"Człowiek z wysokiego zamku" w oczach grafików z całego świata - najbardziej nieadekwatne okładki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
27 listopada 2015

W tym roku Amazon wypuścił pilotowy odcinek serialu Człowiek z wysokiego zamku - jak sam tytuł wskazuje, opartego na słynnej powieści Philipa K. Dicka. 20 listopada do sieci trafiły już wszystkie odcinki serii. Z tej okazji wiele zagranicznych portali przypomina, że przed wideo był druk - my także. Poniżej znajdziecie galerię najciekawszych, nie zawsze trafnych okładek wydań Człowieka... z całego świata. Większość trąci myszką, ale doskonale pokazuje proces tworzenia: gdy grafik nie wiedział, o czym rysuje.

1. Starsze (1988), ale godne uwagi przez przedziwną akuratność wydanie z USA... poza disneyowskim zamkiem w tle. 

2. Uznawana za jedną z najlepszych - okładka z Finlandii, z 1992 roku (wyd. WSOY). 

3. Rumunia nie pozostaje w tyle. Poniżej okładka z 1995 roku (wyd. Nemira). Tu grafik raczej wiedział, co autor miał na myśli - umieścił na rysunku wiele z ważnych dla treści symboli.

4. Oderwana od rzeczywistości (i treści książki), abstrakcyjna okładka rodem z Chile. Zgadza się tylko pasikonik. Co ciekawe, wydawnictwo wyraźnie upodobało sobie tego owada - w kolejnej, najnowszej edycji, także go użyło (poniżej).

 

5. Wydanie polskie, rok 1992. Jest dość... abstrakcyjne. Najwyraźniej grafik usłyszał "tam są Japończycy, zrób coś japońskiego", więc machnął wielkie kanji na środku. Na szczęście inne wydania (ponizej) nie były już tak... frapujące. Chociaż w najnowszym zamku nie zabrakło.

6. Grafik z Estonii najwyraźniej dostał polecenie "narysuj okładkę do tytułu..." i żadnych innych danych. Rok 1993.

7. Także w 1993 roku Portugalczycy wpadli na świetny w założeniu pomysł: nie tylko wydać Człowieka... w dwóch tomach, ale każdemu dać okładkę w jakże popularnym technikolorze. Efekt? Dyskusyjny. 

8. Turcja anno domini 1999. Zamek a la Gaudi, kosmos, technikolor - czego chceć więcej? 

9. Znowu Stany Zjednoczone. Ta okładka pojawiła się dwa razy: w 1978 i 1981 roku. Tonący zamek na złotej pustyni - cóż, wyobraźnia działa. 

10. Ta grafika także powróciła, ale w dwóch wersjach kolorystycznych. Hiszpania - granat w roku 1986, w paski - 1987. Jak widać, tornado-golem się przyjął.

  

11. Duńczycy w 1979 byli wyraźnie BARDZO zafascynowani science-fiction. Co ciekawe, ta grafika wróciła jeszcze dwa razy - w 1981 w książce Hegira Grega Beara oraz w 1990 jako okładka powieści Tumithak of the Corridors Charlesa R. Tannera (z... 1932 roku). 

  

12. Serbia 1977. Można powiedzieć, że grafik definitywnie był hipisem i popalał co nieco. Dwa kolejne wznowienia (2002 i 2008) miały już okładki odpowiednie do treści. 

 

13. To cudo powstało w Grecji w 1978 roku. Było pierwszym i przez 20 lat jedynym wydaniem Człowieka... w kraju. Podejrzewam, że winna brakowi popularności mogła być okładka. 

14. Bułgaria, 1993. Tutaj już nic nie trzyma się kupy. Zielony człowieczek jest chyba najbardziej nieadekwatną wersją okładki tego klasyka, jaką udało się znaleźć.

15. Dla kontrastu - kilka naprawdę dobrych, ciekawych grafik i okładek do Człowieka z wysokiego zamku:

Wielka Brytania, Folio Society, 2015, wydanie ilustrowane.

Penguin Books, 2014.

Chiny 2013 - okładka rodem z rasowego thrillera.

2001 oraz 2012, Francja - ciekawe, choć nie do końca adekwatne wydanie.

W związku z premierą serialu zapewne pojawią się nowe wydania, nawiązujące stylistyką do materiałów serii. Czy będą atrakcyjne dla oka, o tym się jeszcze przekonamy. 

 

Wyboru okładek dokonałam na podstawie danych ze strony The Philip K. Dick Bookshelf.

Człowiek z wysokiego zamku

Autor: Philip K. Dick
Okładka: Wojciech Siudmak
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 8/2011
Tytuł oryginalny: The Man in the High Castle
Rok wydania oryginału: 1962
Liczba stron: 336
Format: 150x225 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788375105681
Cena z okładki: 47,90 zł



blog comments powered by Disqus