Recenzja książki "Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bartosz Czartoryski, Bool
3 września 2010

Żyjemy w czasach, kiedy role przypisane obu płciom zaczęły się mocno komplikować. Kobiety coraz częściej podejmują się zadań wcześniej zarezerwowanych dla mężczyzn. Panowie zaś z coraz większą śmiałością wkradają się do „kobiecego świata”. Tradycyjny model rodziny przestał się sprawdzać, nie spełnia ambicji małżonków. Powstaje tu problem, którego rozwiązania bywają różne. Czasem bardzo drastyczne…

Małżeństwo państwa Marsiac znajduje się w stanie kryzysu. W zasadzie to nie sama relacja między małżonkami wymaga naprawy, ile ich psychiczne samopoczucie. Ariana Marsiac, pracująca na pół etatu sprzedawczyni biżuterii, matka wychowująca dwójkę dzieci i gospodyni opiekująca się wiecznie remontowanym domem, czuje się źle w swojej roli. Ma wrażenie, że jej ambicje wykraczają poza obecny stan, który jednak uniemożliwia rozwinięcie skrzydeł. Jej mąż, Hugo, przeżywa kryzys wieku średniego. Jako właściciel firmy budowlanej spędza w pracy większość dnia. Czuje, że osiągnął już praktycznie wszystko, co w jego karierze było do osiągnięcia, jednak z członkami swej rodziny ma nikły kontakt. Kiedy więc problemy z własną tożsamością dotykają pana i panią Marsiac, relacja między nimi mocno się komplikuje.
Chcąc uratować swe małżeństwo, zwracają się z prośbą do Maurycego. Z zawodu jest on komornikiem, lecz w eksperymencie Marsiaców pełnić ma rolę kogoś w rodzaju trenera. Pod jego czujnym okiem małżonkowie mają zamienić się rolami. Przez rok Hugo będzie zajmował się domem, dziećmi i sprzedażą biżuterii, podczas gdy Ariana obejmie kierownictwo nad firmą męża i postara się utrzymać rodzinę. Realizacja tego niecodziennego eksperymentu wypełnia strony "Kobiety na Marsie, Mężczyzny na Wenus".

Pomysł na tę fabułę nie jest nowy. Zamiana ról to dość częsty motyw współczesnych powieści i filmów, zwłaszcza przeróżnych komedii romantycznych. Alix Girod de l'Ain realizuje go dobrze, w sposób ciekawy, dość głęboki a przy tym lekki, sprawiając, że lektura staje się przyjemna. Narracja pozbawiona jest dłuższych opisów, przeplatają ją liczne dialogi. Autorka często posługuje się humorem, choć przyznać należy, że miejscami wydaje się on dość sztuczny, wymuszony, na siłę wpleciony w tekst. Psychologia postaci rysuje się realistycznie, bardzo dobrze widoczne są rozmaite zmiany, jakie zachodzą u obojga bohaterów. Znacznie gorzej wypadają przy tym postacie drugoplanowe. Fabuła powieści toczy się przewidzianym torem, co początkowo zadowala czytelnika, bo nie jest to przecież gatunek wymagający suspensu. Niestety, pod koniec mamy do czynienia z wyraźnym przyspieszeniem, nadmiernym skomplikowaniem. Sprawia to, że napięcie wcale nie wzrasta w punkcie kulminacyjnym, a jedynie traci się komfort spokojnego śledzenia losów rodziny Marsiaców.

Powieść podzielona jest na 12 rozdziałów (plus epilog), które odpowiadają kolejnym miesiącom roku kalendarzowego. Zagranie to podyktowane jest zwrotami fabuły: jeśli w pierwszych, zimowych rozdziałach małżeństwo przeżywa kryzys, to podjęcie eksperymentu sprawi, że zacznie się on zmniejszać (wiosna), następnie spowoduje pozytywną odmianę w życiu bohaterów (lato), po to tylko, by wejść w krytyczną fazę (jesień) i wpędzić ich w kolejny kryzys (zima). Oczywiście koniec będzie różny od początku, ponieważ Hugo i Ariana bogatsi są o zupełnie nowe doświadczenia.

Opisanie takiej historii zmusza autorkę do konfrontacji z płcią. Musi odpowiedzieć na pytania, czym właściwie jest płeć i na czym się ona opiera. de l'Ain daje tu zaskakująco trafną odpowiedź: płeć nie bierze się z biologicznego przeznaczenia, ale jest kształtowana w procesie społecznym. Odpowiednie dla danej płci zachowania są wpajane przez społeczeństwo i odgrywane przez jednostki. Dlatego w ogóle eksperyment Marsiaców był możliwy. Zamiana płci polegała na zamianie ról, na zamianie scenariuszy dziennego rozkładu zajęć, która pociągnęła za sobą przemiany zachowań i sposobów myślenia. Ta wartościowa nauka, płynąca z lektury omawianej tu książki, posiada niestety swoje słabe strony. Otóż zarówno męskość, jak i kobiecość zostały tu ukazane w sposób szablonowy, stereotypowy, nieobecny praktycznie w rzeczywistości. Hugo jest początkowo kompletnie zmaskulinizowany, dochodzi zaś do przejaskrawionej feminizacji. W prawdziwym życiu zaś zawsze znajdujemy się gdzieś pomiędzy tymi biegunami - bez względu na płeć.

Książka „Kobieta na Marsie, Mężczyzna na Wenus” posiada zalety i wady. Do tych pierwszych należy zaliczyć lekki styl, który sprawia, że kolejne strony powieści mijają niezauważenie i całość można bez zmęczenia przeczytać w jeden dzień. Problem przedstawiony w powieści inspiruje do refleksji na temat tego, czym dziś jest męskość i kobiecość, jak rozwijać w sobie jedno bez utraty drugiego. Jednocześnie rozwiązania tego problemu, jakie sugeruje de l'Ain, są zbyt naiwne i nieżyciowe.

Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus

Autor: Alix Girod de l'Ain
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2010
Liczba stron: 240
Format: 12,5×20 cm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-247-1718-7
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus