10 książek o wróżkach, wróżach, fae i spółce


Wampiry i wilkołaki królują w urban fantasy od dawna – stały się postaciami nie tyle wręcz obowiązkowymi, co oklepanymi. Dlatego wielu autorów poszukuje alternatyw dla tychże stworzeń, sięgając między innymi do od dawna obecnych w literaturze, acz trochę odsuniętych na boczny tor wróżek. 

Wróżki, fae i erotyka w literaturze

Tyle że to nie są zwyczajne "wróżki". Pod naszym rodzimym określeniem kryje się mnóstwo mitologicznych istot: fae, faeries, pixies, Tuatha dé Dannan, sidhe – dając autorom możliwość  popuszczenia wodzy fantazji i opisania niezwykle skomplikowanych światów.

Poniżej prezentujemy 10 książek, gdzie autorzy sięgnęli właśnie po motyw wróżek, a których lektura może umilić letnie wieczory. Kierowane są do różnych grup wiekowych i różnych odbiorców, ich kolejność jest przypadkowa. W żadnym razie nie jest to wyczerpująca lista. Zachęcamy do dzielenia się swoimi propozycjami "wróżkoksiążek"!

1. Piotruś Pan, J.M. Barrie

Piotruś Pan jest chyba jednym z najsłynniejszych bohaterów literackich, postacią występującą nie tylko w powieści szkockiego dramaturga i powieściopisarza Jamesa M. Barrie’ego, ale także w licznych jej adaptacjach. Do literackiego kanonu wiecznie niedorastający chłopiec nie przeszedł w samotności, tak jak i w samotności nie płatał niebezpiecznych figli piratom. Wróżka Dzwoneczek również zapadła w czytelniczą pamięć oraz pojawiła się w wielu adaptacjach oraz innych powieściach (o nich za chwilę) i filmach (animacja Disneya z 1953, Hook z 1991 i wiele, wiele innych).

W powieści Dzwoneczek była wróżką, która naprawiała kociołki i garnki, a porozumiewała się odgłosami przypominającymi dzwoneczki, rozumieli ją tylko ci, którzy poznali język wróżek. W oryginale powieści miała na imię Tinkerbell, co podkreślało jej profesję jako naprawiaczki oraz sposób porozumiewania się. W polskiej adaptacji podkreślono głównie jej głos, dając dość charakternej postaci urocze miano – Dzwoneczek. W przeciwieństwie do swojego słodkiego wyglądu miniaturowej, zwiewnej wróżki, ta bohaterka Piotrusia Pana miała o wiele więcej wspólnego ze swoimi mitologicznymi pierwowzorami niż łagodnymi, uroczymi, skrzydlatymi stworzeniami, w które przekształciła je popkultura. Dzwoneczek często zachowywała się jak rozpieszczona panienka, bywała do tego wybuchowa oraz mściwa. Barrie tłumaczył to faktem, że tak małe istoty nie są w stanie odczuwać więcej niż jednej emocji na raz, dlatego też przeżywały wszystko niezwykle intensywnie. Przede wszystkim jednak Dzwoneczek jest niezwykle bystrą bohaterką, miłą i uprzejmą wobec Piotrusia.

2. Chłopcy, seria Jakuba Ćwieka

Czyli rodzima adaptacja Piotrusia Pana w wykonaniu miłośnika popkultury – Jakuba Ćwieka. Na kartach tej powieści również występuje Dzwoneczek, która przewodzi grupie motocyklistów – dość niepokornych, nieprzystosowanych, agresywnych oraz, w pewnym sensie, magicznych. Niekoniecznie może powinno się w kontekście tych książek pisać o występowaniu „wróżek” jakiegokolwiek rodzaju. Chłopcy warci sią jednak wspomnienia właśnie dlatego, że są współczesnym ciągiem dalszym przygód Zagubionych Chłopców z powieści Barrie’ego – kontynuacją, która nosi autorskie piętno Ćwieka.

Wróżki, fae - Chłopcy Ćwieka

W świecie Chłopców nie ma miejsca niewielkie, skrzydlate istotki, które można było spotkać w Nibylandii. Tutejsza Dzwoneczek straciła swoją magię – odarła ją z niej rzeczywistość świata ludzi, a także obowiązki, jakie na siebie przyjęła. Dlatego też niewiele ma już wspólnego ze swoim literackim pierwowzorem, może poza imieniem. Wróżka, która nie umarła, ponieważ jakieś dziecko przestało w nią wierzyć, ale urosła, wydoroślała i zmierzyła się ze światem. Straciła skrzydła, ale zyskała motor.

3. Królowa lata, seria Melissy Marr

Melissa Marr pisze głównie książki dla młodzieży (young adult) i właśnie do takich czytelników kierowana jest Królowa lata. Pojawiające się na jej stronach wróżki podzielone są na dwa nieznoszące się za bardzo dwory. Są potężne i niezwykle groźne, uwielbiają przy tym płatać różnego rodzaju bardziej i mniej bezpieczne figle ludziom. W pierwszym tomie razem z główna bohaterką mamy okazję poznać Dwór Wróżek, głównie przez to, że jego król poszukuje swojej królowej. Te istoty, podobne do Tuatha dé Dannan, w zasadzie okażą się wcale nie tak bardzo groźne, jak początkowo się to wydawało. Głównie dlatego, że te bardziej wredne wróżki należały do Mrocznego Dworu, który poznamy w części drugiej. Niestety, przez fakt, że seria kierowana jest do młodszych czytelników, owe "złe, groźne” wróżki, żywiące się ludzkim cierpieniem, przypominają bardziej zbuntowanych nastolatków niż mroczne i gwałtowne istoty.

Wróżki, fae i erotyka w literaturze - Królowa Lata

Pod względem zarysowania świata wróżek Marr pomieszała klasyczne przedstawienia fairies (skrzydlatych, zwiewnych, przypominających nieco Dzwoneczka) z irlandzikimi sidhe czy też ludem boginii Danny (Tuatha dé Dannan). Spotkamy więc na stronach powieści przedstawicieli wróżek różnych rozmiarów, od najmniejszych do takich równych wzrostem ludziom.

4. Elder Races, seria Thei Harrison

Ta seria nie została jak na razie przetłumaczona na język polski. Thea Harrison tworzy powieści spod znaku paranormal romance i do tego też gatunku można zaliczyć Elder Races. Jedną z ważniejszych frakcji politycznych w tym świecie są dwa dwory faerie – Światła i Ciemności, tudzież wróżki Jasne i Mroczne (Ciemne). Główną rolę faerie odgrywają w tomie drugim – Storm’s Heart – w którym to główna bohaterka musi objąć rządy na Mrocznym Dworze jako prawowita dziedziczka tronu. To, że nie bardzo interesuje ją taka kariera, nie ma zbytniego znaczenia. Dzięki temu czytelnicy mogą podejrzeć, jak wygląda polityka po innej stronie rasowej granicy.

Wróżki, fae i erotyka w literaturze

Tutejsze wróżki i wróże w większości są istotami podobnymi do sidhe – piękne, o delikatnych rysach i filigranowej budowie, niekoniecznie wysokie. Zwiewne, eteryczne, ale nie zawsze dobre czy szlachetne. Do pewnego stopnia władają również magią czy też czarami – nie należą jednak do największej czy najważniejszej siły w świecie.  Co ważniejsze – są tutaj również wyraźnie odrębną rasą, nie związaną z elfami, które polscy tłumacze czasami mylą z sidhe (patrzcie punkt 5 na liście). Faerie miewają również zgubne dla nich (przynajmniej fabularnie) zapędy do obalania rządów i stawania się władcami wszystkiego. Nieobce są im zazdrość, nienawiść czy knowania względem innych osób czy istot.

Elder Races nie jest serią wybitną, doskonałą czy w jakiś sposób przełomową – należy do dobrze i wartko napisanej rozrywki, w której fairies zostały odmalowane niezwykle ciekawie.

5. Kroniki Mac O’Connor i Highlander, serie Karen Marie Moning

W Polsce, jak na razie, nakładem wydawnictwa Mag ukazały się jedynie trzy tomy serii Kroniki Mac O’Connor (znanej również jako Fever) – Mroczne szaleństwo, Krwawe szaleństwo oraz Szaleństwo eflów. W sumie na dzień dzisiejszy liczy ona siedem książek anglojęzycznych, autorka podpisała umowę na jeszcze trzy. Highlander w naszym kraju się nie ukazał, liczy sobie 9 tomów i jest powiązany z Kronikami.

Wróżki, fae i erotyka w literaturze - Karen Marie Moning

Wróże u Moning, te najważniejsze, to Tuatha dé Dannan – mieszkające w innej rzeczywistości istoty, przypominające bardziej swoje mitologiczne i szekspirowskie (Sen nocy letniej) odpowiedniki. Mogą zmieniać dowolnie postać, kształtować rzeczywistość, podróżować przez czas oraz, bardziej generalnie rzecz ujmując, mieszać w ludzkim losie (co zresztą robią w Highlanderach z wielkim umiłowaniem). W Kronikach są podobne, chociaż nie do końca takie same – jedną z ich najważniejszych cech jest to, że ociekają seksem, tudzież są tak piękni i pociągający (niezależnie od płci), że żaden człowiek nie jest w stanie się im oprzeć. Czego zresztą ofiarą pada Mac, główna bohaterka Kronik. Spotkamy również mnóstwo innych wróżkowych istot, których zdolności magiczne są ograniczone lub w ogóle nie istnieją.

W przypadku Fever właśnie nasi tłumacze lud Tuatha dé Dannan uznali za elfy (patrzcie: tytuł tomu trzeciego). To nie są elfy żadną miarą. Przykład ten jednak pokazuje, że nie mamy odpowiednich słów, żeby przełożyć nazwy własne z ichniego na nasze. Ale przecież zawsze można zrobić tak, jak w przypadku Zapadliska (punkt 6).

6. Zapadlisko, seria Kim Harrison

W świecie Zapadliska Kim Harrison obok mnóstwa fantastycznych stworzeń, spotkamy dwa gatunki wróżek – pixies i faeries (polskie wydanie nie tłumaczy tych nazw własnych). Oba są niewielkie, mają skrzydełka i możne je pomylić z Dzwoneczkiem. Według Zapadliska wróżka opisana przez Barrie’ego była w zasadzie pixie, ale przez popkulturowe przyzwyczajenie nazywano ją faerie. A to z kolei, dało początek niezwykle ciekawym przekleństwom uwzględniającym tak samą Dzwoneczek, jak i Disneya, który zawinił przypisując ją nie tam, gdzie trzeba.

Wróżki, fae i erotyka w literaturze - Kim Harrison

U Kim Harrison pixies są terytorialne – potrzebują własnego terenu, najczęściej ogrodu lub jego fragmentu, aby móc uprawiać rośliny będące ich źródłem pożywienia. Nie raz wdają się zatem w bójki, wojny i spory, a ich największymi wrogami są faeries, przedstawiane raczej jako małe, złośliwe pasożyty, nie dbające wcale o żerowiska. Na dodatek pixies nie żyją zbyt długo, ale za to są bardzo płodne – jeden z głównych bohaterów Zapadliska, Jenks, ma pięćdziesięcioro dwoje dzieci.

Pixies śpią krótko, jakieś dwie-trzy godziny na raz, ale muszą przez to ucinać sobie więcej drzemek niż pozostali bohaterowie. W ciągu zimy, jeśli nie znajdą odpowiednio ciepłego schronienia, zazwyczaj hibernują, nie mając pewności, że będą mieć dość siły, aby obudzić się na wiosnę. Jak zimę spędzają feries? Harrison nie pisze wiele – pojawiają się one raczej epizodycznie, są albo wspominane przez Jenksa, albo też walczą z główną bohaterką o jej ogród.

Pixies i faeries w książkach Harrison są integralną częścią społeczności nadnaturalnej, choć przez większość dyskryminowaną ze względu na swoje wymiary. W Polsce nakładem wydawnictwa MAG jak na razie ukazały się zaledwie trzy pierwsze tomy tej trzynastoczęściowej serii. A szkoda, to bardzo ciekawe urban fantasy, nie tylko przez sportretowanie samych wróżek.

7. Merry Gentry, seria Laurell K. Hamilton

Laurell K. Hamilton znana jest głównie przez swoją długą, gdyż ponad dwudziestotomową serię o Anicie Blake, Łowczyni Wampirów, w której jednak żadnych wróżek nie uświadczymy (na pewno do tomu 10.). Być może dlatego Hamilton zaczęła pisać o Merredith Gentry – półczłowieku, półwróżce, księżniczce sidhe. W przeciwieństwie do Anity, autorka tym razem nie ukrywała żadną miarą, że te książki będą fantastyką erotyczną.

Pojawiające się w Merry wróżki to sidhe, krewni Tuatha dé Dannan (lub oni sami) – artystokracja rasy wróżów. W większości istoty piękne, powalające, nieziemskie i w 3/4 przypadków męskie. Pośród nich znajdą się również przedstawiciele mniej szlachetnych istot wróżko-podobnych, nie-piękne, słabsze magicznie, acz niekoniecznie bezbronne. Tutaj ponownie będziemy mieli do czynienia z dworami, rządzonymi przez króla lub królową (małżonkowie raczej nie dzielą się władzą). Główna bohaterka służy pod królową będącą u władzy już od stuleci. Władczyni podlega także specjalny oddział najdzielniejszych (i najprzystojniejszych oczywiście) wojowników, których od tych samych stuleci obowiązuje bezwarunkowy zakaz wdawania się w jakiekolwiek relacje seksualne. A że syn królowej nie ma jeszcze potomka, władczyni nakazała Merry urodzić królewskiego dziedzica – dając jej w tym celu harem przystojnych sidhe. Reszta fabuły jest już raczej jasna na tym etapie.

Pomijając często pojawiające się sceny erotyczne różnej maści (w końcu Merry ma dać potomka), w książkach tych odnajdziemy również różnego rodzaju intrygi dworskie (a jakże) oraz te bardziej przyziemne – księżniczka pracuje w agencji detektywistycznej. Hamilton nie przebiera w środkach artystycznego wyrazu. Fragmenty dotyczące seksu są zazwyczaj napisane sprawnie, jednak ze stylistyką samych książek bywa niestety różnie. Taka jest jednak cena rezygnowania z redaktora prowadzącego.

8. Sookie Stackhouse (True Blood), seria Charlaine Harris

Wróże w serii o Sookie Stackhouse są, jak wielu innych nieludzkich bohaterów w tych książkach, obdarzone zupełnie inną moralnością niż ludzka, co nie raz wprowadza w życie tytułowej heroiny sporo zamieszania. W większości pojawiają się jako sidhe – antropomorficzne istoty, ukrywające się pod glamour (czarem zmieniającym wygląd). Mieszkają w świecie równoległym do ludzkiego, podobnie jak bohaterowie Highlanderów (punkt 5.). Nie wiemy do końca, jak funkcjonuje ich świat, poza kilkoma wzmiankami dotyczącymi walk pomiędzy bliżej nieokreślonymi dworami wróżek. Na pewno są jacyś królowie i rodziny królewskie – na kartach powieści pojawia się bowiem książę, którego potomkinią jest Sookie.

Wróżki u Charlaine Harris potrzebują kontaktu z innymi przedstawicielami swojego gatunku – dotyku, rozmowy, obecności – aby móc zachować zdrowie tak psychiczne, jak i fizyczne. Przyciągają ludzi (i wampiry) swoim niesamowitym urokiem – co odziedziczył brat Sookie. Dla krwiopijczej części bohaterów stanowią również niesamowity przysmak oraz narkotyk. Ponadto wiadomo, że wróżki są uczulone na wszelkie żelazo.

9. Mercedes Thompson, seria Patricii Briggs

Patricia Briggs ponownie wraca do niezwykle bogatego świata fae – mieszczącego w swoich granicach właściwie wszystkie możliwe mityczne stworzenia: gnomy, kelpie, driady i tak dalej, i tak dalej. Części z nich nie przeszkadza żelazo, inne są na nie uczulone. Jako przedstawiciele gatunku na wskroś magicznego i długowiecznego dokładnie wiedzą, jak manipulować wszystkimi wokoło. Tym fae nigdy, przenigdy nie wolno za nic dziękować, inaczej bowiem staniemy się ich dłużnikami, a nigdy nie wiadomo, czego zażądają w zamian (raczej nie będzie to pójście do sklepu po wodę).

Niektóre ze spotykanych przez Mercy fae mają nawet tysiące lat, część w jakiś sposób zasymilowała się ze współczesnym światem, stworzyła sobie coś na kształt rezerwatu, gdzie ludzie nie mają wstępu. Inni chcą przejąć władzę nad światem (zawsze się tacy zdarzą). Przede wszystkim jednak zazdrośnie strzegą swoich sekretów, przez co czytelnicy razem z bohaterką nie wiedzą wszystkiego o tej części mieszkańców ziemi. Co ciekawe – w tej serii fae nie należą wcale do głównych bohaterów, pozornie również nie są jedną z najważniejszych frakcji. Jak na razie jednak Mercy co chwilę pakuje się w kłopoty związane właśnie ze światem fae.

10. Akta Dresdena, seria Jima Butchera

Ogromna część kłopotów głównego bohatera Akt Dresdena – Dresdena właśnie – powodowana jest przez wróżki. Najpierw matka chrzestna, mieszkająca w świecie równoległym do ludzkiego (Nevernever), chce go porwać, gdyż w zasadzie tak się z nią umówił. Potem uwikłał się w walkę pomiędzy Dworem Lata i Dworem Zimy przez zupełny przypadek. Oczywiście nie może się z tego w żaden sposób wyślizgać. A dalej jest jeszcze gorzej. Umowy pomiędzy ludźmi a fae są możliwe i praktykowane, acz w większości przypadków śmiertelnicy mają problemy z wynegocjowaniem dobrych warunków – przynajmniej takich, które nie wrócą ugryźć ich w pośladki później. Podobnie jak u Briggs, tak i tutaj lepiej nie zawierać żadnych umów z fae. Na wszelki wypadek.

W powieściach Jima Butchera wróżki określane są po prostu mianem ‘fae’, przypominają one po części pojawiające się w wyżej wymienionych już powieściach sidhe. Są piękne, chłodne, długowieczne, potężne i wyznają swój wróżkowy kodeks moralny. Nie wszystkie jednak są takie perfekcyjne, spotkamy również półludzkie mieszańce, które niekoniecznie będą piękne, podobnie jak ich rodzice. Krótko mówiąc i tutaj znajdziemy całkiem różnorodną gromadkę stworzeń określanych ogólnie jako fae.

Ponadto na kartach powieści pojawią się również faeries – ponownie bardziej dzwoneczko-podobne. Acz te niewielkie istotki najbardziej na świecie będą uwielbiały pizzę, co Dresden nie raz wykorzysta.

W zestawieniu nie znalazły się między innymi: Sen nocy letniej czy Burza Williama Shakepsere’a, seria Żelazny dwór Julie Kagawy, Wojna o dąb Emmy Bull, Damy z Grace Adieu Susanny Clarke,  jak i Córka burzy Richelle Mead. Tekst pierwotnie ukazał się na blogu Pałac Wiedźmy

Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus