"Smutny" resort

Autor: Hubert Kuberski
14 listopada 2008

Działalność UB/SB do dnia dzisiejszego wywołuje kontrowersje, a jej dzieje należą do najciemniejszych i najmniej zbadanych wycinków naszej historii. Karkołomnego zadania podjął się Ryszard Terlecki w popularnonaukowej monografii "Miecz i tarcza komunizmu. Historia aparatu bezpieczeństwa w Polsce 1944 – 1990". Pozycja ta kompleksowo i przystępnie omawia dzieje najbardziej ponurego resortu ministerialnego w peerelu.

Bagatelizowanie zbrodni peerelu wpisuje się w swoiste "banalizowanie zła" za dawną żelazną kurtyną, gdzie ludzi byli upadlani przez ponad pół wieku w imię "świetlanej przyszłości". Pełne wyjaśnienie wszelkich nieprawidłowości pozwoli optymistycznie patrzeć w przyszłość. Podobnie jak ma to miejsce w Niemczech (Instytut Gaucka) czy RPA (Truth and Reconciliation Commission).

Lektura "Miecza i tarczy komunizmu" prezentuje historię i działalność cywilnych służb bezpieczeństwa w komunistycznej Polsce, Jej niepodzielna władza w kraju opierała się na terroryzowaniu społeczeństwa, wprowadzaniu obezwładniającego „zamordyzmu”, ale także spacyfikowaniu niezależnej myśli. Treścią książki są zarówno obserwacje "miecza", tłumiącego powstania wymierzone w sprawujących władzę, jak i "tarczy", broniącej komunistów przed skutkami ich antypolskich działań.

Początkowo UB dokonywała mordów na niepodległościowcach w czasie II wojny światowej i w dekadzie po jej zakończeniu. Były to krwawe dowody przejmowania władzy w Polsce przez komunistów. Wszystko zaczynało się od denuncjowania patriotów przed Niemcami (vide: Marian Spychalski). Prosowiecka propaganda tylko dopomagała represjom ubeckim w ustanawianiu systemu komunistycznego. W Moskwie został stworzony precyzyjny plan zniewolenia Polaków, przy rozpowszechnianiu haseł wolności narodów pod czerwonymi sztandarami.

Terlecki przedstawia polskich komunistów jako ludzi gotowych przejąć władzę po trupach nawet swoich współtowarzyszy. Potwierdzają to rywalizacje w kompartii między: "polskimi" a "spadochroniarzami", "Natolinem" a "Puławami", czy "partyzantami" a "sjonistami". Krystalizacja władzy w PZPR wymagała wielu ofiar (wszak rewolucje pożerają swoje dzieci), a brak zaufania do towarzyszy walki i zmagania frakcyjne komunistów świadczyły o patologiczności systemu aż do ostatnich jego dni.

Autor zwraca uwagę, że powiązania frakcyjne i relacje między ośrodkami decyzyjnymi pozwalają wyjaśnić przyczyny czystek. W ich konsekwencji młodzi, spragnieni władzy partyjniacy mogli realizować swoje ambicje. Choć należy pamiętać o sprawowanej przez Sowietów kontroli nad całością. To oni tworzyli podstawy systemu, rekrutując kandydatów, zajmując się ich szkoleniem oraz decydując o awansach i degradacjach. Terlecki przypomina, że centra decyzyjne w krajach za „żelazną kurtyną” znajdowały się w ambasadach sowieckich. Temat ten jest szczególnie ciekawy ze względu na toczącą się obecnie dyskusję o stanie polskiego wywiadu (cywilnego i wojskowego) oraz ludziach tam zatrudnianych. "Miecz i tarcza komunizmu" odpowiada na wiele z dotychczas pomijanych kwestii. Niestety Terlecki nie podejmuje szerzej tematu zaangażowania esbeków w "tworzenie" demokratycznej III RP. Jedynie sygnalizuje, że wielu z pracowników "resortu" trafiło do nowo powstałej policji, firm ochroniarskich lub "rozwinęło skrzydła" w biznesie i bankowości.

Autor zwraca uwagę, że do służb bezpieczeństwa szli nie tylko ludzie, którzy gotowi byli służyć systemowi i chronić go, lecz również pragmatycy, którzy przedkładali korzyści materialne nad postępowe idee – otrzymywali bowiem szansę egzystencji na wyższym poziomie niż pozostała część społeczeństwa. Podobnie byli rekrutowani tajni współpracownicy, których liczba zbliżała się do 100.000 w 1988 roku. Terlecki odrzuca twierdzenia o przymuszaniu TW (Tajnych Współpracowników) i OZI (Osobowych Źródeł Informacji) do współpracy siłą lub groźbami. Esbecy rozwinęli z czasem rozgrywki psychologiczne, wykorzystujące ludzkie słabości, aby szantażem przełamać opory do współpracy z "resortem". Zachęcali do donoszenia, załatwiając przyśpieszenie otrzymania przydziału na mieszkanie, talonu na samochód bądź ułatwienie wyjazdu zagranicznego. Po "stalinowskich wypaczeniach" SB doszła do wniosku, że konfident, który dobrowolnie wspierał "bezpiekę", był bardziej przydatny niż ten przymuszany.

Historia "smutnego resortu z Rakowieckiej" jest dłuższa niż istnienie PRL-u za sprawą wojennych zadań jeszcze dla NKWD/NKGB/GRU oraz współpracy po 1989r. z KGB/FSB/GRU/SWR. Lektura "Miecza i tarczy komunizmu" Ryszarda Terleckiego to szansa uzupełnienia wiedzy o czasach PRL, które za często kojarzą się wyłącznie z komediami Barei, opowieściami o pustych półkach w sklepach, ewentualnie "szynką jak za Gierka".

Miecz i tarcza komunizmu. Historia aparatu bezpieczeństwa w Polsce 1944–1990

Autor: Ryszard Terlecki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Wydanie polskie: 9/2008
Liczba stron: 392
Format: 175 x 250 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-08-04105-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus