Recenzja książki "Sępy"

Autor: Kazimierz Kyrcz Jr
Korekta: Bool
26 kwietnia 2009

Swego czasu Łukasz Orbitowski słusznie zauważył, że rodzimych autorów piszących horrory można by zgromadzić przy jednym stole, nie wyłączając zmarłych. Minęło raptem kilka lat i sytuacja w tej kwestii uległa znaczącej poprawie – dziś na podobne rachuby nie wystarczyłoby wszystkich palców u rąk i nóg. Osobną kwestią pozostaje jakość płodzonych przez wspomnianych osobników tekstów. W przypadku opowiadań Roberta Cichowlasa i Jacka M. Rostockiego, które weszły w skład „Sępów”, można śmiało powiedzieć, że są one dobre oraz bardzo dobre. Odbiór całości jest tym lepszy, że najczęściej jeden sępi tekst puentuje drugi, dzięki czemu zbiór nabiera dodatkowych smaczków.

Na pochwałę w równej mierze zasługuje przemyślana szata graficzna książki (w końcu literatura też jest produktem, który powinien mieć odpowiednie opakowanie!), jak i zawartość, z rzadko obecnie spotykanym bogactwem pomysłów i stylów. Mamy tu bowiem zarówno pełnokrwiste horrory („Hőllewand”, „Griot” „Kamienica na Lodowej”), opowieści z dreszczykiem („Bal w Blankenese”), ghost story („Odnaleziona”), groteskową i wciągającą historię w iście bułhakowskich klimatach („Niemoc”), jak i odważne próby wyjścia poza konwencję (tytułowe „Sępy”). Co znamienne, ponad pięciusetstronicowe tomiszcze czyta się praktycznie jednym tchem. Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby w ofercie wydawniczej było więcej równie przyswajalnych „cegieł”, wówczas mur, który oddziela księgarnie od zwykłych zjadaczy chleba, po prostu przestałby istnieć. Jest to oczywiście pieśń przyszłości, bowiem programowe zadęcie czy pseudo rozrywkowe i odmóżdżające gnioty wciąż sabotują czytelnictwo w naszym niebrzydkim kraju. Nie traćmy jednak ducha – utalentowanych twórców, którzy z podobnym do Roberta i Jacka zacięciem podchodzą do walki o czytelnika, trafia się coraz więcej.

Niejako na marginesie tego wywodu muszę odnotować z satysfakcją, że pojawienie się na rynku kolejnej książki grozy sygnowanej swojsko brzmiącymi nazwiskami świadczy o tym, że również nasi wydawcy powoli zaczynają przekonywać się do dokonań polskich autorów tego gatunku.

Robert Cichowlas i Jacek M. Rostocki w udzielanych tu i ówdzie wywiadach przyznają się do fascynacji twórczością tak różnych pisarzy jak Graham Masterton, Roland Topor, Boris Vian, Peter Mayle czy Terry Pratchett. Myślę, że takie właśnie nieortodoksyjne podejście do idei i tworzywa literackiego w dużej mierze przyczyniło się do sukcesu omawianej książki.

Wygląda na to, że pora przejść do konkluzji, która zresztą od dawna cisnęła mi się na usta: otóż „Sępy” wydają się doskonałym dowodem na siłę zbiorów opowiadań dobrze skojarzonych duetów literackich, które mają tę przewagę nad zwykłymi antologiami, że pozwalają na skomponowanie treściwego i w miarę jednolitego posiłku. W tego typu pozycjach możliwe jest odpowiednie dobranie proporcji, składników czy choćby wygenerowanie myśli przewodniej. Bon apetit!

Sępy

Autor: Robert Cichowlas, Jacek M. Rostocki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 3/2009
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 504
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-074-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,99 zł


blog comments powered by Disqus