Recenzja książki "Stroiciel ciszy"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
13 lutego 2012

www.sklep.gildia.pl
Wojciech Szyda. Stroiciel ciszy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 31,40 zł  34,90
dodaj do koszyka

W natłoku rozmaitych subgatunków literackich nie powinien dziwić i ten: fantastyka religijna. Czymże jednak jest ten literacki dziwoląg? Czyżby był to po prostu kolejny semantyczny pojemnik na motywy przewijające się w powieściach od dawna, takie jak – powiedzmy – mnisi biegający z miotaczami ognia i palący ogniem – nie tylko swojej wiary – stwory piekielne? Gdybyśmy definicję fantastyki religijnej oparli na „Stroicielu ciszy” to sytuacja będzie odrobinę bardziej zagmatwana. Opowiadania Wojciecha Szydy umykają prostej, odruchowej kategoryzacji, roztapiają się w całym spektrum odcieni i kolorów. Dziesięć historii zawartych w książce to dziesięć całkowicie odmiennych spojrzeń na fantastykę, a łączy je tylko jedno: zagnieżdżenie w temacie szeroko rozumianej religijności. Fabuła opowieści wyrasta z kręgów metafizyki wiary, ale próżno szukać w „Stroicielu ciszy” katechetycznego oręża czy propagandowej tuby. Nie jest to także zakamuflowana publicystyka kościelna czy też publicystyka społeczna w ogóle. Wręcz przeciwnie: mamy tutaj garść świetnych pomysłów, którym po prostu bliżej do strefy sacrum niż profanum, lecz czerpiących – w gruncie rzeczy – z obu.

„Stroiciel ciszy” to wyzwanie. Jedne ze zgromadzonych w tomiku opowiadań są łatwiejsze, inne trudniejsze w odbiorze, ale każde wymaga myślenia i zasłuchania w specyfikę historii. Większość z nich to teksty niepoddające się lekturze pośpiesznej, niektóre mogą zasmakować dopiero za kolejnym podejściem (jeszcze inne, być może, wcale) – jest to więc pozycja bardzo daleka od typowych antologii, przeznaczona dla odbiorcy określonego sortu, raczej wyjadacza niż żółtodzioba. Sama konstrukcja poszczególnych opowieści jasno wskazuje, że nie zostały one napisane, aby zapewnić jedynie rozrywkę. Błędem byłoby w nich szukać klasycznej konstrukcji: wstęp – rozwinięcie – zakończenie (o dającym się zawrzeć w dwóch zdaniach clou nie wspominając). Są strukturalnie niespójne, momentami wręcz chaotyczne, ale tym rodzajem chaosu, w którym ukryto wartościowe myśli.
 
Aby nie dywagować bez solidnej podstawy, rzućmy okiem na konkretne punkty programu. Tytułowy „Stroiciel ciszy” to historia będąca niemal klasycznym science fiction, nawet zahaczającym o odmianę hard, a jej kanwą jest pomysł tyleż niezwykły co genialny: bohater pilotuje… konfesjolot, gwiezdny okręt podróżujący po zasiedlonym przez człowieka wszechświecie i zbierający pakunki z… wyznaniami grzechów. Ciężary ludzkich dusz są następnie palone w koronach starannie wybranych, konsekrowanych słońc, ale ten wątek jest w rzeczy samej jedynie pretekstem, dzięki któremu poznajemy przemyślenia bohatera i kosmiczny porządek trwający ponad naszą wizją wszechświata. Po drugiej stronie tej samotniczej opowieści stoi „Drabina i łańcuch” – kilkuwątkowy kryminał, tekst zarazem najdłuższy w tomiku. Jego narracja opiera się na nie mniej jak dwóch postaciach, przy czym niektóre występują w postaci… zwielokrotnionej, a wydarzenia dzieją się w dwóch, bardzo od siebie odległych, lecz mimo to przenikających się światach. Kolejny interesujący przykład to „Po'sen. Plaga cudów”, w którym wracamy do narracji opartej na jednej osobie, acz wcale nie upraszcza to fabuły. Jakże bowiem mogłaby być prosta historia, która dzieje się w… nie, tego zdradzić nie mogę, zepsułbym przyjemność z lektury tego – skądinąd świetnego – kawałka, choć gwoli recenzenckiej zapobiegliwości mogę wspomnieć, że skojarzenia z „Celą” są całkiem na miejscu. Intrygujące okazuje się także „Wieczne oblężenie”, które wprost tętni od rewelacyjnych pomysłów, a najlepszy jest ten, którego sens ukrywa zakończenie historii.
 
Obok prawdziwych perełek, w „Stroicielu ciszy” znalazły się także teksty drugiego sortu lub może po prostu mniej inspirujące. Rozczarowuje „Raport łowców”, w którym autor eksploatuje temat podróży w czasie, ale trochę bez ładu i składu. Czemu ma to służyć? Trudno powiedzieć, bowiem założenia są odrobinę naciągane, a potencjał niewykorzystany (w tym temacie było już „popełnione” chociażby „Wideo z Jezusem”). Niewykluczone, że błędem było umieszczenie tej historii na pierwszym miejscu. Także ostatnia pozycja zbioru, „Fałszerze”, huczy nieco mniejszym kalibrem artylerii – niby coś w niej jest, lecz… czegoś zabrakło. Mocy, głębi? Trudno powiedzieć.
 
Tekstom, które nie zostały wymienione, bliżej do pierwszej grupy: udanych, a czasami wręcz błyskotliwych. Do lektury „Stroiciela ciszy” należy podejść ostrożnie i na spokojnie – nie jest to antologia, przez którą można przebrnąć w ciągu jednego wieczoru – mimo naprawdę świetnego warsztatu autorskiego (którego poziom rzuca się w oczy!) ma ona skłonność do stawiania oporu, a przebijanie się przez nią bywa zajęciem niewdzięcznym. Wbrew względnie skromnym gabarytom książeczki (czymże jest tych trzysta stron?), tekstom Wojciecha Szydy warto dać dobry tydzień, aby spokojnie odnalazły drogę do umysłu czytelnika. Albo jeszcze więcej. Odradzam stachanowcom i rajdowcom, polecam Czytelnikom lubiącym mentalnie dyskutować z czytanym słowem i skłonnym podjąć wyzwanie tego niezwykłego eksperymentu.
 

Stroiciel ciszy

Autor: Wojciech Szyda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 8/2011
Liczba stron: 304
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375068771
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus