Recenzja książki "Toy Land"

Autor: Wojciech Kobza
30 grudnia 2008

www.sklep.gildia.pl
Robert J. Szmidt. Toy Land.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 9,99 zł  27,99
dodaj do koszyka

Robert J. Szmidt, zachwycony opowiadaniem „Toy Toy Song” Andrzeja Ziemiańskiego, opublikowanym bodajże w pierwszym numerze miesięcznika „Science-fiction”, postanowił wykorzystać wątki tego tekstu do zbudowania dalszej części przygód jednego z najtwardszych najemników tej galaktyki. Tym oto sposobem do naszych rąk trafia zupełnie autonomiczna historia opowiadająca o Dantem, czyli, jak pamiętamy z opowiadań Ziemiańskiego lub książki „Toy Wars”, szefie Toy.

Niestety pierwszą rzeczą, jaką uświadomi sobie każdy czytelnik sięgający po tę książkę, jest fakt, że, pomimo dość zachęcającej okładki, nie uświadczymy ani razu żywej Toy. Akcja powieści dzieje się ponad dwieście lat po tym, jak dzielna mała pani detektyw przy wydatnej pomocy swoich przyjaciół najemników założyła państwo na kontynencie afrykańskim.

Dante wychodzi z lodówki i od razu rozkręca na nowo biznes najemnika. Ale opowieść zaczyna się od dramatycznego wypadku na orbicie planety, która objęta jest kwarantanną i ma zostać zasiedlona. Oczywiście to nie wszystko. Przecież głównie chodzi o zasoby naturalne, a więc o pieniądze dla ponadnarodowych korporacji. Właśnie zbadanie tych działek stanowi zadanie Dantego i jego nowego komanda oraz kilku naukowców. Co dalej się dzieje, można sobie wyobrazić, choć lepiej przeczytać...

Robert J. Szmidt stanął na wysokości zadania i napisał rozrywkową książkę, w której Dante Szmidta zachowuje się jak Dante Ziemiańskiego, włącznie z językiem jakiego używa i zachowaniem. W żadnym wypadku nie mamy do czynienia z plagiatem, a raczej z zachowaniem ducha powieści o Toy. Książka oczywiście obfituje w strzelaniny, zwroty akcji, mocny język i niewybredne zachowanie najemników. Kobieta (wszak zawsze musi jakaś być), która zostaje wraz z innymi naukowcami dokooptowana do komanda Dantego, jest wręcz przeciwieństwem Toy i, o dziwo, wychodzi to całkiem ładnie w historii. Reszta najemników jest dobrze skrojona i widać, że są to ludzie z krwi i kości (choć papierowych). Nie ma tu klonowanych postaci. Każda jest inna i za to autorowi należą się brawa. Tak jak w „Apokalipsie według Pana Jana”, Szmidt robi ukłon w stronę Ziemiańskiego, wspominając jedno z jego opowiadań.

Przesunięcie czasowe historii względem oryginalnych opowieści z Dantem jest pomysłowe i pozwoliło autorowi na stworzenie rozległego, przekonującego wszechświata. Zastanawia natomiast najpotężniejsze państwo, występujące w powieści. Czyżby tym razem autor odniósł się trochę do „Apokalipsy...”?
Nie ma w tej książce nic do siebie niepasującego ani nieprzemyślanego. Opowieść wciąga jak bagno i czeka się z niecierpliwością na zakończenie, które jest na tyle otwarte, iż czytelnik, który po spożyciu „Toy Land” stanie się fanem tej odnogi historii o Zabaweczce, może mieć nadzieję na kolejny tom w mniej lub bardziej odległej przyszłości.

O ile „Toy Wars” była książką o dzielnej, choć niewysokiej kobiecie, o tyle „Toy land” jest stuprocentową opowieścią o twardzielach, dla których niestraszne są boje na obcych planetach. Mimo że zmieniono scenerię i realia, Dante pozostaje tym samym twardym i zmyślnym sukinsynem, którego polubiliśmy w opowiadaniach Ziemiańskiego. Dobrze jest odnaleźć odzywki i zachowania z tamtej pozycji w tym tomie. Dodając do tego interesującą fabułę, nie stroniącą od brutalności i mocnego języka, oraz dobrze znanego bohatera w zupełnie innej rzeczywistości, otrzymujemy pełen obraz powieści, która zapewni nam wiele radości z czytania. Polecam.

Toy Land

Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 11/2008
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 264
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-085-1
Wydanie: II
Cena z okładki: 28,00 zł


blog comments powered by Disqus