Recenzja książki "Herrenvolk"

Autor: Henryk Tur
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
1 listopada 2011

Sebastian Uznański to pisarz, który udowodnił wielokrotnie, że jego wyobraźnia nie zna żadnych granic. Publikowany we wszystkich polskich magazynach fantastycznych, ceniony za nietuzinkowe podejście do science-fiction, dał światu parę lat temu książkę „Żałując za jutro”, a kolejny jego opus to „Herrenvolk”. Tym razem autor nie dokonał „światotwórstwa”, do którego nas przyzwyczaił, ale zdecydował się wrzucić bohatera w koszmar, jakim była II Wojna Światowa.

Bohaterem tym jest współczesny nam student germanistyki, Artur Sosnowski, który nie ma pojęcia, dlaczego znalazł się w stroju Adama w Krakowie w 1939 roku. Szybko aresztowany przez Gestapo, trafia do jednej z katowni „Rasy Panów”. Nie zostaje jednak wzięty za szaleńca podającego się za przybysza z przyszłości, tylko z pewnych względów otrzymuje od nazistów kredyt zaufania. Dzięki temu możemy wraz z nim zagłębić się w opowieść o tym, jak mogła potoczyć się II wojna światowa.

Literatura dała nam już wiele opowieści z alternatywną historią największego konfliktu w dziejach ludzkości, jednak jak dotąd nikt nie zrobił tego w taki sposób jak Uznański. O ile inni ukazywali zwycięstwo III rzeszy pod Stalingradem czy też przeprowadzali inaczej przebieg konfliktów z pancernymi zagonami Wehrmachtu i flotami Luftwaffe w roli głównej, o tyle Uznański postanowił pokazać, co by było, gdyby rozwój technologiczny dokonał nagłego przyspieszenia. Można by wyjść z założenia, że to Sosnowski jest tego przyczyną, wszak posiada wiedzę człowieka z XXI wieku, któremu takie rzeczy jak kevlar czy energia atomowa nie są obce. Jednak ile osób wie dokładnie, jak wymienione działają? Przeciętnie inteligentna osoba zna tylko ogólny mechanizm, istotne szczegóły pozostają znane wyłącznie fachowcom.
Nie inaczej jest i z Sosnowskim – ma on blade pojęcie o współczesnych nam technologiach. Toteż w pierwszej chwili można się bardzo zdziwić, czytając, jak na podstawie tych szczątkowych informacji naukowcy III Rzeszy opracowują kevlarowe kamizelki, projektują plecaki odrzutowe czy też nowoczesne (a nawet futurystyczne) samoloty. Wydawać by się mogło, że Uznański nieco przesadził. Okazuje się jednak, że Sosnowski, cofając się w czasie, dał impuls do powstania alternatywnej linii czasu, w której historia potoczyła się inaczej, gdzie rozwój zaawansowanych technologii jest naturalnym procesem poszukiwania Wunderwaffe, a dynamika wprowadzania nowych zmian może przyprawić o zawrót głowy. Widać to zresztą po całym świecie – nie tylko III Rzesza dysponuje pojazdami i rozwiązaniami rodem z filmów science-fiction. Swoje asy w rękawach mają także inni gracze wielkiego konfliktu – Związek Radziecki, Wielka Brytania, Japonia, Stany zjednoczone, a nawet formujący się Izrael.

Jedną z zalet książki, jest sposób prowadzenia narracji. Mniej utalentowany autor po prostu napisałby kronikę konfliktu, traktując dodanie głównych bohaterów do niej jako konieczność. Uznański w tej powieści – jak też i w innych swoich tekstach – skupia się przede wszystkim na człowieku. Choć świat, jaki znamy, nie istnieje (a właściwie zmienia się w potworny sposób), to jednak istota ludzka pozostaje taka sama: egoistyczna, niedoskonała, uwielbiająca zadawać bliźnim ból i nie szczędząca środków ani czasu na badania nad kolejnymi broniami masowego zniszczenia. Sam Sosnowski nie jest postacią bez skazy, z czego zresztą zdaje sobie sprawę. Nie jest to bohater romantyczny, gotów ginąć w bohaterskim, straceńczym zrywie za ojczyznę i wolny świat. Wręcz przeciwnie, zamiast szlachetnie umrzeć jako męczennik sprawy, woli wykorzystać sytuację, aby zapewnić sobie w miarę bezpieczny byt, a dopiero potem zająć się myśleniem na temat ratowania ojczyzny, co czyni go postacią dość niepopularną w rodzinnym kraju. Poza tym Uznański przemyca nieco przemyśleń na temat Polaków i choć są to gorzkie uwagi, nie sposób odmówić im racji.

Jeśli przyrównać „Herrenvolk” do obrazu, mamy tu do czynienia z pejzażem świata u progu apokalipsy, który przeraża swoją innością od tego, co znamy, ale zarazem fascynuje pięknem grozy. Uznański podczas tworzenia książki opierał się na autentycznych pomysłach naukowców z tamtego okresu i kto wie, czy gdyby Hitler nie rozkazał zaatakować ZSRR, nazistowscy naukowcy nie doszliby w końcu do takich rozwiązań technologicznych. Atmosfera książki z rozdziału na rozdział jest coraz gęstsza i mroczniejsza. Choć nie ma tu wielu wątków, to pokazana tu opowieść po prostu przykuwa do tekstu i każe z zapartym tchem śledzić zmieniający się na naszych oczach świat.

„Herrenvolk” to pozycja udowadniająca, że Sebastian Uznański zalicza się do najlepszych obecnie polskich pisarzy science-fiction i mało kto może równać się z nim wyobraźnią. Choć jest to powieść czysto rozrywkowa, to jednak rozrywka tej klasy na zawsze pozostanie w pamięci każdego, kto choć raz ją pozna. Polecam gorąco.

Herrenvolk

Autor: Sebastian Uznański
Okładka: Dariusz Kocurek
Wydawnictwo: FOX Publishing
Miejsce wydania: Rzeszów
Wydanie polskie: 7/2011
Liczba stron: 448
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788393045235
Wydanie: I
Cena z okładki: 38 zł


blog comments powered by Disqus