Recenzja magazynu "Opowieści niesamowite" #4 (3/2012)

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bool
20 listopada 2012

To już czwarty numer magazynu "Opowieści niesamowite", a na okładce nadal widnieje rzucający się w oczy napis "nowy magazyn". Wydaje się, że określanie tak periodyku, który na rynku pojawia się już drugi rok kalendarzowy, jest niezbyt trafne. I może w słownikowym sensie rzeczywiście tak jest, jednak w nawiązaniu do treści czwartego numeru "nowość" wciąż jest aktualna.

Miło jest obserwować nie tylko same zmiany w "Opowieściach niesamowitych", ale także kierunek, w jakim podążają. Bo jest to kierunek dobry, pozytywny, prowadzący ku lepszemu.

Przede wszystkim w obrębie "Opowieści niesamowitych" rodzi się coraz większa różnorodność. Ta akurat przemiana ma dwojaki charakter. Z jednej strony jest to różnorodność formalna. Obok opowiadań, nowel i miniatur coraz więcej jest form nieartystycznych. W tym numerze mamy między innymi relację z Polconu i esej o Adamie Wiśniewskim-Snergu. Do tego kontynuowane z poprzednich numerów "polecanki", czyli trochę udawane recenzje książek. To dobra różnorodność. Ale pojawia się i zła. Dotyczy ona różnorodności gatunkowej w obrębie samych opowiadań. O ile wcześniejsze numery zawierały teksty różne, tak tematycznie, jak i warsztatowo, o tyle trzymały się one w jakiś sposób tytułowej niesamowitości. Tym razem okładka uprzedza: "groza, kryminał, fantasy, sf, realizm magiczny". Czy takie bogactwo gatunkowe jest tu potrzebne? "Opowieści niesamowite" budziły radosne nadzieje na miejsce, w którym możliwy będzie kontakt właśnie z literaturą niesamowitą, nie zaś na śmieciowisko, do którego można będzie wrzucić praktycznie każde opowiadanie, poza romansidłami...

Choć i romansideł nie zabrakło. Aby nie dać się opętać manii krytycznej, należy w tym miejscu zaznaczyć, że generalnie poziom opowiadań rośnie. Coraz mniej jest tekstów słabych językowo czy warsztatowo. Fabularnie, a przede wszystkim pod względem kreacji tytułowej niesamowitości, nie jest jeszcze dobrze, lecz nawet tu widać postęp i można śmiało sądzić, że autorzy powracający na łamy "Opowieści niesamowitych" są bogatsi w literackie doświadczenie.  Inna sprawa, że często debiutujący bądź niemający większego dorobku twórcy wpadają w pułapkę filtrowania swej twórczości przez własne tęsknoty i pragnienia. Widać to doskonale na przykładzie napisanych przez kobiety trzech opowiadań, które sąsiadują ze sobą, zwracając jeszcze większą uwagę na pewną konsekwencję: "Babcia" Agnieszki Chódkowskiej-Gyurics, "Dobranoc" Barbary Januszewskiej oraz "Jezioro" Iwony Jensz-Stawowczyk. Wszystkie one mają z niesamowitością tyle samo wspólnego, co z ckliwymi romansidłami. To, co nie pozwala ich uznać za te drugie w całości, to brak happy endu (przynajmniej w dwóch z trzech przypadków).

Oderwanie się od etykiety "Czwartego Wymiaru" może lepiej rokować na przyszłość, bo w kręgach literackich magazyn ten nie posiada przecież żadnej renomy. Jako pismo samodzielne, "Opowieści niesamowite" mają szansę zaistnieć w czytelniczej świadomości jako magazyn oferujący dobrej jakości rodzime produkcje. Oby tylko oderwały się też od twórczości i światopoglądów czytelników "Czwartego Wymiaru".

Opowieści niesamowite - 4 - (3/2012)

Redaktor naczelny: Marcin Kosmowski
Wydawnictwo: Centrum "REA"
Tytuł: Opowieści niesamowite
Data wydania: 10/2012
Liczba stron: 144
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus