Recenzja książki "Rzeźnik drzew"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Acabar
30 maja 2010

Andrzej Pilipiuk jest bodaj najbardziej zapracowanym polskim fantastą, a może i pisarzem w ogóle. Co roku na rynku pojawiają się dwie-trzy jego książki, czy to zbiory opowiadań, czy też pełnoprawne powieści. Co ciekawe, jego utwory cieszą się niegasnącym powodzeniem i błyskawicznie znikają z półek, zyskując miano empikowych bestsellerów czy też „Top 5” w „Nowej Fantastyce”. Podobny los bez wątpienia czeka „Rzeźnika drzew” – chyba najbardziej udaną antologię tego autora.

Wprowadzający tekst to monolog starego cmentarnego stróża, tłumaczącego praktykantowi zasady zawodu. Krótkie opowiadanie napisane prostym, niemal suchym językiem, idealnie wprowadza w klimat całego tomu. Dalej znajdziemy między innymi ciekawą wizję historii rewolucji bolszewickiej, pokierowanej – przypadkowo – dyskretną ingerencją z przyszłości. Co może zdziałać nowo odkryta broń biologiczna w latach dwudziestych? Ot, pytanie...

Z ciekawszych opowiadań mamy tu „Operację jajca” – tajna misja SB, mająca na celu śledzenie gości z Tajwanu... szukających stuletnich jajek, mających być bezcennym przysmakiem. Co ciekawe, Pilipiukowi udało się w tym tekście zawrzeć przyczynę końca komunizmu – w kontekście niedomówień w polskiej historii – całkiem prawdopodobną. Następnie mamy „Czytając w ziemi” – realistycznie przedstawioną pracę polskich archeologów (i studentów oczywiście) z fantastycznym, dość mrocznym finałem. Znany z łamów „Nowej Fantastyki” „Bunt szewców” bez wątpienia jest jednym z najciekawszych tekstów zbioru: przybysz z cywilizacji innego wymiaru, w której toczy się wojna domowa,  poszukuje w Polsce broni, pozwalającej zwyciężyć totalitarnego wroga. Nie bez racji on i jego pobratymcy nazywają nasz świat „Ziemią kłamców” – podczas lektury odkryjemy wiele alegorii i odniesień.

Z tych dwunastu opowiadań, bez wyjątku trzymających przynajmniej przyzwoity poziom, najbardziej wyróżnia się fenomenalne „Serce kamienia”. Ekscentryczny stryj zostawia bohaterowi cenny spadek, obwarowany jednak warunkami. Najważniejszym z nich jest odnalezienie i doprowadzenie do adwokata młodej dziewczyny... zaginionej niemal wiek wcześniej. Mimo targających nim wątpliwości, młody mężczyzna rozpoczyna śledztwo i wpada na trop przerażających praktyk wywodzących się ze średniowiecznej szkoły czarnoksięstwa. Opowiadanie ma ciężki, mroczny klimat; nie ma w nim katharsis, czytelnik odkłada książkę z poczuciem całkowitego przygnębienia.

Ten klimat jest cechą wyróżniającą cały tom. Opowiadania mają zakończenia, a czasem tylko pojedyncze wątki, które zmuszają czytelnika do refleksji nad życiem. Ciężka, mroczna atmosfera i brak przebaczenia; takich opowiadań Pilipiuk jeszcze nie tworzył. Bez większych oporów można powiedzieć, że to najlepszy jego zbiór.

Jednocześnie nie da się ukryć, że Andrzej Pilipiuk nie jest wybitnym autorem. Ba, on sam to mówi. Jego historie są popularne, sprawnie napisane, znajdujemy w nich wartką, wciągającą akcję – i to wszystko. Podobnie popularny jeszcze czterdzieści lat temu był Konrad Fiałkowski, w latach trzydziestych – Jerzy Żuławski, na przełomie wieków i pośmiertnie jeszcze kilkadziesiąt lat – Karol May. Kto ich dzisiaj pamięta?

Mimo popkulturowych obiekcji co do wartości literackiej, „Rzeźnik drzew” bez wątpienia wart jest przeczytania. To świetna książka fantastyczna, w sam raz do postawienia na półce między innymi fajnymi pozycjami, do których można wrócić co jakiś czas.

Rzeźnik drzew

Autor: Andrzej Pilipiuk
Okładka: Piotr Cieśliński
Ilustrator: Piotr Zdanowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 5/2009
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 488
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-079-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus