Recenzja książki "Dwóch morderców w podróży"
Ciężki orzech do zgryzienia ci mordercy, a podróż z nimi jest niczym nieudany trip narkotyczny po zażyciu LSD. Chyba nawet Witkacy uciekłby z krzykiem z umówionego spotkania z postaciami rodzącymi się w wyobraźni Rafała Kotomskiego. Zapewne na książkę rzuciłby ciekawym okiem Salman Rushdie, a może i nawet Robert Nye, dostrzegając z pewną dozą nieskromnej dumy intelektualny i stylistyczny sznyt podobny temu, który sami nadają swoim powieściom. Jednak po lekturze strony czy dwóch, dołączyliby nie ociągając się do biegnącego wciąż Witkacego, znikającego gdzieś za horyzontem. Podróż z dwoma mordercami, rzecz jasna, nie należy do przyjemnych.
Jadąc autobusem czy pociągiem, gdy wyglądamy za okno wgapiając się w pędzący krajobraz, ostatnie, co spodziewamy się zobaczyć, to świat zza drugiej strony lustra, ze swoimi powykręcanymi drzewami, absurdem i labiryntami myśli. W krótkim zbiorze opowiadań Dwóch morderców w podróży Rafała Kotomskiego, stajemy naprzeciw właśnie takich krain wyobraźni, nieskrępowanych więzami z góry ustalonej formy literackiej. Krótkie historie zawarte w zbiorku żyją własnym życiem, biorąc fabularne zakręty z szybkością bolidu formuły pierwszej. Podróż, w którą zabiera nas dwóch morderców, nie jest bowiem prosta i czytelna, a wizja literacka Kotomskiego wydaje się aż nadto abstrakcyjna. Jak mówi notka wydawnicza, dwa pierwsze opowiadania, tytułowe oraz Figury martwe, traktują o bohaterach alegorycznych, w sytuacjach niezwykłych podejmujących wybory życiowe mające zaważyć na wyniku ich konfrontacji ze światem. Jakkolwiek mętnie brzmią powyższe słowa, znakomicie oddają klimat książki, której główne wątki ciężko omówić, a niżej podpisany nie będzie nawet podejmował takiej próby. Kotomski tworzy swoją prozatorską impresję z werwą, lecz niestety, trudno nadążyć za książką. Postaci, wydarzenia, miejsca – czy w ogóle mają znaczenie? Opowiadania przypominają strych, na którym składowane przez lata były myśli, pomysły, wrażenia i emocje. Dwóch morderców w podróży nie opowiada historii, słowa same w sobie są historią. Eksperyment literacki, którego przeprowadzenia podjął się autor, wymyka się spod kontroli odbiorcy jego prozy co i rusz. Natłok skojarzeń jasnych chyba tylko dla Kotomskiego sprawia, że do uciekających za widnokrąg pisarzy przyłączy się i czytelnik, obwieszczając światu, by biec jak najprędzej od książki, którą być może przyjemnie się pisze, lecz niemożliwie czyta.
Jeśli recenzentowi w tekście o książce osobistej (czyż wyobraźnia nie jest tylko naszym, prywatnym światem?), wolno przemycić swoją myśl, skorzystam z tego przywileju. Być może prawdziwą sztuką jest stworzyć powieść o krystalicznej strukturze, przejrzystej i lśniącej jak diament, napisaną dla człowieka, a nie analityka i teoretyka. Kotomski wybiera drugie drzwi, w które ja nigdy nawet nie zapukam. Za tymi drzwiami znajdzie się wysypisko liter, słów, zdań, myśli, obrazów i wspomnień. W jego środku siedzi autor, którego z lubością w swoich utworach opisuje sam twórca Dwóch morderców w podróży, układając z tych cząstek opowieść. Często niezrozumiałą, czasem zabawną, ciągle elokwentną. Gdy jednak po pisarza przyjedzie pociąg z dwoma mordercami, gwizdem obwieszczając czas odjazdu, ja na pewno do niego nie wsiądę.
Dwóch morderców w podróży
Autor: Rafał KotomskiWydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 9/2009
Liczba stron: 148
Format: 120x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7674-016-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,90 zł
Sklep
Forum