Na przedmurzu Imperium - recenzja książki "Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Północ-Południe"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
16 czerwca 2009

Dla wielu polskich czytelników postać Roberta Wegnera nie jest obciążona najskromniejszymi choćby skojarzeniami. Pisarz ten nie dał się jeszcze poznać, a przynajmniej niezbyt dobrze. Ktoś  sobie przypomni jego nazwisko z kilku opowiadań opublikowanych w „SFFiH”, komuś też na myśl przyjdzie inne jego dzieło, ale w gruncie rzeczy niewiele to zmienia. Rzecz może jednak wyglądać inaczej już wkrótce. Po zapoznaniu się z „Opowieściami z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe” jestem niemal pewien, że całkiem spore grono wielbicieli fantastyki zapamięta nazwisko autora z prawdziwą i niekłamaną przyjemnością. Taką jak ta, którą wyniosłem z lektury książki o cokolwiek przydługim tytule.

Pomińmy jednak kwestie towarzysko-biograficzne, a skoncentrujmy się na tym, co najważniejsze, czyli na samej książce. Jako już się rzekło, „Opowieści…” to książka fantastyczna w dość klasycznym tego słowa rozumieniu.  Jest to powieść nieobarczona nadmiernie rozwiniętą warstwą filozoficzną (co nie oznacza, że jest jej całkowicie pozbawiona), próżno w niej szukać rozważań metafizycznych (poza tymi, które przynależą gatunkowi), trudno byłoby też natknąć się w spisanych przez Wegnera zdaniach rewolucyjnych akrobacji fabularnych. Wręcz przeciwnie: „Opowieści…” to nic innego, jak tylko świetnie napisana, porządna powieść na poły przygodowa, na poły militarna. Jej akcja rozgrywa się na dwóch granicach meekhańskiego imperium. Na północnej rubieży towarzyszymy pewnemu oficerowi i dowodzonej przezeń kompanii Górskiej Straży – zaprawieni w bojach wojownicy zaprowadzają porządek wśród gór i na przyległych im równinach, a wszystko to z wdziękiem i pieśnią na ustach. Jest w miarę epicko, ale bez niestrawnej przesady. Wegner z dobrym wyczuciem ustawił skalę: nie koncentruje się na duperelach, ale i nie odlatuje ku niebiańskim nieistotnościom. Ledwo zaznamy smaku śniegu i lodu, kiedy przenosimy się na odległe południe, które poznajemy z oczu bogatego kupca i pewnego pechowego wojownika, który targany namiętnością (do kobiety – inaczej być nie może), ale i bezwzględnie posłuszny okrutnym prawom swojego plemienia, powoduje lokalną katastrofę. Swoje ogniwa zaciska łańcuch zemsty i nienawiści, a wszystko to na tle wydarzeń wiszących niczym miecz Damoklesa nad spokojną prowincją.

Siłą książki Wegnera jest przede wszystkim świetny styl pisarski. Przez powieść się niemalże przepływa: bardzo dobra narracja, ani pobieżna, ani rozdmuchana, prowadzi czytelnika na słodkiej uwięzi przez względnie banalną, ale całkiem ciekawą fabułę. Dobre dialogi – może nie takie, o jakich się pamięta, ale realistyczne i mocne – uzupełniają obraz sytuacji. Do kompletu należałoby jednak dodać jeszcze parę drobiazgów: bardzo ciekawe pomysły pisarza w dziedzinie militariów, niezłe obeznanie (i wyczucie) w taktyce oraz – last but not least – umiejętność tworzenia bardzo spójnego i konsekwentnego świata (a przy tym barwnego), w którym koegzystują bogowie z magią i z prawami fizyki w taki sposób, jakby autor nie tworzył, lecz jedynie recenzował coś, co widzi na żywo. Warto napisać, że w „Opowieściach…” magia nie została sprowadzona do wygodnego wytrycha fabularnego, jak to często bywa. Za jej pomocą Wegner nie tłumaczy rzeczy niewytłumaczalnych i nie łata czarnych dziur w treści. Jej miejsce jest precyzyjnie określone i najłatwiej je opisać poprzez porównanie do przysłowiowej wisienki na torcie. A śmiem twierdzić, że torty z wisienkami bywają lepsze niż wiśnie z tortami. Powieść Wegnera zdaje się potwierdzać tę tezę.

„Opowieści…” to niezła propozycja literacka dla fanów fantastyki, w tym także dla tych, którzy ciągle się wahają w swoich poglądach. Jest to książka łatwa i przyjemna, czemu absolutnie nie przeczy fakt, że napisana została z rozmysłem i namysłem: wszystko tutaj ma swoje miejsce i jest to miejsce odpowiednie. Takie książki po prostu bardzo dobrze się czyta, co dodatkowo ułatwia organizacja jej treści, czyli podział na dwie niepowiązane ze sobą części, rozczłonkowane z kolei na podrozdziały, z których każdy jest zarazem osobną opowieścią, jak i elementem fabularnego łańcucha przyczynowo-skutkowego. Wobec powyższego, „Opowieści…” mogę polecić z czystym sumieniem jako czytadło dobre i wciągające, a momentami wręcz intrygujące.

Opowieści z meekhańskiego pogranicza #1 - Północ-Południe

Autor: Robert M. Wegner
Wydawnictwo: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2009
Seria wydawnicza: Fantastyka z plusem
Liczba stron: 576
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-61187-08-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł



blog comments powered by Disqus