Recenzja książki "Psychoza"

Autor: Wojciech Kobza
Korekta: Bool
21 marca 2009

Książnica zaserwowała nam dość ciekawą propozycję w swojej kieszonkowej serii. Nakładem owego wydawnictwa ukazała się „Psychoza” Roberta Blocha. Jedno z najbardziej rozpoznawalnych (jeśli nie najbardziej) dzieł tego autora można teraz poczytać w pociągu, autobusie, samolocie czy na wszelkiej maści stacjach, peronach itd. A że jest to lektura, z którą warto się zapoznać, nie muszę chyba nikogo przekonywać.

Już sam film na jej podstawie wzbudził wiele emocji, ale wiadomo, iż dzieło filmowe jest rozwinięciem, a nie zwykłą kalką tekstu. A jest to naprawdę sprawnie napisana historia, choć, jak w przypadku każdej powieści grozy, często można odnieść wrażenie, że wszystko jest tu szyte grubymi nićmi, ale przecież nie o to chodzi, prawda? Najważniejszy jest strach, a tego jest pod dostatkiem w „Psychozie”, choć nie mamy tutaj rozwinięcia sławetnej sceny pod prysznicem, niestety nie wszystko da się tak plastycznie przedstawić słowami...

Główny bohater, Norman Bates, mieszka wraz z matką w opustoszałej okolicy i prowadzi podrzędny motel, który ostatnio podupadł z powodu wybudowania autostrady, omijającej ich przybytek. Ilość gości się zmniejsza, w dodatku coraz starsza i bardziej schorowana, a przy tym apodyktyczna matka sprawia, iż mężczyzna czuje się traktowany jak dziecko. Nie mogąc udać się nigdzie sam, nie potrafiąc sobie przy tym poradzić z kobietami, coraz bardziej zgorzkniały, piastuje swoje stanowisko. Kiedy kolejnego wieczora zatrzymuje się w motelu młoda, stanowcza kobieta, Norman zaprasza ją na kolację. Następnie ona udaje się do swojego pokoju, a on do sąsiadującej z nim recepcji. Wtedy właśnie mamy do czynienia z literackim opisem sceny pod prysznicem, a potem...

Potem mamy możliwość obserwacji poczynań zarówno Normana Batesa, które, jak już chyba wszyscy wiedzą, prowadzą do tuszowania kolejnych morderstw, oraz siostry dziewczyny i jej narzeczonego, chcących odnaleźć zaginioną. Drogi obu tych stron w pewnym momencie się przetną, ale to już trzeba przeczytać.

„Psychoza” w swej książkowej postaci jest pozycją ciekawą i godną polecenia. Co prawda całość odstaje dość od współczesnych standardów, lecz nadal warto to przeczytać, nawet jeśli czasem czytelnikowi wpadnie do głowy pomysł, iż cała historia jest bardzo przewidywalnie skrojona, tak samo jak bohaterowie. Trzeba oddać rację stwierdzeniu, iż „trąci ona myszką” (może bardziej pasowałoby powiedzieć, że obrosła pajęczyną), ale niezaprzeczalnym faktem jest to, iż pomimo czasem przestarzałego stylu i bohaterów nie zawsze zachowujących się zgodnie z współczesną mentalnością, Norman Bates jest tak samo przerażający dziś, jak był wtedy, gdy książka ta miała swoją premierę.

Sięgając po kieszonkowe wydanie „Psychozy”, może nie bardzo ekskluzywne, ale paradoksalnie bardzo pasujące do opowiedzianej na stronach książki historii, dostajemy za niewielkie pieniądze klasyk literatury grozy i dreszczu, będący kanwą jednego z najlepszych filmów Alfreda H. Mocno unosząca się na kartach tej powieści atmosfera alienacji oraz perskie oko, puszczone od autora do fanów H.P. Lovecrafta, sprawiają, iż czyta się tę książkę z przerażeniem i rosnącym zainteresowaniem. Polecam.

Psychoza

Autor: Robert Bloch
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo: Książnica
Miejsce wydania: Katowice
Wydanie polskie: 9/2008
Seria wydawnicza: Książnica kieszonkowa
Liczba stron: 160
Format: 110 x 175 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-245-7662-3
Cena z okładki: 19,99 zł


blog comments powered by Disqus