O wojnie w czasie wojny. Refleksje po "Apokalipsie według Pana Jana"


Przeczytanie Apokalipsy według Pana Jana tuż przed  amerykańskim atakiem na Irak budzi grozę, narastającą wraz z kolejnymi stronami i powolnym odsłanianiem się sytuacji, która doprowadziła w powieści do światowego konfliktu nuklearnego, spotęgowaną jeszcze przez to, że akcja utworu rozgrywa się w Polsce.

Powieść zaczyna się prologiem, a właściwie znanym z "Science Fiction" opowiadaniem Ognie w ruinach. Po tym mamy trzy wyodrębnione części. Po co o tym piszę? Ta kompozycja jest bowiem ciekawa. Z jednej strony każda z tych części mogłaby stanowić odrębny utwór a jednocześnie połączone razem tworzą jednolitą całość.

Konflikt atomowy na Wschodzie i polska agresja na Ukrainę przyczyniają się do wybuchu ogolnoświatowej wojny atomowej, w wyniku ktorej giną miliony ludzi a wiele osób zostaje śmiertenie napromieniowanych. Dwa lata później ze schronów w masywie Ślęży wychodzą na zwiad żołnierze. Docierają do Wrocławia rządzonego przez charyzmatycznego, uwielbianego przez wyniszczonych wojną mieszkańców Pana Jana. Tak rozpoczyna się intryga utworu, która doprowadzi w końcu do wzrostu znaczenia Polski i jej niesamowitego rozkwitu znanego z, dziejącego się w tym samym świecie, opowiadania Andrzeja Ziemiańskiego Autobahn nach Poznań. Akcja w powieści dzieje sie szybko jednak prawda o wojnie i historii pana Jana odsłania sie powoli. Oczywiście żeby nie pozbawiać nikogo przyjemności odkrywania rzeczywistości przedstawionej utworu nie napiszę w tej kwestii już nic więcej.

Przedstawiona w Apokalipsie według P{ana Jana  postatomowa rzeczywistość jest niezwykle brutalna. Grozę budzą jednak nie tyle opisy scen przemocy, co ukazanie upadku znanego nam świata - dosłownie i w przenośni. Lasy są wypalone, budynki to w dużej mierze ruiny i zgliszcza, nie ma prądu, komunikacji - tego wszystkiego, co w naszym odczuciu składało się na cywilizację, a do tego  pustka, cisza, przerażenie i koniec dawnych wzorców etycznych.
Można to potraktować jako ostrzeżenie tyle, że po co człowiekowi nie  mającemu wpływu na rzeczywistość takie ostrzeżenie? Opisy  choroby popromiennej (wrzodów, blizn, utraty włosów, nieustannego bólu i cierpienia itp), ataku nuklearnego i ogólnoświatowej wojny atomowej  raczej wywołują strach i poczucie bezsilności  niż są przestrogą.

Przypuszczam, że w innej sytuacji politycznej można by tę powieść odczytać nieco inaczej. Książka  świetnie bowiem pokazuje jak głupota i zacietrzewienie polityków mogą doprowadzić do zagłady całego niemal świata i bynajmniej nie chcę jej tego ujmować. 
W momencie jednak gdy, być może, oglądamy początek podobnego konfliktu powieść ta wzbudza konsternację, a przynajmniej wzbudziła ją we mnie. I wszystkim, którzy mogą mieć podobne odczucia polecam przeczytanie Apokalipsy według Pana Jana po, miejmy nadzieję, pozytywnie zakończonym konflikcie w Iraku. Wszystkim innym natomiast polecam sięgnięcie po książkę już teraz, bo to dobra, akcyjna, postatomowa powieść,  rozgrywająca się w Polsce.

Apokalipsa według Pana Jana

Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Ares
Miejsce wydania: Katowice
Wydanie polskie: 2/2003
Seria wydawnicza: Żółta Seria
Liczba stron: 256
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 81-918410-0-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 27 zł


blog comments powered by Disqus