Recenzja książki "Kręgi, cuda, kwanty"
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 37,80 zł
Nie ukrywam, że książkę tę wziąłem do ręki z zainteresowaniem, skuszony obietnicą bezstronnego podejścia autorów do ciekawego tematu kręgów zbożowych, a także objawień, cudów i zjawisk w skali kwantowej. Niestety, rekomendacja redaktora naczelnego pseudonaukowego pisma „Nieznany Świat” podziałała na mnie niczym brzęczyk alarmowy i jak się okazało – słusznie. „Kręgi, cuda i kwanty” to książka tak szczelnie wypełniona bredniami i usilnym naciąganiem faktów, że powinna stanowić wzór dla wszelkiej maści „nawiedzonych” poszukiwaczy UFO i tym podobnych tematów. Dlaczego? Już wyjaśniam.
Rozdział pierwszy poświęcony jest kręgom zbożowym. Owszem, zjawisko to nie zostało do końca wyjaśnione, jednak proszę zapomnieć o obiektywnym podejściu autorów do tematu. Wręcz przeciwnie, w tym rozdziale i części poświęconej cudom próbują oni na siłę udowodnić, że miały miejsce rzeczy niezwykłe i niewiarygodne, głęboko związane z ludzką naturą, religią, a nawet mistyką. Przykład? Proszę bardzo, pierwszy z brzegu. Mamy piktogram wyglądający niczym kwiat o trzydziestu trzech płatkach. Według autorów:
„(…)trzydzieści trzy ma znaczenie mistyczne: tyle lat liczył sobie Jezus, gdy umierał na krzyżu. W tym też wieku został stworzony Adam, praojciec ludzkości, o czym zapewniają teksty gnostyckie. Są 33 stopnie wtajemniczenia w masonerii i wreszcie – tyle kręgów posiada ludzki kręgosłup. Jest to także trzecia krotność mistycznej kabalistycznej liczby 11”.
Mimo tak „pięknego” wyjaśnienia i zapewnienia, że biblijny Adam miał 33 lata w momencie stworzenia (cóż za bezstronny i podparty nauką argument...), autorzy w żaden sposób nie odnoszą się do kręgów mających na przykład 14 elementów albo 67 czy 42. Czy to ma coś wspólnego z obiektywnym badaniem? Oczywiście, że nie. To naciąganie na siłę faktów i równie dobrze można by stwierdzić, że mający 66 elementów piktogram symbolizuje diabła, mistyczną liczbę 12 (6+) czy też dziesiątki innych rzeczy – do wyboru, do koloru, wszak każda liczba może mieć znaczenie. Nie brak także odwołań do roku 2012 i niechybnej apokalipsy, o jakiej najstarsi Majowie nie słyszeli.
Trzeba także dodać, że w rozdziale poświęconym kręgom pojawiają się niezamierzenie komiczne opisy. Jak choćby ten, gdy wojsko stanęło u podnóża brytyjskiego Barnbury Castle (gdzie pojawił się krąg) „starając się przejąć kontrolę nad terenem należącym do prywatnych właścicieli”. Sugeruje to, że wojsku się nie udało, a ja już oczyma wyobraźni widzę taką scenkę: przyjeżdża na miejsce kilka ciężarówek z żołnierzami, uzbrojeni wojacy wyskakują z wozu, a tu wychodzi farmer, mówi krótko „get lost!” i już armia grzecznie zwija się z powrotem, kłaniając w przeprosinach.
Innym zabawnym akcentem jest próba nadania jakiegoś autorytetu osobom wierzącym, iż agroglify są dziełem obcej inteligencji. Z jednej strony autorzy stawiają CSICOP (starające się walczyć z pseudonaukowymi bredniami), do którego należą/należeli tacy sławni ludzie jak Carl Sagan czy sam Isaac Asimov, a z drugiej – osoby, o których z pewnością nie słyszeliście, jak na przykład profesor socjologii Harry Collins. Na dobitkę podają wyjaśnienie powstawania kręgów za niejaką Isabellą Kingston (słyszeliście kiedyś o niej? Ja też nie.). Pani ta jest medium, zaś prawdę o kręgach dostarczyli jej… obserwatorzy. Co to za jedni? Wedle słów autorów: „towarzyszą ludzkości od stworzenia świata i pomagają jej pokonywać kolejne kryzysy duchowe”. Przyznacie, że Nobel tej pani się należy od ręki? Tylko czy mógłby mi ktoś dać znać o jakimś kryzysie duchowym ludzkości, bo chyba o żadnych nie słyszałem, choć miałem okazję studiować religioznawstwo. Nadto powoływanie się na istoty przychodzące do Isabelli w transie jest kolejnym przykładem obiektywnego i naukowego podejścia do tematu. Brawo!
Na koniec rozdziału o kręgach mamy wywiad z Grażyną Fosar, która strzela teoriami spiskowymi i kosmicznymi jak z karabinu maszynowego. Wedle niej za kręgi mogą odpowiadać wojskowi, a także technologia umożliwiająca operowanie w hiperprzestrzeni. Mamy jeszcze wypowiedzi biologa i człowieka odpowiedzialnego za imprezę UFO Forum i nie muszę chyba dodawać, że obaj uważają kręgi w zbożach za działanie czegoś wyższego. Miałbym w związku z tym pytanie do autorów – dlaczego nie przeprowadzili wywiadu z kimś, kto NIE WIERZY w niezwykłe pochodzenie tych aeroglifów? Gdzie tu Wasza obiektywność, panowie?
Po takim wstępie zabrałem się za rozdział drugi, poświęcony kwantom i fascynującemu światowi subatomowemu, obawiając się kolejnej papki mistyczno-transowych bredni, jednak - o dziwo! - tutaj nie mam autorom kompletnie nic do zarzucenia. Piszą fachowo, na temat i w zrozumiałych dla każdego słowach wyjaśniają meandry mechaniki kwantowej oraz podają ciekawostki naukowe. Czytałem ten rozdział z niedowierzaniem, ponieważ wyglądał on jakby został napisany przez innych ludzi. Gdyby wydać ten liczący sobie pięćdziesiąt kilka stron rozdział jako osobną broszurkę, dostałby on ode mnie bardzo pozytywną opinię.
Jednak – niestety – potem następuje rozprawka o cudach, która jest tak samo obiektywna jak ta o kręgach. Autorzy podają różne wydarzenia, które sami kwalifikują do cudów, naciągając jak się da fakty i próbując wmawiać, że szalone zachowanie niektórych osób, jakie rzekomo dostąpiły objawienia, nie jest możliwe do wyjaśnienia naukowo. Przykład: w hiszpańskiej wiosce cztery dziewczynki zobaczyły anioła (lata 60. XX wieku). Widywały go codziennie i popadały w ekstazy – sądząc z opisów, było to coś w rodzaju epilepsji. Ów anioł podał dziewczynkom datę ważnego objawienia, które nasze młode bohaterki szybko rozgłosiły po wsi. Niestety, tłum ludzi, który zebrał się tego dnia wraz z nimi w wiosce, niczego nie zobaczył, chociaż dziewczynki twierdziły, że widziały Najświętszą Dziewicę w towarzystwie dwojga aniołów. Autorzy książki zauważają ze zdumieniem, że gdy dziewczynki biegły na miejsce objawienia „nawet najbardziej wysportowani mężczyźni we wsi nie mogli dotrzymać im kroku!”. Nie wiem, jak wysportowani byli mężczyźni w tamtej wsi, jednakże pędzące dziecko naprawdę trudno dogonić, o czym może zaświadczyć każdy rodzic. W trakcie cudu dziewczynki dostały niewiele mówiące przesłanie, że trzeba wieść dobre życie, i na tym koniec. Rzekomym dowodem miało być pojawienie się hostii na języku jednej z wizjonerek. Sądzę, że pierwszy lepszy kuglarz też by to potrafił.
Ale to nie koniec przypadku dziewczynek – Matka Boża zdradziła jednej z nich, że wkrótce dojdzie do wielkiego cudu, a w kolejnym zapowiedziała nadejście nowych czasów. Choć nic z tego się oczywiście nie sprawdziło, autorzy kończą rozdział konkluzją: czy można je wyjaśnić [owe wizje i „cuda”], nie odwołując się do zjawisk nadprzyrodzonych lub paranormalnych? Odpowiedź oczywiście brzmi: „nie”. Jak więc widzicie, możecie zgłosić się sami do panów Chudzińskiego i Nowakowskiego, twierdząc że macie wizje – może napiszą o Was książkę? Jak dla mnie w zachowaniu owych czterech dziewczyn nie było nic niezwykłego. Ot, próba zwrócenia na siebie uwagi.
A co smutne, od podobnych „cudów” aż się w tym rozdziale roi. Autorzy opisują nam wizje i przepowiednie, które się nie całkowicie sprawdziły, jednak koniecznie chcą udowodnić, że ludzie, który je otrzymali, mieli kontakt z „siłami wyższymi”. Najbardziej rozbawił mnie opis spotkania pary niepiśmiennych pastuszków z „Matką Boską”, która nie wiedziała, że… nie mówią oni po francusku i zwróciła się do nich w tym właśnie języku. Od tego typu bredni rozdział trzeci się aż roi i autorzy „obiektywnością” przebijają tu nawet samych siebie podczas opisywania kręgów.
Podsumowując: poza rozdziałem o mechanice kwantowej książka jest zbiorem naciąganych faktów, czasami niezamierzenie przedstawianych w komiczny sposób. Nie ma tu nic nowego w badaniu dziwnych zjawisk, które autorzy na siłę starają się podciągać pod kategorie niezwykłości. Dla czytelników „Nieznanego świata” to lektura jak znalazł. Pozostałym zdecydowanie odradzam.
Kręgi, cuda, kwanty
Autor: Wojciech M. Chudziński, Przemysław NowakowskiWydawnictwo: KOS
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 12/2009
Liczba stron: 320 + 16 wkładka kolor
Format: 155x230 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60528-97-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 40 zł
Sklep
Forum