Recenzja książki "Blask fantastyczny"

Autor: Magraven
Korekta: Bool
11 marca 2010

"Blask fantastyczny" jest kontynuacją "Koloru magii", drugą książką z cyklu "Świata Dysku". Samego autora chyba nikomu przedstawiać nie trzeba.

Już po kilku pierwszych stronach zaczynamy obawiać się, że to będzie ostatnia książka w tej serii, gdyż oto Dysk zmierza ku zagładzie. Ocalenie może przynieść jedynie magiczne "Octavo", w którym znajduje się osiem zaklęć stwórcy. No dobrze, siedem. Ósme zaklęcie jest lokatorem głowy największego nieudacznika i fajtłapy, maga Rincewinda. Chociaż określenie "mag" zupełnie do niego nie pasuje. Został on bowiem usunięty z Niewidocznego Uniwersytetu, najznakomitszej uczelni dla magów na Dysku, gdyż nie potrafił zapamiętać nawet najprostszych zaklęć. Większość swojego życia główny bohater spędził na uciekaniu i chowaniu się przed wszelkiego typu niebezpieczeństwami.

Akcja rozpoczyna się w momencie, kiedy Rincewind spada poza krawędź świata (jako że Dysk jest dyskiem, znajdującym się na grzbiecie żółwia, posiada krawędzie) w przestrzeń kosmiczną, co w dość bliskiej przyszłości oznacza śmierć. Towarzyszy mu Dwukwiat, pierwszy turysta Dysku, oraz jego bagaż, który jest spełnieniem marzeń wszystkich podróżników. W magiczny sposób, za sprawą owego zaklęcia, które nijak nie chce stracić swojego "mieszkania", mag zostaje ocalony i odzyskuje przytomność w lesie Skund (w wolnym tłumaczeniu: "Twój palec, Durniu."). Oczywiście, jego problemy się dopiero zaczynają. Oto zbliża się wielka czerwona gwiazda i tylko jednoczesne wypowiedzenie wszystkich ośmiu zaklęć w "Noc Strzeżenia wiedźm" może powstrzymać zagładę. Taka jest przynajmniej wersja Śmierci. Tak też zaczyna się łapanka. Rincewind robi to, co potrafi najlepiej – ucieka przed wszystkimi. Po drodze spotyka wybrakowane krasnoludki bez czerwonych czapeczek. Zżera piernikowy domek wiedźmy, którą wedle legendy wykończyła para dzieciaków na gigancie. Natyka się na druidów, trolle i inne ciekawe grupy społeczne. Poznaje ich kulturę i zwyczaje (zwłaszcza żywieniowe). Wpada także (bardzo niechętnie) na partyjkę kart do domu Śmierci. Równie szybko stamtąd się wynosi. Zaprzyjaźnia się z Cohenem Barbarzyńcą, który był sławnym bohaterem, zanim czas go posunął dość boleśnie. Zabawne, jak wraz z wiekiem zmieniają się priorytety. Polecam ten wątek uwadze wszystkich czytelników.
Nasz bohater doświadcza zmasowanego ataku wspaniałych przygód, balansuje na granicy życia i śmierci, dokonuje rzeczy niemożliwych, a pragnie tylko pozbyć się zaklęcia i mieć święty spokój. Chce wrócić do Ankh-Morpork. Cała reszta dzieje się "niechcący".

Doskonała narracja, szybkie zwroty akcji, wciągająca fabuła i ubaw po pachy. To całe meritum owej recenzji. Żeby tradycji stało się zadość, muszę tu jeszcze wznieść ochy i achy dla brawurowego przekładu Piotra W. Cholewy. Magia książek Pratchetta polega na tym, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie. I jeszcze coś. Jest on doskonałym obserwatorem. Nie ma takiej ludzkiej wady, która zdołałaby umknąć jego uwadze. Ironia, kpina i dowcip sytuacyjny, którymi autor perfekcyjnie operuje, piętnują nasze słabości, ale w taki sposób, że, chcąc nie chcąc, śmiejemy się do rozpuku. Lekkość, finezja i porażająca fantazja autora zniewala od pierwszej strony i towarzyszy czytelnikowi do samego końca lektury. Nie sposób się oprzeć. Trzeba kupić następną książkę. W ten oto podstępny sposób autor zapewnia sobie świetną sprzedaż na całym świecie i wierność czytelników. Pozazdrościć marketingu. Serdecznie polecam, zarówno lubiącym fantastykę, jak i tym, którzy jej nie znoszą. Przy postaciach takich jak Rincewind wymięka nawet Bridget Jones. I ostrzegam – lektura wciąga jak sama Ankh.

Świat Dysku #2 - Blask fantastyczny

Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2009
Tytuł oryginalny: The Light Fantastic
Wydawca oryginalny: Corgi
Rok wydania oryginału: 1986
Liczba stron: 240
Format: 142x202
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7648-140-1
Cena z okładki: 29, 90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus