Aleksandra Janusz "Kroniki Rozdartego Świata. Utracona Bretania" - recenzja powieści

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Emerald
14 października 2016

Skąd się biorą smoki?

Asystent czarodziejki Aleksandry Janusz z przyczyn wydawniczych urwał się w bardzo, ale to bardzo denerwującym momencie. Doczekaliśmy się jednak w końcu ciągu dalszego – i trzeba przyznać, że jest bardzo, bardzo fajnie.

W Utraconej Bretanii autorka prowadzi grę na trzy fronty. Z jednej strony jest wątek Meg i Belle, które współpracują z armią Płomienia, maszerując na stolicę Bretanii – a sprawa nie jest łatwa z wygaszonymi Źródłami. Z drugiej – trójka zagubionych kobiet: czarodziejka Kathryn, młodziutka Lilly i pozbawiona zdolności magicznych narzeczona Vincenta, Amandine, trafia w niezłą kabałę. Dziewczyny zostają porwane, uwolnione, znowu porwane (no, prawie), po czym... Kathryn zostaje królową, a Amandine – Wielką Maginią. Trzecią ścieżką fabuły podążamy za Vincentem, którego ostatnio widzieliśmy na łożu śmierci. Przez całe 500 stron zostajemy zmuszeni do zastanawiania się: czy uda im się spotkać? I czy nastąpi to zanim frakcje, do których mniej lub bardziej chętnie przystąpili, spotkają się na polu bitwy?

Pamiętajmy, że Asystent czarodziejki i Utracona Bretania to jedna i ta sama książka, ze względu na objętość podzielona na dwie części – widać to już na samym początku drugiego tomu, gdy czytelnik nagle zostaje rzucony w dość dezorientujący moment fabuły. Jakbyśmy przegapili jakiś odcinek... To efekt budowy powieści – z  każdym rozdziałem znajdujemy się w innym miejscu, zarówno geograficznie, jak i czasowo, wędrując od wątku jednej grupki do drugiej. Na szczęście po lekko konsternującym początku wszystko układa się już bez problemu.

Postaci, które pozostawiliśmy w krytycznym momencie, chcąc nie chcąc, zostają zmuszone do lawirowania w rolach, które często nie są dla nich ani wygodne, ani choćby przyjemne, ale z czasem okazuje się, że nie mają wyjścia. Dzięki temu możemy obserwować naprawdę interesującą ewolucję charakterów bohaterów, zwłaszcza w przypadku Vincenta i Meg. Czeka nas też pewna niespodzianka w związku z Lillianną. To kolejny plus.

Ach, zapomniałabym wspomnieć o smokach. Na początku Asystenta dowiadujemy się, że w Arborii smoków nie ma, a widmo ostatniego z nich, duszosmok, to składający się z energii magiczny konstrukt. W Bretanii natomiast smoki są. Przynajmniej jeden. I o pochodzeniu tych niezwykłych stworzeń dowiadujemy się całkiem sporo – to naprawdę ciekawy element tak magii, jak i fabuły Utraconej Bretanii, który bardzo przypadł mi do gustu.

Autorka w interesujący, nieprzewidywalny sposób poprowadziła akcję, dorzucając w trakcie jej trwania kolejne smaczki, które potrafią zmienić dotychczasowy bieg całej fabuły. Fakt, że na tym etapie można zauważyć kilka logicznych nieścisłości w dotyczących świata przedstawionego detalach, ale w ostatecznym rozrachunku – to nie przeszkadza. Książka Aleksandry Janusz to przede wszystkim przykład fajnego, bliskiego klasyce, niezobowiązującego fantasy. Jeśli takiego poszukiwaliście, to zachęcam do sięgnięcia właśnie po Kroniki Rozdartego Świata. Nie zawiedziecie się.

Kroniki Rozdartego Świata #2 - Utracona Bretania

Autor: Aleksandra Janusz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2016
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788310130792
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus