Recenzja książki "Letarg"
Pan Pengelley zostaje oskarżony o otrucie żony. Podczas rozprawy jeden ze świadków (jak się okaże pod koniec filmu – prawdziwy morderca) pogrąża wdowca tak, że coraz bardziej prawdopodobne wydaje się wydanie przez sąd wyroku śmierci. Tuż po zakończeniu posiedzenia kilku dziennikarzy ściga się do pobliskiej budki telefonicznej, by jak najszybciej podać najnowsze doniesienia swojej redakcji. Ta scena z „Zagadki z Kornwalii”, jednego z odcinków serialowego Poirota, żywo staje przed oczami w trakcie lektury „Letargu” Thomasa Engera. I aż łezka w oku się kręci… W końcu Henning Juul, główny bohater powieści, reporter norweskiej gazety internetowej, nie ma takich kłopotów jak jego koledzy z czasów Christie – po konferencji prasowej wyjmuje z kieszeni komórkę i dyktuje artykuł przez telefon lub wraca do domu, by popracować na laptopie. Ot, signum temporis. Jeśli w tym miejscu pomyśleliście, że Juul nie ma żadnych zmartwień, to jesteście w wielkim błędzie.
Po pierwsze, Henning wciąż nie może dojść do siebie po pożarze, w którym zginął jego synek, a on sam uległ znacznemu (i rzucającemu się w oczy…) poparzeniu. Po drugie, kiedy po dwóch latach wraca do pracy, za najbliższego współpracownika dostaje… nowego partnera byłej żony. Po trzecie, pierwsza sprawa, o której ma napisać, dotyczy morderstwa młodej – ukamienowanej! – dziewczyny. Po czwarte, w trakcie dziennikarskiego dochodzenia wchodzi w drogę pakistańskiej mafii. Po piąte… znalazłoby się i po piąte, i po szóste, i po siódme, i tak dalej, ale musicie przyznać, że już te cztery argumenty w zupełności wystarczą.
Jak wynika z powyższego, Henning Juul to niebanalna postać na tle innych bohaterów rodem z powieści kryminalnych. Enger nie poszedł na łatwiznę – Juul, jako dziennikarz, ma zdecydowanie utrudnione zadanie, jeśli chodzi o rozwiązywanie zagadek zabójstw. I to mimo że zajmuje się nimi od lat. Jego pojawienie się na miejscu zbrodni wciąż wywołuje pomruki niechęci wśród policjantów, a znalezienie przezeń kolejnego ciała stawia go w pierwszym rzędzie najbardziej podejrzanych.
Za ciekawym bohaterem nadąża także fascynująca akcja. Książka wciąga od… nie, nie pierwszych stron. Pierwsze dwadzieścia zionie nudą i depresją. Po dwudziestej robi się emocjonująco i niepokojąco tak, że ciarki przechodzą nam po plecach. I tak już do samego końca. Tym bardziej że niemal do ostatniej chwili nie jesteśmy pewni zakończenia – autor zwodzi nas po mistrzowsku, by za moment podsunąć zupełnie nowy trop, znowu niekoniecznie właściwy.
„Letarg” to książkowy debiut norweskiego dziennikarza i kompozytora Thomasa Engera. Gdyby każdy pisarz tak zaczynał, bez przerwy pławilibyśmy się w nieprzerwanym strumieniu świetnej literatury. Oby tak dalej! Planowane dalsze pięć powieści o Juulu ma wysoko ustawioną poprzeczkę.
Letarg
Autor: Thomas EngerTłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Czarne
Miejsce wydania: Wołowiec
Wydanie polskie: 1/2012
Seria wydawnicza: Seria ze strachem
Liczba stron: 368
Format: 125x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375363425
Wydanie: I
Cena z okładki: 36 zł
Sklep
Forum