Salvador Dali "Dziennik geniusza" - recenzja
Salvador Domingo Felipe Jacinto Dalí i Domènech był zawsze postacią niezwykłą. Znany zarówno ze swojego warsztatu, jak i otaczającej go atmosfery skandalu, był już za życia otaczany kultem, który bynajmniej nie osłabł wraz ze śmiercią artysty w styczniu 1989 r. Wybitny malarz, ale i kabotyn. Wszechstronnie uzdolniony, a przy tym chorobliwie wręcz łasy na doczesne dobra. Znany ze swego ekscentrycznego trybu życia (zahaczającego miejscami o ekshibicjonizm), ale też nieukrywający swojego katolickiego neofityzmu i sympatii dla dyktatury generała Franco. Starannie dbający o przypiętą mu etykietkę geniusza, egocentryczny, błyskotliwy, próżny.
Tyle można się o Dalim dowiedzieć ze źródeł oficjalnych. Źródeł, którymi starał się manipulować ile się dało (i nie krył się z tym ani przez moment). Pytanie brzmi - czy druga część autobiografii Markiza de Pubol jest choćby minimalnie bliższa prawdy o jednym z ciekawszych ludzi XX wieku? Trochę tak. Dali starannie pielęgnuje swój wizerunek (z grubsza zgodny z tym, co zostało napisane powyżej), nie pozwalając zapomnieć czytelnikowi, iż ten ma do czynienia z powszechnie uwielbianym geniuszem, a przy tym niepoprawnym hipochondrykiem (ach, te regularne opisy wypróżnień! te drobiazgowe obserwacje włosków w nosie!), zafascynowanym niemal wyłącznie każdym atomem swojego jestestwa. Dali wodzi nas za nos, rozwlekając się nad swoimi spotkaniami z możnymi tego świata, z których nagle przeskakuje do drobiazgowych opisów swoich marzeń sennych i peanów na cześć jego ukochanej małżonki - Gali. Wszystko podane w rozbuchany, kwiecisty sposób - zresztą, czy ktoś się spodziewał czegoś innego?
Jednak Dali odkrywa się, świadomie lub nie, z jedną rzeczą. Pochłonięty drobiazgowymi obserwacjami ze swojego życia daje nam wgląd w swój proces twórczy (w Dzienniku geniusza najwięcej miejsca jest poświęcone na powstanie Ukrzyżowania z 1954 r.) - razem z autorem pędzimy przez jego szalone wizje, chwytamy inspirację z najbardziej abstrakcyjnych źródeł czy zbitek sensualnych, rzucając się pomiędzy śliną, pożądaniem, laską z rogu nosorożca, erotycznymi wizjami gęsi zamkniętej w porcelanowej rzeźbie i wezwaniami do sądu. Sugestywny w swych opisach Dali pozwala na dokładniejsze przyjrzenie się każdemu szczegółowi, dokładniejsze zrozumienie związków łączących pozornie odległe od siebie elementy, i przede wszystkim - dopisanie historii do wizji uchwyconych w jego obrazach czy rzeźbach.
W ten sposób dochodzimy do sedna tej recenzji - dla kogo jest ta książka? Raczej nie dla krytyków sztuki: oni nie znajdą w tej książce żadnej rewelacji, a poza tym najpewniej znają już oryginał z roku 1964. Wielbiciele Dalego? Cóż, oni i tak wiedzą o wielkości genialnego Katalończyka, więc nie trzeba ich dodatkowo przekonywać, podobnie jak osób Dalego nienawidzących - te z kolei tylko utwierdzą się w swoich poglądach przy kolejnych skatologicznych opisach czy aktach błazeńskiej wręcz bufonady. Pozostaje więc chyba najszersza z możliwych grup docelowych - osoby, które może po prostu zaciekawić dziennik jednej z najciekawszych postaci naszej ery, i które są gotowe zmierzyć się z plastycznym, barokowym rozpasaniem piszącego.
Dziennik geniusza
Autor: Salvador DaliWydawnictwo: Książnica
Wydanie polskie: 6/2009
Liczba stron: 312
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-245-7721-7
Cena z okładki: 24,9 zł
Sklep
Forum