Recenzja książki "Słoneczna Dolina"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
12 kwietnia 2010

Pieniędzy na szkolnictwo nie ma, sprzętu w szpitalach brak, jeśli autostrady, to tylko na papierze, za to Kingów ci u nas dostatek. Wydawcy, zamiast z dumą umieszczać na okładkach książek etykietki „polski horror”, kokietują zaperzonymi porównaniami, które nierzadko zmuszają do wykrzywienia ust w grymasie cynicznego uśmiechu. Nie wynika to, broń Boże, z marnej jakości prozy rodzimej. Ostrożna reakcja potencjalnego czytelnika na zapewnienia wydawców o podobieństwach ich przyszłego bestsellera do „Lśnienia” czy „Miasteczka Salem” polega na chronicznym braku wiary w polską literaturę grozy. A przecież przeżywa ona odrodzenie, a właściwie narodziny, wszak nigdy wcześniej księgarskie półki nie uginały się od literackiego horroru. Szkoda, że niewiarę tę podzielają najwyraźniej sami wydawcy. A przecież Stefan Darda tak pięknie (i strasznie!) o Roztoczu pisze, że aż chciałoby się sięgnąć po mazak i tego Kinga zamalować tak na egzemplarzu „Domu na Wyrębach”, jak i „Słonecznej Dolinie”.

Pierwszy tom dwuczłonowej powieści „Czarny Wygon” od pierwszych stron zwraca uwagę wielopoziomową konstrukcją. Bohaterem narracji trzecioosobowej jest Adam Nawrot, dziennikarz z Warszawy, który otrzymuje paczkę z plikiem gęsto zapisanych stron, nadaną przez Witolda Uchmanna, kolegę po fachu, zbierającego we wschodniej Polsce materiały do artykułu. To do  Witolda należeć będzie lwia część książki, gdyż otwierając nadesłane zapiski, Adam odkryje przed czytelnikiem relację z  pobytu dziennikarza w malowniczym Roztoczu, nieopodal tytułowej doliny. Okazuje się, że reporter podążył śladem jednego z mieszkańców, twierdzącego, że nad Słoneczną Doliną zebrały się czarne chmury. Szkatułkowa kompozycja powieści pozwala Dardzie na zaangażowanie trzeciego narratora – Rafała Gielmudy, autora brulionu czytanego przez Witolda. Przyjęta przez pisarza koncepcja nie powoduje jednak konfuzji u czytelnika, „Słoneczna Dolina” nic nie traci ze swojej przejrzystości. Można by rzec nawet, że jest aż zbyt... prześwitująca. Wielopłaszczyznowość narracji nie jest bowiem podparta różnorodnością stylu – tak samo pisze Uchmann, tak samo Gielmuda, tak samo narrator. Przydałoby się tchnąć w powieść trochę więcej ducha, nawet na rzecz warsztatowej perfekcji, która sprawia, że pisarstwo Dardy jest nieco mechaniczne.

Autor z Lubelszczyzny stroni od rozległych, ciągnących się na strony opisów, polegając na prozie oszczędnej, acz konkretnej. Nie tracąc drukarskiej farby na mniej lub bardziej niezbędną charakterystykę elementów składających się na świat przedstawiony, szybko przechodzi do sedna, za centralny punkt swojej powieści obierając intrygę rodem z ludowych klechd. Jak stare podania, „Słoneczna Dolina” urzeka niemal baśniową atmosferą, wyrosłą na solidnym, ziemskim gruncie Roztocza. Wrzuceni w klimat dardowskiego krajobrazu, błądzimy po lasach i szosach w poszukiwaniu miejsca, które nie istnieje, a raczej istnieć nie powinno. Starzyzna, wieś, gdzie czas się zatrzymał, istny mikroświat równoległy, współistnieje na granicy naszego postrzegania. Przeklęci przed laty mieszkańcy rozpaczliwie poszukują drogi wyjścia, tkwiąc w pułapce bezczasu. A i nawet w „naszej”, pozornie bezpiecznej rzeczywistości, napotkać można upiorną dziewczynkę bez źrenic, nucącą dziecięce kołysanki na skraju Czarnego Wygonu, oraz dwumetrowego giganta ze zdeformowaną twarzą.

„Słoneczna Dolina” urzeka. Urzeka klimatem przesyconym lokalną egzotyką, tak atrakcyjną zwłaszcza dla czytelnika rzadko wyściubiającego nos z miasta. Urzeka też sama intryga, fascynująca w swojej prostocie, mogąca jednak rozczarować miłośników fabularnych twistów. Niezaprzeczalnie, powieść Dardy jest dobrym prognostykiem przed planowaną kontynuacją, „Starzyzną”, która pojawi się w księgarniach jeszcze w tym roku. Autor ma szansę wygładzić wszelkie załamania i krzywizny i co więcej – na pewno go na to stać. Subtelna groza malowniczego Roztocza czeka na  ponowne odkrycie.

Czarny Wygon #1 - Słoneczna Dolina

Autor: Stefan Darda
Wydawnictwo: Videograf II
Miejsce wydania: Chorzów
Wydanie polskie: 2/2010
Liczba stron: 272
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7183-779-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus