InkBook Obsidian, czyli wygodnie i instynktownie - recenzja czytnika

Autor: Asia Sikorska
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
22 września 2016

Czytniki ebooków od kilku lat stają się obowiązkowym wyposażeniem osób, które nie mogą żyć bez książek. Z sukcesem służą również tym, którzy lubią czytać w podróży i dłuższych przerwach między kolejnymi obowiązkami. Powód jest prosty: są one wygodniejsze i zdecydowanie lżejsze od klasycznych, papierowych tomów. Ponadto oferują nam szereg opcji wpływających na komfort czytania. Dlatego popularność czytników sukcesywnie rośnie, a na rynku pojawia się coraz więcej konkurencyjnych modeli.

Pierwsze wrażenie

Ze sprzętem inkBooka miałam okazję spotkać się po raz pierwszy przy okazji recenzowanego Obsidiana. Jest to również pierwszy czytnik, z którego kiedykolwiek korzystałam, więc tym ważniejsza była łatwość i wygoda obsługi. I proszę: następca poprzedniego modelu– Onyxa – od razu skradł moje serce. Pozytywnie zaskoczyło już stylowe i bezpieczne opakowanie, w którym czytnik do mnie dotarł. Gładkie, wzmocnione pudełko z eleganckim napisem inkBook Obsidian wyglądało jak zaproszenie do lektury. Tym bardziej, że, jak się okazało, otwiera się jak książka. W środku znajduje się nie tylko właściwy sprzęt, ale również przewód USB do ładowania oraz instrukcja obsługi.

W opakowaniu...

...i po otwarciu.

Po całkiem udanym pierwszym wrażeniu pozostało mi tylko wziąć Obsidiana do rąk i rozpocząć użytkowanie. To, co od razu zwróciło moją uwagę, to fakt, że czytnik świetnie leży w dłoniach. Wynika to z prostej przyczyny – materiału, z jakiego został wykonany. Tył oraz boki pokryto gumowym, przylegającym do dłoni tworzywem. Dzięki temu Obsidian nie ślizga się i nie sprawia tego nieprzyjemnego wrażenia, że zaraz wypadnie nam z rąk.

Technikalia i obsługa

Jego parametry techniczne również robią dobre wrażenie. Wielkość wyświetlacza to sześć cali, a więc odpowiada przekątnej średniej wielkości tabletu. Pojemność pamięci: osiem gigabajtów. Koszt tej "zabawki" to ok. 550 zł. Pozostając w sferze liczb wspomnę też, że są tylko cztery przyciski (i tak mamy: włącznik, dwa przyciski do zmieniania stron oraz dotykowy przycisk cofania). Obsidian obsługuje formaty CHM, EPUB, FB2, HTML, MOBI, PDF, RTF oraz TXT.  Ma również wejście USB, czytnik kart pamięci, przeglądarkę internetową oraz wi-fi.

Nowy czytnik inkBooka użytkuje się w dużej mierze dotykowo, co, wraz z "gładkim” wyglądem, sprawia wrażenie, jakbyśmy korzystali z tabletu. Potęgowane to jest przez system Android, wgrany do pamięci urządzenia. Dzięki temu wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli styczność z oprogramowaniem Google'a, będą korzystać z czytnika niemal z zamkniętymi oczami. Ci, którzy wcześniej z Androidem nie mieli do czynienia, mogą jednak odetchnąć z ulgą – system operacyjny Obsidiana jest niesamowicie intuicyjny.

W zakładce "Aplikacje”, do której możemy wejść z ekranu powitalnego znajdziemy zakładki, odwołujące do naszej prywatnej biblioteki e-booków, ustawień, poczty e-mailowej, na stronę Legimi, czy do internetu w ogóle. Tutaj także możemy przejrzeć nasze obrazy i notatki. W tym pierwszym folderze znajdują się zdjęcia, które Obsidian losowo ustawia jako wygaszacze ekranu.

Pierwszy, "główny" ekran Obsidiana

Z głównego menu można również od razu spersonalizować to, co jest dla mnie najistotniejsze podczas korzystania ze sprzętu służącego do czytania, czyli jasność wyświetlacza. I na tym polu nowa wersja inkBooka również nie zawodzi: skala jest tak szeroka, że bez problemu dostosujecie ją do swoich potrzeb. Niezależnie od tego, czy zwykliście czytać na pachnącym kwiatami tarasie w samo południe, czy kryjąc się pod kocem ciemną nocą. Serio, ten typ ekranu, dzięki nowoczesnej technologii i szerokiej skali jasności, umożliwia oddanie się lekturze niemal w każdych warunkach. Niestraszne Wam będą przedziały w pociągu, w których nie ma światła. W czytaniu nie przeszkadzało mi również jesienne słońce. Co ważne, bateria, mimo używania podświetlenia, nie rozładowuje się za szybko i można bez obaw czytać na rozświetlonym ekranie.

Obsidian - maksymalna jasność podświetlenia

Jak czytać? Opcje, ustawienia, ułatwienia

Najistotniejszy jednak, oczywiście, jest sam proces czytania. E-booki możemy ściągnąć bezpośrednio z księgarni (dzięki wi-fi), z Legimi, której aplikacja zainstalowana została na pamięć czytnika, ale również, standardowo, przez przewód USB prosto z dysku. Kiedy już to uczynimy, nasze ukochane książki zostaną wgrane do biblioteki, jak również będą widnieć na stronie głównej w wierszu "Ostatnio dodane”. Możemy pobierać lektury również z e-maila oraz Dropboxa. Kiedy już uruchomimy wybraną lekturę zacznie się prawdziwa zabawa!

Otóż ogromnym plusem Obsidiana jest fakt, że podczas czytania możemy używać zarówno przycisków, umiejscowionych po lewej i prawej stronie, które umożliwiają wirtualne przekładanie stron, jak również robić to dotykowo. Ja preferuję ten pierwszy sposób, ale oba działają bez zarzutu, a strony przerzucane i ładowane są naprawdę sprawnie. Obsidian posiada jeszcze jeden przycisk, który znajduje się na środku dolnej krawędzi. Pozwala nam cofać się do poprzedniego ekranu – dzięki niemu, na przykład, wrócimy do biblioteki, jeśli odczujemy potrzebę zmiany książki.

Proste, przejrzyste menu

To, co najbardziej zaczęłam cenić sobie w obcowaniu z lekturą za pośrednictwem czytników e-booków to, oczywiście, opcje dodatkowe. Sprzęt inkBooka nas tutaj nie zawodzi. Bez problemu możemy zaznaczyć wybrany fragment tekstu. Wystarczy przytrzymać palec na początku interesującej nas wypowiedzi i, kiedy pojawi się znacznik, przesunąć go, aby ująć cały, istotny dla nas akapit. Możemy zaznaczać pojedyncze słowa lub całe zdania, choć jedno zaznaczenie może maksymalnie obejmować tylko stronę. Jeśli chcemy podkreślić następną, musimy stworzyć kolejne. Kiedy już wskażemy, jaki fragment tekstu nas interesuje, możemy go podkreślić albo dodać krótką adnotację, dzięki której w przyszłości będziemy wiedzieć, dlaczego właśnie ta część książki nas zainteresowała.

Zaznaczanie - bez problemu

Obsidian zapamiętuje lektury, po które sięgaliśmy i dodaje je do wiersza „Ostatnio czytane”, znajdującego się na pierwszym ekranie. Dzięki temu nie musimy przeglądać całej biblioteczki (zwłaszcza, jeśli jest pokaźna), by odnaleźć interesującą nas książkę. Co więcej, czytnik otworzy nam plik dokładnie na tej stronie, na której skończyliśmy czytać. Jeśli jednak interesuje nas jakaś inna część książki i wiemy, że będziemy chcieli do niej wrócić, możemy zrobić to na dwa sposoby: mniej wygodny, czyli zapamiętać numer strony i za pomocą osi na dole znaleźć go na ekranie, lub bardzo wygodny – oznaczyć daną stronę zakładką.

Co więcej, Obsidian otwarty jest na użytkowników i umożliwia pełną personalizację. Możemy zmniejszyć, zwiększyć, a nawet zmienić czcionkę w zależności od naszych preferencji; możemy swobodnie zmieniać rozmiary marginesu oraz odstęp między wierszami, a także obrócić ekran, by w miejsce pionowego obrazu, otrzymać poziomy. Interesującą opcją staje się również możliwość włączenia automatycznej zmiany strony. Przydatna, jeśli, akurat mamy zajęte ręce.

Robimy, co chcemy - prosto. Duży plus dla Obsidiana!

Jestem ogromną fanką dostosowywania sprzętu elektronicznego do własnych preferencji. Pierwszym, co zawsze robię, zanim zacznę użytkowanie, jest zajrzenie w zakładkę opcji. Obsidian daje naprawdę ogromne możliwości personalizacji, jednocześnie nie mnożąc podstron ustawień ponad potrzebę. Jest tutaj wszystko, co powinno być, by zwiększyć komfort lektury.

Warto? Warto!

Reasumując, inkBook Obsidian jest zdecydowanie wart uwagi. Zachwyca warstwą estetyczną, znakomicie leży w dłoni i gwarantuje godziny spędzone na przyjemnej lekturze. Możliwość dostosowania jasności oraz liczne opcje formatowania tekstu wychodzą naprzeciw naszym odbiorczym oczekiwaniom. Z kolei tworzenie zaznaczeń, adnotacji oraz zakładek, pozwala, niezależnie do tego, czy czytamy lekturę dla przyjemności, w celach naukowych, czy zawodowych, łatwo wrócić do interesującego nas fragmentu. Intuicyjny system operacyjny i ascetyczna warstwa wizualna sprawiają, że każdy – zarówno obeznany z czytnikami, jak i całkowity nowicjusz, szybko zaprzyjaźni się z Obsidianem. Jeśli zależy wam na instynktownym w obsłudze, płynnym w użytkowaniu oraz wytrzymałym, ładnym i lekkim czytniku na pewno nie zawiedziecie się, jeśli zaufacie Obsidianowi.

Polecamy także: Czytnik czy książka papierowa? Ocena subiektywna



blog comments powered by Disqus