Recenzja książki "Autobiografia"

Autor: Zunia
Korekta: Bool
2 stycznia 2011

Jak wszyscy doskonale wiemy, Królowa (przez, a jakże!, wielkie „K”) jest jedna i jest nią Agatha Christie. Nie otacza jej jednak nabożny lęk czy blichtr, jakiego pewnie wymagaliby wszyscy inni na miejscu Brytyjki. Nie! Ci, którzy znają jej pisarstwo i wykreowane przez nią postaci (Hercule’a Poirot, kapitana Hastingsa, panny Marple czy Tuppence), żywią dla niej zgoła inne uczucia, przede wszystkim zaś uwielbiają ją za poczucie humoru, ciepło, szacunek dla inteligencji czytelnika. I właśnie te elementy, które tak zachwycają na kartach jej powieści, znaleźć można w „Autobiografii”.

„Autobiografię” Agatha Christie pisała przez – bagatela! – piętnaście lat, kończąc zapiski w roku 1965, a więc na 11 lat przed śmiercią. W swej książce Christie stara się przekazać czytelnikom najistotniejsze wspomnienia – od dzieciństwa poczynając, a na wieku dojrzałym kończąc. Opisuje więc rodziców i rodzeństwo, edukację (a właściwie – przynajmniej w pewnym sensie – jej brak…), życie u boku kolejnych mężów, karierę pisarską, a to wszystko na tle istotnych wydarzeń historycznych (m.in. obie wojny światowe). Trzeba przyznać, że autorka ma o czym pisać. Nie tylko dlatego, że z piórem w ręku robi się gadatliwa (choć, jak sama wspomina, prywatnie była bardzo nieśmiała). Nie bez znaczenia są również czasy, w których przyszło jej żyć, przemiany, których była świadkiem. Dlatego też trudno miejscami oprzeć się wrażeniu, że książka Agathy ma, poza autorką, jeszcze jednego bohatera: ginący świat, w którym dla kobiety nie do pomyślenia było wyjście na plażę w kostiumie mniejszym od namiotu.

„Autobiografię” czyta się cudownie. Christie stara się opisywać chronologicznie co ciekawsze wydarzenia, ale – na szczęście! – rzadko jej to wychodzi. Co  rusz wtrąca kolejne dygresje, co wprowadza do książki nieco eseistyczny ton. Dzięki temu właśnie możemy się rozkoszować nie tylko detalami życia Królowej (tym bardziej że część z nich świetnie przecież znamy), ale także jej refleksjami na tematy zarówno błahe, jak i ważkie. Możemy dowiedzieć się wiele o realiach minionej epoki, ale także (sic!) podszkolić w sprawach całkiem bieżących (wiedzieliście, że ananasy nie rosną na drzewach?!…). Wreszcie, mamy okazję poznać Agathę Christie już nie jako autorkę poczytnych kryminałów, lecz kobietę z krwi i kości. Do tego, dodajmy, jak na swe czasy niewiastę bardzo odważną (lot samolotem jeszcze sporo przed pierwszą wojną światową, podróż dookoła świata tuż po niej) i wszechstronną (marzenie o karierze śpiewaczki operowej, praca pielęgniarki, technika farmacji itd.).

Jeszcze słówko o wydaniu „Autobiografii”. Jest to doprawdy piękna publikacja. Szkoda tylko, że wydawcy nie udało się uniknąć nazbyt licznych literówek oraz złego podziału dialogów (np. czasami jako dialog zaznaczone są partie tekstu z dialogami mające niewiele wspólnego lub na odwrót: zdarza się, że niektóre fragmenty dialogowe nie posiadają stosownego oznaczenia).

Polski wydawca zachwala, że „na okładce anglojęzycznego wydania »Autobiografii« można przeczytać: »to najlepsza rzecz, jaką Christie kiedykolwiek napisała«”. Z radością mogę stwierdzić, że tym razem nie jest to tylko błyskotliwy chwyt marketingowy. Nie wiem, czy jest to najlepsza książka w dorobku powieściopisarki, ale bez wątpienia jest równie dobra i wciągająca, co wszystkie pozostałe. Czegóż innego jednak spodziewać się po Królowej? Polecam!

Autobiografia

Autor: Agatha Christie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 9/2010
Liczba stron: 480
Format: 165x240 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788324589562
Cena z okładki: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus