"Magazyn Fantastyczny The Best: część 1" - recenzja

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Ruszczak
31 października 2015

Trąci myszką

Powrót Magazynu Fantastycznego zaskoczył – starsi fani już dawno stracili nadzieję na reanimację czasopisma, a młodsi mogli o nim nigdy nie słyszeć. Tym ciekawsza wydała się opcja wydania The Best, czyli zebranych najlepszych – według redakcji i nie tylko – tekstów. Pierwszy tom (bo przecież nie numer przy takiej objętości: 370 stron!) to 17 opowiadań. Co ciekawe, najwyraźniej bez ponownej autorskiej korekty i z tylko nieznaczną, o ile jakąkolwiek, redakcją. Efekt? Zastanawiający.

Opowiadania są dość nierówne. Nie chodzi zupełnie o różnorodną tematykę – od fantastycznego kryminału, poprzez niepokojący horror, aż po podszytą podróżami kosmicznymi fantasy o niebieskoskórych Cygankach i podróżach w czasie. To można uznać wręcz za zaletę zbioru: każdy znajdzie coś dla siebie, a i na nudę narzekać nie będzie. Wyraźnie jednak widać, że są to wczesne utwory pisarzy, obarczone przez to błędami wynikającymi z braku doświadczenia twórców. Niektóre niestety tracą na tym całkiem sporo: mimo interesujących założeń okazują się trudne w odbiorze. Ale po kolei.

Do zdecydowanie najciekawszych w zbiorze można zaliczyć teksty Piotra Patykiewicza (In odore sanctitatis), Tomasza Kaczmarka (Wyrwane skrzydła) i Michała Gacka (Nieproszone). Pierwszy to dość długie opowiadanie o naukowym poszukiwaniu esencji świętości, w które została wplątana młoda dziennikarka. Podążając za leciwym profesorem obsesyjnie szukającym możliwości wydestylowania świętości, zostaje ostatecznie postawiona przed trudnym wyborem. Kaczmarek opisał poranek dwóch bezdomnych żuli, którzy znaleźli w śmietniku… martwego anioła. Z kolei Gacek stworzył horror, w którym główną rolę gra pewna ciężarna dziewczyna. Wszystkie teksty są sprawnie napisane, miejscami naiwne, ale ostatecznie naprawdę warte uwagi. Rolf, diabeł i czarna wieża Pawła Lacha, tekst utrzymany w stylistyce przypowieści o świętych i ludowej legendy jednocześnie, to także miły akcent. Historia młodego grajka i zdesperowanego czarta jest lekka i sympatyczna.

Niezłe są też Syrenka Marcina M. Drewsa (kryminał w stylu noir) oraz 100.000 BC Marka Ścieszka o przywódcy grupy prymitywnych ludzi żyjących w paleolicie. Niepozbawione błędów, ale czytało się je bardzo przyjemnie – takie miłe przerywniki. Pies i dusze łotrów Sawickiego to krótkie opowiadanie science-fiction, którego akcja dzieje się na opustoszałym statku kosmicznym obcych. Napisane jest porządnie, jednak gdzieniegdzie drażnią infantylizm i przewidywalność. Podobnie Gejsza Tomasza Przewoźnika – opowiadanie warsztatowo jest dobre, jednak sprawia wrażenie na siłę uciętego lub, co gorsza, wyciętego fragmentu nigdy niedokończonej większej całości. Hipopotam Kyrcza i Radeckiego także jest sprawnie napisany, ale rozczarowuje zakończeniem. Odgłosy Cytadeli Cichowlasa z kolei są poprawne, do przeczytania, jednak nie porywają.

Pozostałe teksty zaś są problematyczne. Nie są złe, ale trudno je jednoznacznie podsumować. Przykładowo Stirlitz i japoński Go-lem Eugeniusza Dębskiego (tu zapisywanego jako EuGeniusz) są tekstem opartym na kontrowersyjnym pomyśle – autor przerobił na opowiadanie… popularne dowcipy o agencie Stirlitzu. Naprawdę. Nie każdemu przypadnie to do gustu – osobiście nie mogłam się przez nie przebić. Wystarczy Śmigla to totalny przeciętniak z przewidywalną fabułą, klimatyczny, ale jednak nie najlepszy. Smak deszczu Henryka Tura oparty jest na ciekawym, postapokaliptycznym pomyśle i opowiada niezłą historię, ale kuleje stylistycznie (zapewne korekta autorska by pomogła). Wczorajszy deszcz Uznańskiego – obszerny, barwny miszmasz SF i fantasy, z rozbudowanym światem przedstawionym – oraz Synowie Kaina Grzegorza Gajka to doskonały przykład zmarnowanego potencjału. Autorzy mieli pomysł, tylko wykonanie nie do końca się udało, owocując opowiadaniami do przeczytania i zapomnienia. Ostatnie dwa: Oczy Mahaberusa Magdaleny Zimniak i Non omnis moriar Chosińskiego są po prostu nudne. Językowo i stylistycznie dobre, ale męczące. Możliwe, że znajdą się czytelnicy mający tu odmienny pogląd, jednak czujcie się ostrzeżeni.

Uczucia co do wielkiego powrotu Magazynu Fantastycznego mam więc mieszane. Dużo tu tekstów dobrych i ciekawych, ale drugie tyle drażni niedociągnięciami. Było sporo frajdy z lektury, ale też kilka momentów zwątpienia. Ostatecznie można ocenić tę antologię na plus – zalety przeważają – musicie jednak być świadomi, że część opowiadań może rozczarować. Niemniej zakup wart jest rozważenia: to jednak kawał fantastycznej historii.

Magazyn fantastyczny (1/2015) The Best, część 1

Okładka: Mariusz Gandzel
Wydawnictwo: Robert Zaręba
Tytuł: Magazyn fantastyczny
Data wydania: 6/2015
Liczba stron: 368
Format: 145x210 mm
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Cena z okładki: 29,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus