Jesteśmy zabawni, fajni i przystojni - wywiad z Geekozaurem

Autor: Magda Kącka
Korekta: Hagath
27 października 2013

Geekozaur - duet dwóch znajomych, Macieja "lucka" Sabata i Michała "Puszona" Stachyry. Blog Geekozaura zadebiutował 29 kwietnia 2013 roku i od tamtej pory cieszy się niesłabnącą popularnością. Autorzy piszą o tym co interesuje wszystkich geeków: o konwentach, starych dobrych filmach, a przede wszystkim o popkulturze. Geekozaur oprócz prowadzenia bloga jest gościem na największych konwentach i prowadzi prelekcje oraz konkursy przyciągające tłumy.

-----------------------------------------------------------------------------------

Magda Kącka: Wejście mieliście mocne - na kilka tygodni przed debiutem bloga wszyscy Wasi znajomi (a jest ich sporo) już wiedzieli, że mają Was czytać. Potem odliczaliście dni, a w końcu opóźniliście start bloga… Skąd ten pomysł na akcję promocyjną? To była raczej zabawa czy celowy zabieg?

lucek: Nie możemy powiedzieć. Nasz konsultant do spraw wizerunkowych i dyrektor marketingu uznali wspólnie, że taka strategia jest dobra i należy ją wdrożyć. Poza tym gra się tak, jak przeciwnik pozwala - jak mawiał trener Piechniczek. Są pewne rzeczy, które Geekozaur musi trzymać w sekrecie, to prawdy zbyt trudne, żeby je ot tak sobie ujawniać.  

Puszon: Kiedy w końcu zdecydowaliśmy się na bloga (a pierwsze plany jego zrodziły się … hmm.. wiele lat temu) to stwierdziliśmy, że musimy wejść z przytupem. I chyba udało nam się.

Przyznam, że na początku byłam przesycona Geekozaurem i zaczęłam Was ukrywać, ale nie da się od Was po prostu uciec: ciągle ktoś coś udostępnia, wrzuca na Facebooku, jadę na Polcon a tam w programie Wy, potem na Copernicon, znowu Wy… Czy już na stałe zagościliście w fandomie jako nowy byt: Geekozaur?

lucek: Niedługo otworzysz lodówkę i znajdziesz tam Geekozaura. Poważnie. Myśleliśmy o wypuszczeniu na rynek limitowanej edycji napoju energetycznego pod naszą marką. To byłoby totalnie awesome, spełnienie legendarnego dowcipu.

Puszon: Odpowiedź zacznę od końca. Tak, zagościliśmy już na stałe jako nowy, wielki byt Geekozaur. I będziemy starali się zaistnieć jeszcze bardziej. W różnych formach, mediach i przejawach. Bo choć jesteśmy bucowaci to również dość fajni. I mamy sporo do powiedzania/napisania. I całkiem nam to dobrze wychodzi. Zazwyczaj.

lucek:  Do rzeczy - faktycznie, promujemy się mocno, bo jeśli nie my, to kto nas będzie promował? Obaj przekroczyliśmy już granicę wieku chłopięcego i zaczynamy dojrzewać. Co się z tym wiąże - zaczynamy mieć coś istotnego do przekazania. Mamy swoje przemyślenia, opinie i obserwacje na temat otaczającego nas świata i częścią z nich chcemy się dzielić, bo uważamy, że są ciekawe albo odkrywcze. Inne zatrzymujemy dla siebie.

Geekozaur to duet, kim jest więc dla Was Jakub Ćwiek? Jakie są Wasze relacje?

lucek: O kurde, pytanie jak z Życia na Gorąco.

Puszon: Wymyśliliśmy taki patent, że oprócz prelekcji stricte Geekozaurowych będziemy też robić spotkania Geekozaur i przyjaciele - gdzie zapraszać będziemy różnych naszych fandomowych znajomych, by wspólnie tworzyć jeszcze zajebistsze prelekcje ku uciesze widzów :) I stąd właśnie prelekcje Polconowe - z Kubą Ćwiekiem o muzyce, dragach i fantastyce, z Kubą Wiśniewskim z Coś Na Progu o animepulpie i z Foką i Ostrym o robieniu konwentów. Z kolei na rzeszowskim Nawikonie wspólnie z Jackiem Komudą mówiliśmy o tworzeniu dobrych RPGów a z Darkenem o rzeczach zakaznych w grach fabularnych. Zdradzimy, że na lubelski Falkon planujemy m.in. wspólną prelekcję z Krzyśkiem Piskorskim.

No, a Kuba... Jest naszym dobrym ziomem, młodszym bratem i kolegą Panem Pisarzem :) A i kiedyś nieomal założyliśmy wspólnie kabaret. Ale oczywiście brakło czasu.

lucek: To nieprawda, że na Coperniconie wymieniliśmy z Kubą gorący pocałunek o dziesiątej rano, a wszystko filmował Młody, który jest operatorem na trasie Rock&Read. Kuba… pisarz Ćwiek jest naszym... kolegą naszym jest.

Na ile blog to Geekozaur, a na ile lucek i Puszon? Czy to nie jest trochę tak, że ludzie Was czytają bo Was znają i wiedzą, że jesteście zabawni?

Puszon: Jesteśmy zabawni, fajni i przystojni, a do tego całkiem nieźle piszemy. Dlatego jak tylko coś napiszemy to nas czytają, a na prelekcje ludzie przychodzą tłumnie ;) Dziękujemy wszystkim i polecamy się na przyszłość. A Geekozaur to taka średnia z lucka i Puszona, ale dobrze zawyżona :)

lucek: Jasne, że bazujemy na pewnym kapitale, który zbudowaliśmy przez lata. Ale to chyba byłoby głupie, gdybyśmy odcięli się od tego i pisali, dajmy na to, pod nowymi ksywkami. To się mija z celem, blog Geekozaura jest bardzo osobisty - prezentujemy tam nasze własne, mocne opinie (które, o dziwo, na ogół są zgodne). Skoro więc nasze - puszonowe i luckowe, to czemu mamy się odcinać od tego, że pewni ludzie nas znają? I jest jeszcze druga sprawa - z tysiąca dwustu lajkujących nasz profil na fejsbuniu raptem jedna czwarta to moi znajomi.

Jak wygląda ilość odwiedzin strony? Jesteście z niej zadowoleni?

lucek: Jest nieźle, ale nie mamy zamiaru spocząć na laurach. Kiedy pokazałem znajomemu blogerowi nasze dane z Google Analytics, złapał się za głowę i powiedział, że musimy być geniuszami mediów, skoro w dwa miesiące udało nam się zrobić taki wynik bez ładowania kasy w kampanię reklamową. Czyli cośtam się dzieje. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, że na początku był to wynik jakiejśtam rozpoznawalności naszych ksywek wśród szerokiego grona znajomych.

Puszon: Oczywiście nasze wakacyjne milczenie nieco osłabiło statsy, ale wciąż są one dla nas zaskakująco wysokie - zwłaszcza, że poza FB nie robimy sobie reklamy. A i tak mamy bardzo dużo wejść - nie z portalu Marka Z.

Czy sława Wam trochę nie uderzyła do głowy? Ostatnich kilka wpisów dotyczy konwentów na które jeździcie zamiast samej popkultury.

lucek: To nie sława, tylko praca i życie docisnęły nas tak, że nie mieliśmy czasu pisać merytorycznych tekstów na bloga. Wakacje okazały się bardzo wymagające dla nas obu. Puszonowi urodziła się córka, ja miałem osiemdziesiątkę dzieciaków na obozach… Do tego obaj staramy się toczyć normalne życie - imprezy, knajpy, festiwale, koncerty, teatr, kino, rauty i wernisaże. Kraków zobowiązuje. No i dochodzi jeszcze fandomowe podziemie i konwenty, na które lubimy jeździć. Ciężko tu znaleźć czas na blogaska, który jest dla nas raczej dodatkową formą, niż głównym zajęciem.

Puszon: Wolimy pisać o konwentach niż wcale. Na szczęście proporcja powoli się zmienia i tekstów o popkulturze znów przybywa. A i nie ukrywam, że dodajemy sobie zajęć. Na razie spora część jest tajna, ale powoli odkrywamy karty. Na przykład w czwartek ujawniliśmy grę Opowieści z Karczmy, którą wspólnie z Darkenem wydamy na Falkonie.

Jakie macie plany na przyszłość?

Puszon: Przyszłość najbliższa to sporo Geekozaura nie tylko na Geekozaur.pl oraz sporo Puszona i lucka w temacie fajnych RPG-ów, które w Polsce się ukażą. Przyszłość nieco dalsza to oczywiście tokszoł w TV, potem wolsungowy park rozrywki, a następnie film o nas. Jeszcze nie wiemy, kto wcieli się w nasze role. A przyszłość najpóźniejsza to miła, mała grecka wysepka na własność.

lucek: Willa na Riwierze Makarskiej, osiemnastometrowy jacht, mrożony szampan, cygara z Hawany i mądra, piękna i cicha Szwedka. To mój osobisty plan. Oprócz tego muszę kupić psa, koniecznie tosa inu.



blog comments powered by Disqus