Adam Węgłowski "Labirynt Verne'a" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Ruszczak
9 czerwca 2015

Na manowcach historii literatury

Na Vernie wychowały się już co najmniej cztery pokolenia Polaków. Pisarz, wizjoner, prekursor science fiction – różnie go nazywano. Ma na koncie kilkadziesiąt mniej lub bardziej popularnych powieści, a w nich kolejne dziesiątki wynalazków i teorii; wspomnijmy chociażby 20 000 mil podmorskiej żeglugi, wydane w latach 1869-1870, gdzie słynny kapitan Nemo mieszka w luksusowym okręcie podwodnym Nautilus. Okręt przewyższał technicznie wszystko, co Verne mógł widzieć (a w tym czasie łodzie podwodne już konstruowano – ba, były nawet dwie, hmm, podmorskie szalupy o nazwie Nautilus właśnie). A Podróż do wnętrza Ziemi? Albo W 80 dni dookoła świata? Pomysły pisarza były doprawdy niebywałe.

Nic dziwnego, że pobudzał – i pobudza – wyobraźnię kolejnych rzesz czytelników. Jego przygodowe powieści znają wszyscy w świecie piśmiennym. Nie dziwi także, że znaleźli się badacze Verne’a. W Polsce mamy m.in. Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a, które skupia fanów i badaczy twórczości Francuza. Z ich pomocy skorzystał Adam Węgłowski, autor Bardzo polskiej historii wszystkiego. Najwyraźniej przy tworzeniu tego nieźle przyjętego zbioru historycznych ciekawostek wątek kapitana Nemo wydał mu się bardziej interesujący niż pozostałe – bo ostatecznie rozrósł się on do kolejnej książki, Labiryntu Verne’a.

Ten e-book (nie wydano go jeszcze na papierze) gatunkowo znajduje się pomiędzy esejem historycznym, pracą magisterską, a opracowaniem historycznoliterackim. Autor sięgnął do biografii Verne’a po tezę: kapitan Nemo był Polakiem, po czym stara się ją udowodnić na kartach Labiryntu. Węgłowski odkopał tę informację, potwierdzoną w listach Verne’a, traktujących o negocjacjach z francuskim wydawcą powieści (Nemo występuje ostatecznie w Dzieciach kapitana Granta, 20 000… oraz w Tajemniczej wyspie). Węgłowski podążył tym tropem i postanowił dać czytelnikom niedługą (bo liczącą 176 stron), ale treściwą i napakowaną faktami prawdopodobną genezę i biografię fikcyjnej postaci.

Co należy mu oddać to fakt, że nie trzyma się wyłącznie wątku polskiego. W Labiryncie Verne’a znajdziemy sporo informacji na temat indyjskich korzeni Nemo, podpartych ciekawie podaną historią Indii kolonialnych. Do większości z poruszanych kwestii przytaczane są materiały źródłowe: listy, artykuły, wypowiedzi ekspertów, prace naukowe. Zabrakło jednak indeksu i bibliografii na końcu. Sporo też w tej książce analizy literackiej, interpretacji, niestety, pod tezę, czasami sprawiającej wrażenie wręcz robionej na siłę. To nieco zaburza odbiór całości – jeśli spodziewaliśmy się rzetelnie spisanej książki popularnonaukowej (w tym wypadku dotyczącej literatury), to będziemy zawiedzeni. Poziom edycji również pozostawia sporo do życzenia – co chwila natykamy się na literówki, interpunkcję na chybił-trafił, czasem niejednolite formatowanie.

Jednocześnie Labirynt czyta się – z przymrużeniem oka oczywiście – bardzo przyjemnie. Narracja, kojarząca się właśnie z esejem, jest lekka, ­w sam raz do "połknięcia” w kilka godzin. Przypisy są czytelne, cytaty również dobrze dobrane. Drażni jednak nieco ta "nienaukowość”, jakbyśmy czytali pracę magisterską na pomniejszej uczelni. Nie można nie wspomnieć o analogicznej do tego edycji tekstu - są i literówki, i dziwnie podzielone wersy...

Podsumowując, Labirynt Verne’a to taka fajna ciekawostka do poczytania dla tych, którzy lubią historyczne i literackie smaczki czy easter eggs. Nie jest to w żadnym wypadku lektura obowiązkowa, prędzej zbiór faktów, którymi można zabłysnąć w dyskusjach. Warto zerknąć, i to nie tylko jeśli jesteśmy pasjonatami polskości w kulturze, pamiętając jednak o charakterze tej publikacji.

Labirynt Verne'a

Autor: Adam Węgłowski
Wydawnictwo: Znak
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 4/2015
Liczba stron: 176
Format: e-book
ISBN-13: 9788324034239
Wydanie: I



blog comments powered by Disqus