Dwóch strasznych panów
Kiedy najlepiej zostać przerażonym? Kiedy najmocniej odczuwalny jest horror danej sytuacji? Czy wtedy, gdy jesteśmy osamotnieni? O nie! Bynajmniej! O wiele lepiej można to odczuć w duecie. A jeśli twórcy sprzymierzą się, by nas przestraszyć, wtedy dopiero wiemy, że wychodzą z tego... „Sępy”.
Ten właśnie zbiór opowiadań wyszedł spod piór/klawiatur dwóch strasznych panów, Roberta Cichowlasa i Jacka M. Rostockiego. Twórcy ci postanowili nas nieco przestraszyć swoimi opowiadaniami. Efekt ich wspólnego wysiłku to dość pokaźnych rozmiarów książka, będąca ni mniej, ni więcej, tylko narastającą symfonią grozy, ale też i makabreski, nie stroniącą od scen pełnych przemocy i krwi. Lecz nie sądźmy tak bez przybliżenia kilku tekstów, które stanowią o jakości tego zbioru.
„Höllewand” traktuje o wyprawie w góry. Bohater, szusując po kolejnych stokach, wreszcie chroni się przed śnieżycą w starym schronisku. Tam wraz z paroma innymi osobami staje naprzeciw legendzie, znanej na tych terenach od wielu lat. Efekt końcowy jest... hmm... krwisty... Autorem opowiadania jest Jacek M. Rostocki.
„Kamienica na Lodowej” to natomiast dzieło jego partnera w zbrodni, Roberta Cichowlasa. Miejscem akcji jest tu już grunt polski. Główne skrzypce gra bohater obdarzony mocą widywania i wyczuwania duchów. Poproszony o sprawdzenie, czy kamienica przy tytułowej ulicy jest nawiedzona, trafia na sprawę, która powoli zaczyna go przerastać...
„Niemoc” to wspólne dzieło obu autorów, najdłuższy tekst tomu i zarazem najciekawszy. Autor cierpiący na brak weny, mieszkający na przysłowiowym zadupiu, powoli zaczyna tracić zmysły. Chce pisać, ale nic ciekawego nie przychodzi mu do głowy. Lecz nim minie kilka pierwszych stron opowieści, pozna pana Stefana i pana Damiana, a dalej historia potoczy się zaskakującym torem.
Trzeba przyznać obu autorom, iż opowiadania zawarte w tomie są napisane niezwykle sprawnie. Większość z nich opatrzonych jest niezwykle celnymi puentami, co szczególnie widać w tych tekstach, które na pozór są do bólu przewidywalne.
Niestety niektóre z opowiadań są mniej ciekawe, a może przyćmione przez te lepsze, i właściwie od razu o nich zapominamy. Pomimo tego nie można powiedzieć, że zbiór jest jakoś szczególnie nierówny. Mamy z jednej strony bardzo dobre opowiadania, a z drugiej po prostu dobre. Gdyby z tych drugich stworzyć oddzielny tom, pewnie mówiłbym o nich w samych superlatywach.
Co ciekawe, im dalej brnie się w „Sępy”, tym poziom opowiadań jest wyższy, są one coraz bardziej horrorzaste i przerażające. Z każdym kolejnym tekstem mamy dodawane kolejne elementy, które kumulują się, by w ostateczności wybuchnąć czytelnikowi w twarz. Jeśli chodzi o samą końcówkę, to wspominana wcześniej „Niemoc” i tytułowe „Sępy” są porywające.
Tak naprawdę nie można tutaj wskazać większych różnic w pisarstwie obu strasznych panów, a to dlatego, iż wpierw nawzajem redagowali sobie swoje opowiadania. Choć tematycznie są one odmienne, to duchem bardzo się przypominają i do siebie nawiązują, co czuć na każdym kroku.
Miłą rzeczą są notki od autorów umieszczone na końcu książki, odkrywające pewne kulisy powstawania książki. Choć może za bardzo sobie słodzą, warto jest jednak poznać ich podejście do tematu.
Podsumowując, „Sępy” to ciekawy i bardzo dobry kawałek prozy grozy. Choć początek jest jeszcze nieco usadowiony w dziedzinie fantastycznej, szybko się to potem zmienia i dostajemy pełnokrwisty horror. Oby nie ostatni w wykonaniu tych dwóch strasznych panów.
Sępy
Autor: Robert Cichowlas, Jacek M. RostockiWydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 3/2009
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 504
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-074-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,99 zł
Sklep
Forum