Recenzja książki "Puzzle z piasku"
Czterdziestokilkuletni Wojciech prowadzi z pozoru uporządkowane życie, odnosi sukcesy na polu zawodowym, ma piękne mieszkanie. Jednak w rzeczywistości czuje się samotny, a jego relacje z innymi ludźmi są bardzo płytkie. Na szczęście spotyka na swojej drodze panią psycholog, która uświadamia mu, że jego problemy wynikają z toksycznego związku z matką. I tak się fortunnie składa, że wyjeżdża akurat na egzotyczne wakacje, gdzie w zapomnianym klasztorze poznaje sens istnienia.
„Puzzle z piasku” to debiutancka powieść Wojciecha Gieryńskiego. Autor jest z zawodu psychoterapeutą i, podobnie jak główny bohater, mieszka na stałe w Anglii. Zdaje się, że celem jego książki było podniesienie na duchu osób podobnych do Wojciecha – zagubionych w życiu i samotnych. Z pewnością jest to szlachetne z jego strony, ale niestety nie oznacza to, że powieść jest dobra z literackiego punktu widzenia.
Najbardziej rażą braki w wiedzy autora i pojawiające się w „Puzzlach z piasku” niekonsekwencje. Wojciech, przemierzając ulice Damaszku, bardzo dziwi się na widok tańczących derwiszy. Jednak wcześniej wspominał o swojej wycieczce do Turcji, gdzie można zobaczyć ich na każdym kroku. Bohater jest przedstawiany jako osoba oczytana, znająca przynajmniej w zarysie kulturę kraju, który odwiedza, a jednak tak nie jest. Podejmuje pracę w klasztornej bibliotece, gdzie pomaga przy katalogowaniu zbiorów, chociaż ani bohater, ani autor nie mają o tym zielonego pojęcia. Takich przykładów można by podać zresztą więcej.
Powiedzenie, że postacie w tej powieści są czarno-białe, byłoby dużym nadużyciem. Tutaj wszyscy są wyłącznie dobrzy, po pracy lubią wspólnie usiąść i porozmawiać o uczuciach. Także ich język jest bardzo nieprzekonujący. Zachwycony piękną i surową naturą bohater mówi: „zobaczcie te roślinki, jakie mizerne. Aż dziw, że ich kozy są w stanie w ogóle się tym wyżywić i jeszcze dają takie pyszne mleko!”. Aż dziw, że po tym zdaniu bohater nie odwraca się i nie mruga ochoczo do kamery. Wszyscy są szczęśliwi i ciągle się wspólnie śmieją. Szczęśliwie dla czytelnika, narrator zawsze zaznacza, kiedy ktoś wypowiada żart – inaczej odbiorca raczej nie domyśliłby się, że wypowiedziana kwestia miała być zabawna.
Ale to, co najbardziej denerwuje w tej powieści, to tani mistycyzm. Z początku, kiedy bohater jeszcze jest za granicą, pojawia się dużo mowy o różnych religiach i ich równości wobec siebie. Mądrzy mnisi mówią, że Bóg i tak jest jeden i nie ma znaczenia, w jaki sposób człowiek go wielbi. Ale pod koniec mowa już tylko o katolicyzmie, główny bohater spotyka swoją miłość na przykościelnym spotkaniu kółka polskiego. Religijne wizje, których rzekomo doświadcza, są zbyt oczywiste, nie ma w nich tego „czegoś”, jakiegoś metafizycznego pierwiastka, który pozwoliłby czytelnikowi poczuć to, co Wojciech.
„Puzzle z piasku” miały pocieszać i dawać nadzieję, ale pozbawione literackiego polotu raczej nie przetrwają próby czasu. Autor porywa się na pisanie o rzeczach, na których się nie zna, co nie ujdzie uwagi uważnego czytelnika. Pełen patosu styl wkrada się zarówno do języka narratora, jak i postaci, przez co rozmowy brzmią nienaturalnie. Powieść zapowiada się ciekawie, pomysł jest dobry, ale jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Puzzle z piasku
Autor: Wojciech GieryńskiWydawnictwo: Poligraf
Wydanie polskie: 7/2010
Liczba stron: 248
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-88330-73-5
Cena z okładki: 28 zł
Sklep
Forum