Recenzja książki "Przyjaciółki"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bool
20 sierpnia 2011

Lato w pełni, więc lżejsza literatura jak najbardziej jest na miejscu. Wydawnictwa również zdają sobie z tego sprawę – w miesiącach wakacyjnych na rynku pojawia się o wiele więcej kryminałów, romansów i komedii. Większość z nich to pisane nieomal z jednego wzoru historyjki, zwłaszcza w przypadku powieści kobiecych. Przystojny brunet, obowiązkowo zamożny biznesmen lub żyjący w zgodzie z naturą drwal czy farmer (nie rolnik!). Sporo perypetii, między innymi domniemana zdrada, ewentualnie przypadkowa ciąża, a na końcu, oczywiście, wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Hola, hola, czy całość literatury kobiecej tak się przedstawia? Jak się okazało, jest jeszcze nadzieja na coś lepszego... „Przyjaciółki” Agaty Kołakowskiej to naprawdę niezwykle przyjemna odmiana po tonach schematycznych powieści i opowiadań dla pań. Trzy kobiety: Marta, Wiktoria i Karolina, poznają się dzięki anonsowi na jednej ze stron internetowych. Zamieściła go Wiki, młoda mężatka, wychowująca w domu dwójkę urwisów, tęskniąca za ciepłem, obecnością męża, który jest wiecznie w pracy. Karolina, przebojowa i niesamowicie atrakcyjna, pracuje w bankowości. Mężczyzn traktuje jak rozrywkę, zmienia ich jak swoje szpilki... jednak zaczyna ją męczyć samotność i chce poznać kogoś bliżej. Mieć przyjaciółkę. Marta to niespełniona aktorka, która wróciła z Anglii, by szukać szczęścia w Polsce. Zostawiła za sobą niezbyt satysfakcjonującą pracę na zmywaku i chłopaka, który najwyraźniej wolał jej koleżanki niż ją. Trzy zupełnie różne kobiety zaprzyjaźniają się, nie wiedząc, jak bardzo ich losy już są ze sobą splecione.

„Przyjaciółki” mają wiele zalet: lekkość stylu pisarki, która idealnie opanowała tworzenie zgrabnych zdań pozbawionych bezsensownej treści; niebanalne bohaterki, odbiegające od stereotypu idealnej-seksownej-inteligentnej-niesamowitej-zdolnej do wszystkiego kobietki, sprawiające za to wrażenie pełnokrwistych; ciekawa fabuła, nie tak sztampowa, jak mogłoby się na początku wydawać – ba!, chwilami zmuszająca do kombinowania: „Czy to on? A może nie? A jednak? A jednak nie?” Trzeba przyznać, że daje to niesamowitą satysfakcję z lektury.

Wadą, w pewnym ujęciu, jest prostota powieści. Fabuła, jakkolwiek wciągająca i często fundująca czytelniczce sporo przeżyć, nie należy do misternie dzierganych cudeniek rodem z rosyjskiej literatury. Zaskoczeń tam niewiele, w pewnym momencie ma się już świadomość, jak zakończy się historia trzech kobiet splątanych ze sobą w wielkim kuble babskiego fatum. Mimo to lektura niesie ze sobą ogromną przyjemność. Miło mieć świadomość, że nie każda autorka i nie każde wydawnictwo traktują czytelniczkę romansów jak półinteligenta, serwując jej odgrzewane w kółko schematy.

Na dobrą sprawę „Przyjaciółki” można nazwać – oczywiście w przenośni – powieścią obyczajową. Nie ma tam scen erotycznych, mężczyźni nie stoją w centrum akcji, jak w przypadku tradycyjnego romansu. Sporo za to przemyśleń i widoku wspierających się nawzajem, silnych kobiet.

Zdecydowanie jest to książka, w którą warto zaopatrzyć się i przed urlopem, i na ciepłe popołudnia po pracy. Bardzo kobieca, idealnie lekka, jak skrojona na miarę letnia sukienka.

Przyjaciółki

Autor: Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 7/2011
Liczba stron: 280
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376488202
Cena z okładki: 27 zł



blog comments powered by Disqus