Ostatnia szansa by Pożeglować do Bizancjum

Autor: Wojciech Kobza
29 czerwca 2007

Zbiór dobrych opowiadań science-fiction. To się zdarza coraz rzadziej w dzisiejszych czasach. Zawsze spotka się któreś opowiadanie będące poniżej przeciętnej lub takie, które swoim pięknem bije resztę na głowę. Dlatego, sięgając po „Pożeglować do Bizancjum” R. Silverberga, zastanawiałem się który z tekstów okaże się tym najlepszym, a który tym najgorszym. Nawet znajdujący się na okładce wykaz nagród, jakie dostało każde z opowiadań, nie zmienił mojego zdania.

Robert Silverberg, znany i ceniony twórca science-fiction, autor między innymi serii „Planeta Majipoor”, „Długiej drogi do domu”, „Królestw ściany”, a także wraz z Izaakiem Asimovem „Pozytronowego człowieka” oraz „Brzydkiego małego chłopca” tym razem dzieli się z nami krótszymi tekstami.

Zbiór otwiera „Gilgamesz na pustkowiu”, przecudna wizja piekła, w którym spotykają się postacie w rzeczywistości nie mogące zetknąć się ze sobą, jak chociażby tytułowy Gilgamesz i H.P. Lovecraft. Co będzie wynikiem takiego miszungu, trzeba dowiedzieć się samemu.

Następny tekst, „Pasażerowie” to zwrot o przysłowiowe 180 stopni. W świecie, gdzie kosmici potrafią na jakiś czas zawładnąć człowiekiem i robić z nim co chcą, rodzi się miłość. Ciekawe czy przetrwa...

„Skrzydła nocy” rzucają nas w daleką przyszłość Ziemi, postapokalipsę i ciągłe zagrożenie z zewnątrz. Do tego mamy postać obserwatora, który swą cudowną maszyną przeszukuje kosmos nie ruszając się z miejsca i grupę jego przyjaciół.

Jeszcze jeden tekst i znów zwrot jeśli chodzi o tematykę. „Na scenę wkracza żołnierz, a po nim drugi” to czystej wody opowieść o rodzącej się wirtualnej rzeczywistości i dwóch jej tworach spotykających się pośrodku niczego. Jak wyglądałaby dyskusja Francisco Pizzaro i Sokratesa? Trzeba przeczytać, żeby się przekonać!

Następna opowieść przenosi nas w zimne obszary, gdzie panuje śmierć. W „Rodzimy się zmarłymi” okazuje się, że kostuchę można pokonać i żyć dalej. Lecz co zrobić, kiedy ktoś z żyjących nie chce się pogodzić ze śmiercią ukochanej? Zaczyna za nią podążać przez cały świat, odwiedzając tak orientalne miejsca, jak afrykański rezerwat dla zmarłych, gdzie można ustrzelić ożywionego dodo.

„Dobre wieści z Watykanu” to najkrótsze opowiadanie całego zbioru. Zwykła krótka rozmowa podczas kolejnego konklawe. Co może być w tym fantastycznego? Przeczytajcie!

Ostatni tekst zbioru, tytułowe „Pożeglować do Bizancjum”, to obraz naszej cywilizacji, która zatraciła się w bezczynności i poszukuje podniet wizualnych i estetycznych, odtwarzając starożytne miasta. Do tego wrzucony jest jeszcze mężczyzna z naszej współczesności, starający ogarnąć ogrom i cudowność świata, w którym człowiek nie musi pracować.

Zbiór „Pożeglować do Bizancjum” to duża dawka dobrych pomysłów i, co chyba nawet ważniejsze, dobrze napisanych. Jeśli chodzi o warstwę treściową, opowiadania nie powtarzają się, tak samo ich bohaterowie, za każdym razem czymś wyróżniający się, lecz mieszkający w swych światach i starający się zrozumieć je na swój własny sposób.

Czytając ten zbiór opowiadań Silverberga, miałem wrażenie, że jestem w galerii, a każde opowiadanie stanowiło obraz, przed którym można było trawić minuty i nie zauważyć wszystkich jego szczegółów. Niech to będzie mą rekomendacją.

Pożeglować do Bizancjum

Autor: Robert Silverberg
Wydawnictwo: Solaris
Miejsce wydania: Olsztyn
Wydanie polskie: 2003
Tytuł oryginalny: Sailing to Byzantium
Liczba stron: 391
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 8388431862
Cena z okładki: 35 zł


blog comments powered by Disqus