Falkon - fantastyczna historia

Autor: Magda Kącka
Korekta: Ania "Radosiewka" Radosiewicz
2 listopada 2013

Lubelski konwent Falkon to kawał historii polskiego fandomu. Na Polconie siedziałam przy stole w towarzystwie czterech par. Chociaż każda z nich mieszka w innym mieście okazało się, że trzy spośród nich poznały się na Falkonie. Zrobiło to na mnie duże wrażenie i zaczęłam się zastanawiać: co by było gdyby nie Falkon? I czy jest dziś w ogóle ktoś, kto chociaż nie słyszał o tej imprezie? Specjalnie dla nich (oraz dla tych, którzy chcą powspominać) prezentujemy historię Falkonu.

2000 – pierwszy Falkon

W 2000 roku z Lubelskiego Klubu Fantastyki "Syriusz” i Lubelskiej Sekcji Gier "Cytadela” powstało istniejące do dziś Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki "Cytadela Syriusza", które zorganizowało pierwszy konwent. Nazwa "Falkon", bo skrót Fantastyczny Atak Lublina + kon.

Konwent zorganizowano w jednej z najbardziej klimatycznych szkół w polskim fandomie, w IV LO im. Stefanii Sempołowskiej, czyli tzw. Czwórce.

Konwent od razu okazał się sukcesem i pojawiło się na nim 430 uczestników, co było (jest?) całkiem niezłym wynikiem jak na pierwszą edycję imprezy. Jedną z przyczyn dla których Falkon ciągle rósł, a wszyscy wspominają go z rozrzewieniem była szkoła. Czwórka znajdowała się na sporej skarpie i przypominała mroczne zamczysko. Na dole były oczywiście lochy z charakterystyczną studnią klatki schodowej w której zawsze siedzieli RPG-owcy, a na samym poddaszu znajdowała się pieczara mangowców. Trafić do niej można było tylko jeśli wiedziało się jak.

2001

Drugi Falkon był moim pierwszym. Chociaż pojawiło się na nim 480 uczestników, to wydawało mi się, że trafiłam do świata pełnego ludzi takich jak ja. Oczywiście pierwszym co zobaczyłam po dotarciu do Czwórki była... kolejka. Szkoła miała dosyć wąskie wejście, więc przed każdym Falkonem uczestnicy musieli czekać w szeregu przed budynkiem. Wtedy jednak nikt na to nie narzekał. Kolejka była radosna i witali się w niej znajomi zjeżdżający z całego kraju.

2002

Trzeci Falkon to po prostu kolejny dobry konwent. Gdy dzisiaj patrzę na program imprezy widzę istną historię polskiej fantastyki. Na konwencie premierowo ukazały się Achaja Andrzeja Ziemiańskiego i Weźmisz czarno kurę... Andrzeja Pilipiuka. Na imprezę przybyło 650 uczestników.

2003

W 2003 na Falkonie po raz pierwszy pojawiły się koń-kursy, wizytówka Falkonów. Zaczęło się od konkursu bezwiednego patrzenia się w przestrzeń na Wizkonach w Międzyrzeczu Podlaskim. Z roku na rok koń-kursy były coraz głupsze (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i przyciągały coraz więcej uczestników. O tym, że zaczyna się końkurs wszyscy informowani byli przez donośne wrzaski Justyny Urniaż... Na Falkonie, podobnie jak na Wizkonie zorganizowano konkurs bezwiednego patrzenia się w przestrzeń. Rekordzista, który wygrał konkurs - Melon, gapił się w ścianę przez 8 godzin.

Czwarty Falkon na zawsze pozostanie też w pamięci uczestników jako Falkon ze słynną... kupą na schodach. Ja kupy nie widziałam, ale wszyscy o niej wiedzieli, tak po prostu. Jeszcze w konwentowej gazetce Falkon Times z 2007 roku jest dramatyczny apel Kupa MUST COME BACK!. Odgrzewam ten temat i przypominam, w związku z tym, że zbliża się kolejny Falkon, a kupa nie powróciła.

Na konwencie zjawiło się 820 uczestników.

2004

Ta edycja to już 900 uczestników i chyba jeden z pierwszych Falkonów, który sprawił, że Falkony zawsze będą kojarzyć się z zimą. Bo w piątek nadeszła zima. Nie śnieg- zima. Siedziałam wtedy na akredytacji, a do szkoły wchodzili kolejno ludzie, którzy przypominali zaspy, bo zanim doszli z przystanku/samochodu/domu na konwent, śnieg zasypywał wszystkie fałdy w ich ubraniach. Dzięki temu wszyscy, którym udało się dotrzeć byli... przeszczęśliwi. Jak wspomina Krzyś-Miś, główny koordynator konwentu cały blok prelekcji piątkowych był pełen obsuw, przesunięć i łat, niemal nic nie odbywało się o czasie. Ostatni konwentowicze przybyli o 3 w nocy z piątku na sobotę, a my wciąż trzymaliśmy działającą akredytację. Najdłuższy zarejestrowany czas podróży do Lublina wyniósł około 17 godzin.  Konwent był - mimo ogromnych obsuw - bardzo udany.

2005

Rok 2005 to pierwszy czterocyfrowy Falkon, na konwent przybyło 1080 uczestników. Dla wszystkich było oczywiste, że tworzy się historia polskiego fandomu. W owym czasie, największy dziś konwent, Pyrkon, w ogóle się nie odbył, a poprzednie edycje zgarniały maksymalnie 750 uczestników.

2006

Siódmy Falkon jest ostatnim w Czwórce. Czwórka, chociaż była typową szkołą "z klimatem" nie mieściła już wszystkich uczestników, a część punktów programu odbywała się w sąsiadującym z nią gimnazjum. Klatki schodowe były wiecznie zatłoczone, sala gimnastyczna (czyli noclegownia) przepełniona, a łazienek za mało. Wszyscy powoli czuli, że Falkon się w szkole nie mieści.

2007

W 2007 roku odbył się pierwszy Falkon w budynku Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji zwanej WySPĄ. Stąd też wziął się plakat konwentowy nawiązujący do serialu Lost z hasłem Falkon na Wyspie. Od teraz co roku organizatorzy narzucać będą konwencję imprezy.

Wyspę chwalono za nowoczesne wyposażenie i wysoki standard, ale równocześnie miejsce było skazane na krytykę za sporą odległość od centrum i dworca oraz brak pryszniców. Przez pierwsze dwie edycje konwentu na wyspie uczestnicy będą mieli do dyspozycji tylko Wyspę, a więc bardzo mało miejsca na noclegi. W tym roku po raz pierwszy odbył się niezwykle popularny, ale również legendarnie opóźniany pokaz mody gotyckiej.

Na imprezę przybyło 1130 uczestników.

2008

Falkon 2008 to konwencja piracka i 1300 uczestników. W tym roku pokaz mody gotyckiej, jedna z głównych atrakcji konwentu, wzbudził sporo kontrowersji, bo na scenie oprócz całujących się "gotek" pojawił się uczestnik przebrany za księdza prowadzący na smyczy swoją niewolnicę.

Jak pisze Seji: Falkon 2008 był dobrym konwentem. Od strony technicznej niewiele można mu zarzucić. [...] Odniosłem jednak wrażenie, że organizatorzy popadli w rutynę – i trochę może w samozadowolenie, być może podszyte drobnym lenistwem. Falkon to świetny konwent, jeden z najlepszych w Polsce, utrzymujący poziom od lat. Być może właśnie w tym leży problem: orgom potrzebny jest powiew świeżości, lepszy lokal, jeszcze większy rozmach imprezy.

2009

Falkon 2009 to mroczna konwencja filmów Tima Burtona i jubileusz imprezy. Dziesiąty Falkon intensywnie promował się na wiele tygodni przez imprezą hasłem To niegrzecznie nie przyjechać na urodziny. Powstały m.in. dwa filmiki z zaproszeniem, w którym wystąpiło parę fandomowych vipów i John Wick. Oczekiwano 1700 uczestników, pojawiło się w końcu 1900 osób.

Jak pisze Nurling na swoim blogu na Falkonie następuje dziwaczne zjawisko – bawię się super na konwencie, na którym organizatorzy hmmm… popełnili kilka błędów. [...] Organizatorzy zawalili sporo spraw, a ja bawiłem się przednio. A wszystko dzięki innym uczestnikom. 

I tak jest na wszystkich Falkonach odbywających się poza Czwórką. Nie obyło się nigdy bez wpadek, a największego pecha miały Falkony zawsze z drukarnią. Mimo to liczba uczestników z roku na rok wzrasta, bo na Falkony wszyscy zjeżdżali z towarzyskiego musu. Na konwencie można zawsze spotkać wielu znajomych, więc nawet jeżeli organizacyjnie konwent kuleje, wszyscy bawią się dobrze.

2010

Falkon 2010 to konwencja cybernetyczna i klęska urodzaju. Na imprezę przybyło aż 2100 uczestników, co powodowało ogromną duchotę i chaos organizacyjny. Szkoła noclegowa do której przeniesiono też część punktów programu była oddalona o tyle, że trzeba było do niej kursować podstawionym autobusem.

2011

Falkon 2011 to jeszcze większa kampania reklamowa w boskiej konwencji z wieloma filmikami, w których występowali bogowie różnych religii zapraszający na imprezę. Na imprezie padł kolejny rekord. Przybyło 2500 uczestników. Jak napisał Urko  w stosunku do ostatniej, schyłkowej tendencji w poziomie Falkonu, tegoroczna edycja to zwrot w pożądanym kierunku. Wpadek organizacyjnych było o wiele mniej niż w zeszłym roku, konwent zaczął nadganiać wyprzedzające go Avangardę czy Pyrkon. 

2012

Falkon 2012 to kolejna duża zmiana w organizacji imprezy. Już po drugiej edycji Falkonu na Wyspie budynek przestał mieścić uczestników, których ciągle przybywało. Po tym jak Pyrkon przeniósł się ze szkoły na Dębcu na Międzynarodowe Targi Poznańskie, dla Falkonu naturalna się stała także ta droga. Konwent zorganizowany został na części Lubelskich Targów oraz w szkole obok nich. Falkon przeszedł też zmianę wizerunkową. Z konwentu zmienił się w festiwal.

W związku z tym, że był to już trzynasty Falkon impreza była "pechowa", a promował ją kot Licho. Na Falkoniepojawiło się ponad trzy tysiące uczestników.

2013

W tym roku konwent zajmie całą powierzchnię targów, a część punktów programu ponownie odbędzie się w pobliskim gimnazjum. Jak będzie? Przeczytacie TUTAJ w wywiadzie z głównym koordynatorem. Jeżeli chcecie wygrać wejściówkę na konwent klikajcie TU. Gildia serdecznie zaprasza!



blog comments powered by Disqus