Recenzja książki "Ostrze"
Dymiąca po strzale lufa pistoletu – ten charakterystyczny obrazek, zrodzony na kartach opowiadania Artura Conana Doyle'a, stanowić miał niepodważalny dowód popełnionej zbrodni. Przez lata ów pomysł urósł do rangi symbolu, noszącego jednakże inne od początkowo zakładanego znaczenie – gatunkowej kliszy, którą podpierają się poślednie kryminały. Bo i trudno o dobre crime story bez charakterystycznych cech gatunkowych, choć na fali popularności kryminału w Polsce czytelnik dostaje zbrodnię na śniadanie, obiad i kolację. Coraz większe grono autorów gardzi prostym rozwiązaniem fabularnym, wywiedzionym od dymiącej giwery zabójcy ze statku Gloria Scott, przekraczając gatunkowe granice. Gdyby jednak ktoś znalazł w sobie tyle zaciętości i chciał swój księgozbiór poukładać na półkach oznaczonych odpowiednimi etykietkami, musiałby „Ostrze” Rafała Kotomskiego porwać na strzępy i podzielić równomiernie pomiędzy grozę, kryminał, przygodę i miejsce ze znakiem zapytania.
Na pierwszych stronach powieści, baron Ludwik Mercator jawi się jako mizantrop i defetysta. W ziemskim bytowaniu nie znajduje już radości, mierzi go obcowanie z drugim człowiekiem. Ostateczną, niemal szyderczą manifestacją odrzucenia przez niego istniejącego porządku świata jest samobójczy akt. Do powieszenia się na grubym sznurze Mercator przygotowuje się tak, jak żył – skrupulatnie, starannie, metodycznie. Aż wreszcie kpina sięga zenitu, od śmierci ratuje go... śmierć. Uszu barona dochodzą wieści o brutalnym morderstwie dokonanym na dwóch sierotach z pobliskiego domu dla ubogich, którego jest opiekunem. Mercator czuje moralny obowiązek odszukania sprawcy oraz, niejako paradoksalnie, w śmierci zdaje się widzieć okazję, by na nowo rozdmuchać tlący się jeszcze w nim płomień wiary w wartość doczesnego życia.
Ale nie na intrydze kryminalnej skupia się autor. „Ostrze” jest jej swoistą dekonstrukcją, inaczej literackich wypraw Kotomskiego nazwać się nie da. Mordercę poznajemy już w połowie naszej przygody z książką, ponadto okazuje się, że sprawy kryminalnej w rzeczywistości wcale nie było! Przecież wszystkie tropy, a i sama informacja o tożsamości zbrodniarza, trafiają w ręce Mercatora, dość powiedzieć, przypadkowo. Szczęśliwe zrządzenie losu oraz działania osób trzecich, a nie detektywistyczna sprawność bohatera, determinują rozwiązanie zagadki. Bo i właśnie dla samego Mercatora ta cała gra jest ustawiona, zainscenizowana niby teatralne przedstawienie. A jednak Kotomski w pierwszej części książki udanie ubiera swoją powieść w szaty kryminału, by tym bardziej czytelnika zaskoczyć, gdy po tych stu kilkudziesięciu stronach zmienia „Ostrze” w przygodę ze świata płaszcza i szpady, na dodatek malowanego czarnym kolorem. Istna powieść noir! Ladacznice, stręczyciele, mordercy, kaci, złodzieje i oprawcy – barokowe wręcz zepsucie. Wydawałoby się, że nawet promyk światła się nie prześliźnie w wykreowanych przez Kotomskiego, osiemnastowiecznych Włoszech, skoro nawet sam bohater stracił dawno wiarę w bliźniego.
Stylistycznie pisarz nawiązuje do gotyckich powieści grozy z okresu, w którym akcję swojej książki osadził. Ocierający się w wielu miejscach o zamierzoną koturnowość, inscenizowany, kwiecisty język Kotomskiego wpasowuje się w atmosferę powieści wyśmienicie. Niedaleko pada jabłko od jabłoni, i pomimo że dwie powieści są od siebie na pierwszy rzut oka zupełnie różne, „Ostrze” jest duchowym potomkiem „Dwóch morderców w podróży”, debiutanckiego dzieła autora. Obie książki charakteryzuje krnąbrne, nonszalanckie podejście autora, który miast dążyć do nadania swoim opowieściom gatunkowych cech, czyni zupełnie odwrotnie – swoim piórem sprawia, że gatunek służy jemu, pomaga w rozbudowaniu własnej, autorskiej wizji.
„Ostrze” jest powieścią dla czytelnika wymagającego, który swoje już w książkach przesiedział. Kotomski wokół pisarstwa wznosi mur pewnej elitarności, co być może odbije się na komercyjnym powodzeniu jego powieści, lecz jest w pełni uzasadnionym działaniem. Gotycki kryminał grozy, czarna powieść przygodowa – tym są przypadki Ludwika Mercatora. Chłonie się je sercem, a nie umysłem, gdyż szczegółową analizę poszlak z miejsca zbrodni wypiera troska o kondycję ducha głównego bohatera, a satysfakcja z rozwikłania zasupłanej zagadki ustępuje miejsca zainteresowaniu, z jakim czytelnik śledzi rozwój skomplikowanych relacji między postaciami.
„Ostrze” to zaledwie pierwsze, z planowanych trzech, spotkanie z Ludwikiem Mercatorem, który na ostatniej stronicy powieści odjeżdża niczym kowboj w kierunku Sieny, by pogrążyć się w kolejnej przygodzie. Po zamknięciu książki czytelnik już wie, że chętnie tam za zafrasowanym baronem podąży.
Ostrze
Autor: Rafał KotomskiWydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Wydanie polskie: 5/2010
Liczba stron: 268
Format: 130 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7674-048-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum