Klejnot mądrości - recenzja "Tao Te Cing"

Autor: Kormak
11 stycznia 2008

Legenda głosi, że Tao Te Cing napisał około 600 r. p.n.e. chiński mędrzec Lao Tsy, rozczarowany polityką władcy państwa Zhou. Za starcem król wysłał jednego ze swoich oficerów, aby sprowadził go z powrotem. Lao Tsy odmówił, ale że nie chciał przyczyniać się do śmierci posłańca (wiadomo co by się stało, gdyby wrócił z pustymi rękoma), spisał na jedwabnych zwojach rady, którymi powinien kierować się władca w rządzeniu. Tak oto powstało jedno z najbardziej tajemniczych pism, jakie stworzył człowiek, nad którego prawdziwym znaczeniem najmądrzejsi łamią sobie głowę do dzisiaj. Tao Te Cing (tytuł czasem tłumaczy się jako Księga Drogi i Cnoty) jest także (obok Zhuangzhi) najważniejszą księgą taoizmu, czyli nurtu religijnego i filozoficznego, którego wpływom w Chinach dorównywał jedynie konfucjanizm i buddyzm.

Oprócz najprostszej, politycznej interpretacji tej księgi (dobry władca unika wojny, nie tłamsi poddanych surowymi prawami i wysokimi podatkami), jej głównym taoistycznym przesłaniem jest życie w prostocie i skromności, nie wdawanie się w konflikty, wyrzeczenie się pragnień. Tao Te Cing kryje sobie jednak także głębsze, bardziej ezoteryczne pokłady znaczeń, odsłaniając przed wtajemniczonymi wskazówki niezbędne do przedłużania życia czy osiągnięcia nadludzkich, magicznych wręcz mocy. Chińskie legendy pełne są np. opowieści o taoistycznych kapłanach, którzy z dziecinną łatwością pokonywali największych mistrzów sztuk walk. Mieszkający na górze Wudang mityczny Zhang San Feng, któremu tradycja przypisuje stworzenie nei jia, czyli tzw. wewnętrznych styli sztuk walki (najbardziej znane to taichi chuan, bagua oraz hsing-i), był właśnie taoistycznym kapłanem, który żył setki lat. Zdaniem niektórych stał się nieśmiertelny.

Taoizm to nie tylko filozofia czy religia. Ogarnia wszystkie dziedziny życia i miał wpływ na wszystko, m.in. sztukę, poezję, architekturę, sztuki walki, kuchnię, medycynę, alchemię, astrologię. Tao bowiem nie jest abstrakcyjnym pojęciem, bowiem jak pisze Lao Tsy w swojej księdze: Tao nigdy nie będzie poznane, póki nie zacznie interpretować najbardziej codziennych trywialnych czynności. Wszystko jest ze sobą połączone i współżyje w harmonii, co odzwierciedla znany na całym świecie symbol taijitu, czyli popularnie zwany yin i yang.

Nic dziwnego, że Tao Te Cing zafascynowała okultystę Aleistera Crowleya, który zetknął się z nią podczas poznawania wschodnich systemów rozwoju duchowego i jak sam pisze, księga ta w latach 1905-1918 stanowiła nieprzerwany przedmiot jego studiów. Polecał ją swoim przyjaciołom i uczniom, ale żaden z nich nie podzielał jego entuzjazmu. Doszedł więc do wniosku, że wina nie leży w samym tekście, ale jego kulawym tłumaczeniu Jamesa Legge, szkockiego sinologa. Postanowił dokonać własnej interpretacji, wolnej od błędów, uprzedzeń i naleciałości chrześcijańskich (Legge był pastorem) oraz tego, co nazywał arogancką bigoterią zachodnich tłumaczy biorących się za wschodnie teksty.

Crowleyowi tłumaczenie zajęło 3 dni podczas magicznego transu podczas odosobnienia na Wyspie Ezopa w 1918 r., za pomocą kontaktu z bezcielesną istotą o imieniu Amalantrah. Podpisał się imieniem Ko Hsuana, chińskiego taoisty żyjącego na przełomie II i III wieku n.e. Przekładu dokonał dzięki zastosowaniu przy pracy nad tekstem symboliki kabalistycznej, co jego zdaniem otworzyło ostatecznie drzwi do skarbca myśli Lao Tsy. Musimy przyjąć tę wersję wydarzeń, bo Crowley nie znał chińskiego, a więc bez pomocy Amalantraha jego wersję traktować powinno się jedynie jako interpretację interpretacji. Trudno dyskutować z czyimś twierdzeniem, że osiągnął wgląd, zresztą nie czas i miejsce na to. Zajmijmy się lepiej rezultatem.

Crowleyowska Tao Te Cing, napisana z myślą o przeciętnym człowieku, to jedna z niezliczonych prób zmierzenia się z tekstem, który dla wielu jest niemożliwym do przełożenia. Czy w ogóle nie będąc Chińczykiem, którzy taoizm, jego kulturę i filozofię chłonęli od urodzenia do śmierci, możemy zrozumieć, o co chodziło Lao Tsy, kiedy pisał swoje zagadkowe, pełne paradoksów dzieło? Już z samej swojej natury Tao jest niepoznawalne i nieopisywalne, a jako koncept orientalny dla nas, ludzi Zachodu, których umysły skonstruowane są inaczej, jest tym bardziej trudne do ogarnięcia.

Na książkę składa się na 81 króciutkich rozdziałów (37 poświęconych Tao, 45 poświęconych Te), a nad każdym zdaniem można medytować w nieskończoność. Niektóre z nich są zupełnie niezrozumiałe, ale inne po chwili mogą nam się wydać nie tylko sensowne, ale i znajome. Tak jest np. ze zdaniem Ścieżka Tao nie jest całym Tao. Nazwa nie jest nazwaną Rzeczą, które przypomina słynne powiedzenie ojca semantyki ogólnej Alfreda Korzybskiego: Mapa to nie terytorium. Klucz, który zastosował Crowley jest widoczny nie tylko w przypisach, ale i w samym tekście, kiedy np. czytamy Kto zna Tao, ten zachowuje milczenie, kto paple, ten nic nie wie, co jest niczym innym jak taoistyczną wersją słynnej kabalistycznej maksymy.

Niektóre z porad Lao Tsy są więc często ezoterycznej natury, ale jednocześnie zaskakująco praktyczne i to nie tylko jeśli chodzi o politykę czy filozofię. Z własnego doświadczenia z treningów taichi po lekturze Tao Te Cing pojąłem, ile faktycznie z taoizmu jest w praktyce wewnętrznych sztuk walki, które kładą nacisk na właściwy oddech, miękkość ruchów, pozorną delikatność i coś, co określa się inwestowaniem w przegraną. Stąd na kartach księgi znalazłem powtórzone wskazówki, które można znaleźć w pracach najwybitniejszych mistrzów, np. Niechaj ruch będzie równomierny, a stanie się spoczynkiem , czy Sztywność i twardość stanowią stygmaty śmierci; oznakami życia są elastyczność i zdolność do adaptacji. Kto zatem wytęża siły, nie zwycięża. To tylko kilka z przykładów zasad, które odróżniają miękkie style od twardych, nastawionych na czystą siłę sztuk wywodzących się z klasztoru Shaolin czy Japonii (karate, judo itd.)

Tao Te Cing jest dziełem pełnym wyzwań, do którego zaglądać można nieustannie, szukając porad w każdej sferze życia. Dostępnych jest bardzo dużo tłumaczeń, także w języku polskim, dlatego każdy zainteresowany może sobie sprawdzić, która z interpretacji pasuje mu/jej najbardziej. Polskie wydanie z LAShTAL Press cieszy oko piękną edycją (twarda oprawa, bardzo gruby papier, tłoczenia, nie publikowane wcześniej ilustracje) i docenić powinni je szczególnie ci, którzy zainteresowani są alternatywnym, mniej suchym i akademickim podejściem do tematu.

Tao Te Cing

Autor: Aleister Crowley
Wydawnictwo: LAShTAL Press
Wydanie polskie: 11/2007
Seria wydawnicza: Żółta Seria
Liczba stron: 108
Format: 140mm x 220mm
Oprawa: twarda, obwoluta
Wydanie: Pierwsze
Cena z okładki: 44 zł


blog comments powered by Disqus