Satan is the best? – recenzja książki "Sacrum profanum. Spowiedź heretyka"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Patrycja Ziemińska
9 grudnia 2012

Jeśli ktoś spodziewa się po efektownie wydanym w postaci quasi-albumu wywiadzie z Nergalem typowej „biografii”, która mu coś wyjaśni, usystematyzuje, pozwoli zrozumieć, zakończy lekturę z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony otrzymujemy pamiętnik faceta, który wiele widział, doświadczył, spotkał masę ciekawych ludzi. Z drugiej – wykład ideologii, od której aż niekiedy bolą zęby… W ostatecznym efekcie powstał kolejny element układanki, cegiełka, która buduje mit celebryty; naturalny skutek fali popularności, jaka niestrudzenie nosi go od kilku lat po miałkich medialnych salonach, na tle których frontman black metalowego Behemotha stanowi postać wyjątkowo barwną.

Sukces tej kapeli (w skali swojego wycinka rynku) jest bezsprzeczny. Dlatego też zdecydowanie najciekawsze passusy książki poświęcone są „historii muzycznej” Darskiego, jego inspiracjom, ukierunkowaniu, późniejszym fascynacjom. Kształtowany od samego początku black-metalowy wizerunek sceniczny pozwolił osiągnąć mu i zespołowi status „kultowych” praktycznie na całym świecie. Na trasach Behemotha pojawiali się ludzie tworzący historię rocka, towarzyszyło im też klasyczne „rock’n’rollowe życie”, od którego jednak sam Nergal nieco się dystansuje. Czy to też część wizerunku? Trudno powiedzieć. Pewne jest natomiast, że Darski bardzo o niego dba. I to na każdym polu.
Wychodzi to w każdej chwili, gdy jego rozmówcy, próbują ustalić zdanie na konkretny temat. Tam gdzie wydaje się to „niegroźne”, Nergal sadzi ciężkimi tekstami bez krępacji. Tam zaś gdzie mogłoby zrobić się „niefajnie” pada: „nie chcę się wypowiadać”, „nie obchodzi mnie to”. To trochę mało wiarygodne w ustach kogoś, kto „lubi mieć wszystko pod kontrolą”. Ot, choćby i takie stwierdzenie, że zafascynowany od młodości satanizmem, pozostał nań całkowicie odporny i używa go tylko jako „formy przekazu”. Wszak jednym tchem „sztuczność” w jego używaniu wyrzuca choćby Venomowi! Gdzie tu konsekwencja?

Sporo miejsca w książce poświęcono szeroko komentowanej w mediach chorobie Nergala. To fragment, który z pewnością podbuduje niektórych, szczególnie zważywszy na to, jak wielu z białaczką przegrywa. Nawet 50 groszy z każdego sprzedanego egzemplarza „Sacrum profanum” ma powędrować na konto Fundacji DKMS Polska (Baza Dawców Komórek Macierzystych). Natomiast co do pojawiającej się przy tym otoczki „psychologicznej”… Cóż tu powinni wypowiedzieć się fachowcy.

I tu pojawia się zasadniczy „zonk” całej książki. Ideologia, która niestety większą „Wyznań…” zdominowała. Problemu nie stanowi jej meritum. Żyjemy w wolnym kraju i Darski może wyznawać sobie wiarę w Bafometa. Problemem jest jej spójność.
Podpis pod jednym ze zdjęć: „Nergal głosi ewangelię wolnego człowieka”. Wszak, jak mówi, nie zmusza nikogo do przychodzenia na koncerty, palenia Biblii, czarnych mszy. Jego zdaniem nawracanie to przejaw „religijnej presji”. Dlaczego więc antidotum na ową „presję” ma być „przeginka” w drugą stronę? Tego się dowiedzieć trudno, gdyż odpytujący go wyznają poglądy podobne. Sam Darski gubi się zresztą w tym, gdzie mówi jeszcze o swych poglądach, a gdzie zaczyna się już medialny performance. W ramach jednego i drugiego neguje wszak coś, czego wizję upraszcza na potrzeby własnej pop-ideologii. Co gorsza, swych oponentów traktuje z – jak sam paradoksalnie wspomina, oczywiście o innych – „typowym dla Polaków” brakiem szacunku. Ci, którzy się z nim nie zgadzają, protestują, to „oszołomy”, fanatycy”, „pasożyty”, a ci, który przybiją z nim piątkę, choćby i „ogłupiali katolicy”, to „fajni ludzie”… A przecież Nergal to facet niewątpliwie inteligentny, więc trudno posądzić go „emocjonalność” takich ocen. „Tylko Pan Wąski jest debeściak…”?

Darski chętnie szermuje „zdrowym rozsądkiem”, uważając, że każdy w swej (do)wolności jest kowalem swego losu. A on wykuł sobie los wspaniały. Mamy tu więc „spowiedź” Nergala, wyznanie „przewin”, spośród których „niczego nie żałuje”. Nie przeszkadza mu to, że ów zdrowy rozsądek to też taki bóg, w dodatku mało stabilny, wręcz przewrotny, zwłaszcza gdy człowiekowi braknie jakiegoś punktu odniesienia poza samym sobą.

Choć odpytujący, Piotr Weltrowski i Krzysztof Azarewicz, drążą czasem jakiś temat, zadają krępujące pytania, to jednak zawsze pozostaną Nergalowymi ziomalami. To nie zarzut, tylko stwierdzenie faktu, że tej perspektywy trudno o nastawienie krytyczne. Ciężko oceniać, analizować, weryfikować dokonania czy filozofię kumpla, łapiąc go za słówka czy nieścisłości. Szkoda, bo oczyściłoby to trochę atmosferę.

Sam Nergal po chorobie też wydaje się już nieco inny niż przed nią. Nie, nie zmienił niczego ze swej ideologii! Jest jednak trochę bardziej wycofany. Zaczyna rozumieć własne ograniczenia, sprawy, które robią różnicę. Ot, choćby to, że czym innym jest być gwiazdą grupki oddanych fanów, a czym innym brylować pośród mediów mainstreamowych, pomimo płynących stąd wymiernych korzyści. W efekcie coraz częściej pojawiają się w książce odpowiedzi „nie wiem”, „nie chcę oceniać”.

Po lekturze „Sacrum profanum” nikt już chyba nie będzie widział w Darskim „gorliwego satanisty”. Jedni utrwalą się w przekonaniu, że maja do czynienia z nadętym, cynicznym pozerem. Dla innych pozostanie on jeszcze bardziej zajebiście racjonalnie myślącym gościem. Ktoś dojdzie do wniosku, że to tylko taki „sprytny Adaś”, który wymyślił sobie własną, nieco słabującą filozofię, ale trzepie na niej kaskę dość dobrą, żeby go skutecznie w jego własnym „nauczaniu” umacniała. Tak czy owak, skutek murowany – kontrowersji, sporów, pewnie niekiedy bardzo gorących, wokół tematu nie zabraknie. Nawet dla części jego zagorzałych fanów (a może właśnie szczególnie dla nich?) to balansowanie na bardzo cienkiej, niestabilnej linie. Darski musi uważać, aby „gęba” celebryty nie przyrosła mu zanadto, bo tego najwierniejsi black metalowcy mu już raczej nie wybaczą.

Póki co Nergalowe „pięć minut” trwa w najlepsze. I trwać będzie, dopóki medialna „Warszawka” się nim nie znudzi. Wówczas pozostanie mu powrócić na klubowe sceny, gdzie będzie znów mógł z grupką oddanych wyznawców w spokoju „jebać Boga”. Bo pomimo tego, co twierdzi, najwyraźniej czegoś Mu zazdrości.

Sacrum profanum. Spowiedź heretyka

Autor: Krzysztof Azarewicz, Adam "Nergal" Darski, Piotr Weltrowski
Wydawnictwo: G+J Gruner+Jahr Polska
Wydanie polskie: 11/2012
Liczba stron: 300
Format: 165 x 215 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788377781975
Cena z okładki: 59,90 zł



blog comments powered by Disqus