"Uniwersum Metro 2033: Za horyzont" - recenzja książki Andrieja Diakowa

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
20 października 2013

www.gildia.pl
Uniwersum Metro 2033: Za horyzont.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 24,40 zł 34,99 zł
dodaj do koszyka

Co można poświęcić dla wyższego dobra?

To chyba jedna z najbardziej wyczekiwanych książek fantastycznych. Po poprzednich dwóch częściach swojej trylogii o petersburskim metrze, dzięki którym został obwołany najlepszym – obok Głuchowskiego – twórcą w ramach Uniwersum, Diakow przetrzymał nas nieco w niepewności. W mrok – zakończenie, jakkolwiek satysfakcjonujące w ramach tej opowieści – pozostawiało ogromny niedosyt. W międzyczasie wydawnictwo Insignis, chyba jako swoistą czytelniczą zakąskę, podrzuciło nam jedynie Korzenie niebios Tullio Avoledo – nieźle się zapowiadającą, sprawnie napisaną powieść o dość rozczarowującym zakończeniu. I nareszcie się doczekaliśmy: w naszych rękach znalazła się ostatnia część świetnej, postapokaliptycznej trylogii: Za horyzont.

Tym razem autor zrezygnował ze zbędnych wstępów – zaczął od razu od mocnego uderzenia. Taran i jego kompania muszą uciekać z metra. Weganie rozpoczęli wojnę, stalker zaś zadarł z primorskimi. Nie pozostało mu nic innego, jak przyspieszyć zaplanowaną już wcześniej wyprawę w poszukiwaniu tajemniczego środka mogącego oczyścić Ziemię z promieniowania – Alfejosa. Okazuje się, że podróż będzie dłuższa, niż się spodziewali – muszą dotrzeć aż do Władywostoku… A po drodze czekają jeszcze groźniejsze – bo nieznane – niebezpieczeństwa.

Za horyzont to pierwsza w trylogii typowa powieść drogi. Bohaterowie – cała znana nam z poprzednich części grupa: Taran, Gleb, Aurora, Bezbożnik, Dym, Migałycz i Indianin – zmierzą się z wyzwaniami, które pokażą, jak dobrze się uzupełniają. Umiejętności każdego z nich są unikalne i potrzebne. Postaci, które wcześniej były traktowane dość marginalnie, w tej części zyskają nowy rys, pewną psychologiczną głębię, która sprawi, że znajdziemy nowych ulubieńców. Największą zmianę widać w Glebie, który z narratora naiwnego, będącego naszym źródłem wiedzy i informacji o świecie piterskiego metra, staje się cynicznym, niemal dorosłym obserwatorem rzeczywistości, równoprawnym uczestnikiem wyprawy Tarana, często dostrzegającym więcej niż przybrany ojciec. Tym, co odróżnia go od pozostałych, jest brak zgody na… poświęcenie. Taran z kolei, zwłaszcza na początku powieści, wydaje się nie być już takim supermanem jak w poprzednich tomach. Przestaje wzbudzać aż taką sympatię, głównie ze względu na decyzje, jakie podejmuje, a które odbiegają od naszej – i Gleba – wizji moralności. Bo co można poświęcić dla wyższego dobra i czy w ogóle warto poświęcać cokolwiek?

Sposób prowadzenia fabuły także jest inny niż ten, do którego przyzwyczailiśmy się już w przypadku Diakowa. Można zaryzykować stwierdzenie, że całość jest bardziej mroczna i bardziej nieprzewidywalna niż Do światła i W mrok. Grupa Tarana porusza się w stronę Władywostoku, po drodze mijając wymarłe osady, miasta, które tylko wydają się opustoszałe i siedliska przedziwnych stworzeń, które nie mogłyby być owocem samej tylko mutacji popromiennej… Jedynym niedociągnięciem wydaje się postać czarnego charakteru – pojawiająca się dopiero w połowie książki. Sungat, okrutny wódz Stepowych Psów, wypisz wymaluj przypomina nadętych bandytów z filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem czy Jean-Claudem Van Dammem – mimo wielokrotnych prób zabicia go (podejmowanych i przez bohaterów, i przez samą groźną faunę popromiennego świata) ten pojawia się ciągle i w najmniej spodziewanym momencie, co rzuca się w oczy i nieco bawi. Na szczęście w odniesieniu do całości można przymknąć oko na ten mankament.

Polskiego czytelnika może zaskoczyć wiele odniesień do innych książek z Uniwersum Metro 2033. Co jakiś czas przy dialogach postaci znajdujemy znaczące gwiazdki, a w stopce – tytuł nieznanej książki. Z jednej strony jest to dość ciekawe: widzimy rozległość Uniwersum, wielość książek i rozbudowanie świata, a także interesujące z komparatystycznego punktu widzenia przenikanie się motywów z kolejnych powieści (na przykład wspomniane są laboratoria i manipulacje genetyczne, będące głównym motorem akcji w jednej z innych powieści, co ma też wpływ na fabułę w Za horyzont). Z drugiej strony może wprowadzić nieco zamętu – w Polsce nie ma dostępu do tych książek (miejmy nadzieję, że oznacza to "jeszcze nie ma dostępu" – Insignis na pewno nie zrezygnuje z wydawania tak popularnej serii). Pozostaje cierpliwie czekać.

Należy też wspomnieć o zakończeniu: mimo że finał powieści jest interesujący i dobrze przemyślany, zamyka wszystkie rozpoczęte wątki i ładnie podsumowuje całość trylogii, to zostawia piękną furtkę dla ewentualnych kontynuatorów pomysłu. Czy następna część powstanie? Trudno powiedzieć, zapewne czas pokaże.

Za horyzont to dobra książka, zarówno jako część Uniwersum, zwieńczenie trylogii (ach, to zakończenie!), jak i powieść fantastyczna w ogóle. Autor stanął na wysokości zadania – czytelnicy na pewno przekonają się o tym sami.

Metro #7 - Uniwersum Metro 2033: Za horyzont

Autor: Andriej Diakow
Wydawnictwo: Insignis
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 10/2013
Tytuł oryginalny: За горизонт
Liczba stron: 328
Format: 140x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788363944223
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł



blog comments powered by Disqus