polecam gorąco!

Michał Wroński #3 - Krzyże na rozstajach

Autor: Rafał Dębski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 9/2008
Liczba stron: 248
Format: 120x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324586493
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus