Bond, James Bond...
Te słowa weszły już do języka bardzo dawno temu. Każdy je zna i każdy kojarzy z Agentem Jej Królewskiej Mości. Każdy również widział choć jeden film o jego przygodach. Na myśl przychodzą szybkie samochody i piękne kobiety (choć mogą też być piękne samochody i szybkie kobiety), strzelaniny, pościgi, ciekawi przeciwnicy oraz sam bohater, który stawał się wyznacznikiem elegancji w czasach, w których dany film był wyświetlany. Nieprawdopodobne szczęście agenta z dwoma zerami przed siódemką, jego powodzenie u kobiet oraz cięte riposty sprawiły, że stał się bohaterem wręcz nieskazitelnym. Zawsze walczącym ze złem i zbrodnią. Choć jego wrogowie zmieniali się przez lata, zawsze musieli przegrać w potyczkach z Bondem.
Jak zwykle bywa w przypadkach ekranizacji powieści, to, co widzimy w kinie lub telewizji, nie ma wiele wspólnego z tym, co przekazywał autor. Ian Fleming brał udział przy ekranizacjach tylko dwóch swoich książek, a potem, gdy jego już zabrakło, losy Bonda toczyły się różnymi torami...
Książka opowiadająca o przygodach agenta 007 pozwala spojrzeć na niego w zupełnie innym świetle. Wystarczy wspomnieć o tak trywialnym szczególe, jak możliwość poznania jego myśli, czego w filmie nawet najlepszy aktor (Sean Connery oczywiście!) nie jest w stanie oddać gestem czy grymasem twarzy. Sięgając po książkę o losach Bonda, nie napisaną przez Iana Fleminga, miałem kilka wątpliwości, szczególnie co do czasów, w których będzie się rozgrywać jej akcja, oraz do osoby samego autora. Może i jest on znanym pisarzem, lecz czy wystarcza to, by godnie przejąć pałeczkę po twórcy tak ikonicznej postaci, jaką niewątpliwie jest Szpieg Jej Królewskiej Mości? Jako że cześć filmów była robiona na podstawie powieści kontynuatorów dorobku lana Fleminga (tylko ostatnie dwa filmy powróciły do tekstów Fleminga, z czego nadchodząca część jest na podstawie jego krótkiego opowiadania), a te nie zawsze przypadały mi do gustu, postanowiłem do ostatniej chwili wstrzymać się ze swoim zdaniem.
Akcja powieści "Piekło poczeka" dzieje się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy Francja właśnie wycofała się z Wietnamu, a w jej miejsce "wskoczyli" Amerykanie. Bond po swojej ostatniej akcji dostał urlop i spokojnie spędza go na podróżach po południu Europy. Oczywiście spotyka na swej drodze piękną kobietę, lecz zanim jeszcze zacznie konsumować znajomość z nią, zostaje wezwany do Londynu. M i cała Anglia kolejny raz potrzebują jego elegancji i czaru. Zaczyna się niebezpieczna rozgrywka z doktorem Gorenerem, który jest zamieszany w podejrzane interesy, a macki jego imperium sięgają wielu miejsc na świecie. Bond niezwłocznie wyrusza, by zmierzyć się z kolejnym wrogiem...
Książka ma kilka cech wspólnych z pierwszymi powieściami o 007. Wróg, który wyróżnia się, mając pewną ciekawą deformację fizyczną. Jego pomocnik i ochroniarz, będący, jak to w Bondach bywa, płatnym mordercą. Niesamowita baza arcywroga, jego maszyny i oczywiście niecny plan. Akcja rozgrywa się w kilku egzotycznych miejscach. Są także nawiązania do innych powieści o Bondzie, jak chociażby wspominki o sprawie Goldfingera czy Scaramangi. Brak jest za to wymysłów filmowych, jak chociażby sławetny Q, którego nie uświadczymy w książkach Fleminga. Tutaj występuje, zresztą zgodnie z oryginałem, tylko jako nazwa departamentu w MI-6 zajmującego się wszelkimi wynalazkami. Bond nie ma ich pod ręką tak wielu, są raczej stonowane i nie przesłaniają prawdziwych walorów agenta. Jest on również pokazany jako człowiek, który czuje, odczuwa ból, może zostać poturbowany. Tego wszystkiego nie uświadczymy w większości filmów o nim...
Niestety, jest pewien mankament "Piekło poczeka": fabuła, która, mówiąc szczerze, jest dość przewidywalna i nie mam tutaj na myśli tego, że Bond na końcu zwycięży i przeżyje. Cała intryga jest na tyle prosta, że można ją spokojnie rozszyfrować jeszcze przed dotarciem do połowy książki. Nie jest to jednak jakiś wielki błąd.
Sięgając po najnowszą powieść o przygodach Jamesa Bonda, napisaną w rocznicę urodzin Iana Fleminga, można mieć wrażenie, że autor bardzo się spieszył, by zdążyć z jej ukończeniem. Cierpi na tym fabuła, która, choć ciekawa, niestety jest nietrudna do przewidzenia. Z drugiej strony nie możemy narzekać na brak akcji, błyskotliwych dialogów i docinków naszego Agenta. Leżąc sobie na plaży, w cieniu, z zimną wódką Martini w kieliszku (koniecznie wstrząśniętą, nie mieszaną), możemy zagłębić się w świat największego ze szpiegów, jakich urodziła Anglia. A gdy piękne kobiety będą przechodzić obok nas, zaglądając, co takiego czytamy, zawsze można powiedzieć pod nosem: Bond, James Bond...
Piekło poczeka
Autor: Sebastian FaulksWydawnictwo: Świat Książki (Bertelsmann Media)
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2008
Liczba stron: 280
Format: 125 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324710522
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum